Front wschodni i jego znaczenie

„Z czteroletnich zmagań z III Rzeszą Związek Sowiecki wyszedł zwycięsko. Złożyło się na to, rzecz jasna, wiele przyczyn. Niewątpliwie dużą rolę odegrała ogromna przestrzeń i zasoby ludzkie, potężny przemysł, co najmniej 15 lat nieprzerwanych zbrojeń, zdeterminowany i bezwzględny reżim. Należy też podkreślić wytrwałość żołnierza rosyjskiego i jego znikome potrzeby. Poza tym Rosji dopomagali prawie wszyscy, jak kto mógł. (…) Tak więc błędy Hitlera i dostawy amerykańsko-brytyjskie były głównymi przyczynami klęski niemieckiej na Wschodzie” – napisał gen. Władysław Anders (1892-1970) w zakończeniu swojej książki „Klęska Hitlera w Rosji”, wydanej po raz pierwszy w 1952 r. w Londynie[1]. Myślą przewodnią tego dzieła – opublikowanego w szczytowej fazie pierwszego okresu „zimnej wojny” – jest teza, że ZSRR pokonał Niemcy hitlerowskie tylko dzięki amerykańskim i brytyjskim dostawom wojennym oraz bombardowaniu III Rzeszy przez aliantów zachodnich. W podtekście autor – znany z antykomunizmu i antysowietyzmu – sugeruje, że ZSRR można pokonać, jeśli będzie on izolowany politycznie. Nie jest bez znaczenia, że Anders pisał to w okresie wojny koreańskiej (1950-1953) – pierwszego znaczącego konfliktu „zimnej wojny”.

Ta zimnowojenna optyka – umniejszająca rolę ZSRR w pokonaniu Niemiec hitlerowskich i w ogóle znaczenie frontu wschodniego drugiej wojny światowej – stała się dominującą w polskiej prawicowej publicystyce historycznej po 1989 r. Wspomniana książka Andersa i tak może jeszcze uchodzić za poważne źródło, na którym bazuje przekaz tej publicystyki. Gorzej, że środowiska skrajnie prawicowe budują narrację na temat frontu wschodniego i w ogóle drugiej wojny światowej na podstawie takich autorytetów jak np. przywódca walońskich faszystów i kolaborant hitlerowski Léon Degrelle. Jego książka „Front wschodni 1941-1945. Wspomnienia” – obok takich pozycji tego autora jak „Płonące dusze” czy „Wiek Hitlera” – znajduje od lat 90-tych poczesne miejsce w polityce wydawniczej tych środowisk. Studiując współczesną polską publicystykę antykomunistyczną można czasem odnieść wrażenie, że w drugiej dekadzie XXI w. Polska cofnęła się do okresu „zimnej wojny” (1946-1989), by tym razem walczyć propagandowo z ZSRR.

Współczesna polska polityka historyczna ignoruje znaczenie frontu wschodniego drugiej wojny światowej dla pokonania Niemiec hitlerowskich, a więc także dla biologicznego istnienia narodu polskiego. Przejawem tego jest chociażby likwidacja po 2015 r. pod hasłem „dekomunizacji” tych pomników żołnierzy radzieckich, których do tego czasu nie usunięto od 1989 r. Ci żołnierze byli żołnierzami koalicji antyhitlerowskiej, w której walczyła także Polska. Wypada zatem zadać pytanie, po jakiej stronie walczącej w drugiej wojnie światowej staje obecna polska polityka historyczna?

Poważni historycy i autorzy nie mają wątpliwości co do tego jakie znaczenie miał front wschodni podczas drugiej wojny światowej. Np. Norman Davies już we wstępie do swojej książki „Europa walczy” stwierdził: „Krótko mówiąc, o wynikach wojny w znacznej mierze przesądziły wydarzenia na froncie wschodnim i takie bitwy jak Stalingrad czy Kursk”[2].

Front wschodni był największym frontem nie tylko drugiej wojny światowej, ale największym frontem wojennym w dziejach, zarówno pod względem wielkości teatru działań wojennych, jak i zaangażowanych na nim sił. Obejmował obszary ZSRR od Morza Barentsa na północy po Morze Czarne i Kaukaz na południu. W dalszej części zmagań front wschodni objął tereny Polski, Słowacji, Rumunii, Węgier, Czech, wschodniej Austrii i Niemiec po Łabę. W inwazji państw Osi pod przewodnictwem III Rzeszy na ZSRR 22 czerwca 1941 r., będącej realizacją hitlerowskiego planu „Barbarossa”, wzięło udział 3 767 000 żołnierzy, w tym 3 050 000 niemieckich. Strona radziecka przeciwstawiła im wtedy na pierwszej linii 2 680 000 żołnierzy. Najwyższe stany liczebne siły walczących na froncie wschodnim osiągnęły w 1943 r. Po stronie Niemiec i ich satelitów walczyło wtedy 3 933 000 żołnierzy, a po stronie radzieckiej 6 800 000 żołnierzy. W 1945 r. siły niemieckie na froncie wschodnim stopniały do 1 960 000 żołnierzy, a liczebność sił walczących po stronie radzieckiej wyniosła 6 410 000 żołnierzy. W tym 334 tys. żołnierzy polskich i 60 tys. czechosłowackich, a po zmianie frontu przez Rumunię i Bułgarię w 1944 r. także 538 tys. rumuńskich i 290 tys. bułgarskich. Była to największa konfrontacja militarna w historii.

Inwazja państw Osi doprowadziła do zajęcia przez agresorów znaczących terytoriów europejskiej części ZSRR oraz ogromnych strat strony radzieckiej. Początkowe klęski Armii Czerwonej (czerwiec-październik 1941 r.) wynikały z zastosowanej przez agresorów strategii wojny błyskawicznej (Blitzkrieg), braku doświadczenia nowej kadry dowódczej Armii Czerwonej, która zastąpiła 70% dowódców wojskowych wymordowanych na polecenie Stalina w okresie Wielkiego Terroru (1937-1938), braku planów obrony kraju oraz z tego, że Stalin nie wierzył w możliwość agresji hitlerowskiej. Niemiecki Blitzkrieg został zniweczony podczas bitwy o Moskwę (2.10.1941-7.01.1942). Odtąd Niemcy i ich sojusznicy nie byli już w stanie prowadzić ofensywy na całej długości frontu. Latem 1942 r. podjęli ofensywę tylko w kierunku Kaukazu i Stalingradu, która zakończyła się druzgocącą klęską niemiecką pod Stalingradem w lutym 1943 r., uważaną za punkt zwrotny w drugiej wojnie światowej. Faktycznym punktem zwrotnym była jednak dopiero bitwa na kuku kurskim (5.07-23.08.1943) – największa bitwa lądowa w historii.

Po jej zwycięskim rozstrzygnięciu Armia Czerwona przejęła inicjatywę strategiczną na froncie wschodnim i utrzymała ją do końca wojny. Olbrzymie sukcesy stronie radzieckiej przyniósł rok 1944. Armii Czerwona odblokowała wtedy Leningrad i wyparła Niemców z państw bałtyckich, Białorusi, zachodniej Ukrainy, wschodniej Polski, wschodnich Węgier, Rumunii, Bułgarii i wschodniej Jugosławii. W 1945 r. kontynuowała zwycięski pochód, zajmując Prusy Wschodnie, wyzwalając zachodnią Polskę, Czechosłowację, zachodnie Węgry, wschodnią Austrię, zdobywając Berlin i dochodząc do Łaby. Podczas wielkich operacji strategicznych na froncie wschodnim ujawnił się talent takich dowódców radzieckich jak Gieorgij Żukow, Iwan Koniew, Konstanty Rokossowski, Nikołaj Watutin, Aleksander Wasilewski, Kiriłł Mierieckow, Wasilij Czujkow, Pawieł Rotmistrow i in.

Skoncentrowanie głównych zmagań drugiej wojny światowej na froncie wschodnim odciążyło aliantów zachodnich, którzy w tym czasie prowadzili działania na nieporównywalnie mniejszą skalę w Afryce Północnej (1941-1943) i Włoszech (1943-1945), a drugi front we Francji otworzyli 6 czerwca 1944 r.

Uderzenie Niemiec hitlerowskich i ich satelitów na ZSRR okazało się z późniejszej perspektywy decydującym momentem drugiej wojny światowej. Blitzkrieg na Wschodzie zamienił się w pułapkę, z której Hitler już nie wyszedł. Znaczenie tego co stało się 22 czerwca 1941 r. natychmiast zrozumiano w Londynie i Waszyngtonie. Atak Hitlera na ZSRR spowodował przewrót geopolityczny, w wyniku którego Józef Stalin i zdecydowany antykomunista Winston Churchill znaleźli się po jednej stronie.

Już 22 czerwca 1941 r. o godz. 21 Churchill na antenie BBC wyraził solidarność z napadniętym Związkiem Radzieckim. Wkrótce powiedział jednemu ze swoich ministrów: „Gdyby Hitler najechał piekło, udzieliłbym rekomendacji Lucyferowi”. 12 lipca 1941 r. Wielka Brytania i ZSRR podpisały akt o wzajemnej współpracy, zastąpiony 26 maja 1942 r. dwustronną umową o pomocy. 31 sierpnia 1941 r. dotarł do ZSRR pierwszy konwój brytyjski z zaopatrzeniem. 14 sierpnia 1941 r. przywódcy Wielkiej Brytanii i USA podpisali Kartę Atlantycką, a 7 października 1941 r. zostało zawarte porozumienie amerykańsko-radzieckie o dopuszczeniu ZSRR do dostaw wojennych w ramach Lend-Lease Act. 24 września 1941 r. Kartę Atlantycką podpisały ZSRR, dziewięć rządów emigracyjnych krajów okupowanych przez III Rzeszę, Australia i dominia brytyjskie (Indie, Kanada, Związek Południowej Afryki). Tak powstała Wielka Koalicja antyhitlerowska. Ostatnim aktem jej powstania było przystąpienie USA do wojny w wyniku ataku Japonii na Pearl Harbour 7 grudnia 1941 r. i wypowiedzenia wojny Amerykanom przez Niemcy i Włochy cztery dni później. Utworzenie Wielkiej Koalicji antyhitlerowskiej stało się początkiem końca Niemiec hitlerowskich.

Druga wojna światowa została rozstrzygnięta na froncie wschodnim. Pomoc aliantów zachodnich była ważnym czynnikiem wzmacniającym potencjał ZSRR. Jednakże ZSRR otrzymał tylko 1/5 dostaw w ramach Lend-Lease Act, gdy Wielka Brytania 3/5 tych dostaw. Według aktualnych szacunków historyków rosyjskich alianci zachodni wysłali do ZSRR 427 tys. samochodów, 22 tys. samolotów, 13 tys. czołgów, 9 tys. traktorów, 2 tys. lokomotyw, 11 tys. wagonów, 3 mln ton benzyny lotniczej, 350 tys. ton materiałów wybuchowych, 15 mln par butów, 70 mln m² tkanin ubraniowych, 4 mln opon oraz 200 tys. km drutu telefonicznego. Dla porównania, w latach 1941-1945 produkcja radziecka wyniosła ok. 265,6 tys. samochodów, 1087 wagonów towarowych i około 800 parowozów.

O klęsce Niemiec w drugiej wojny światowej nie zadecydowały jednak dostawy dla ZSRR w ramach Lend-Lease Act, ale ofiary poniesione przez narody tego państwa. Te zaś są porażające. Związek Radziecki stracił w wojnie z Niemcami hitlerowskimi 26,6 mln swoich obywateli, co stanowiło 13,7% populacji tego kraju. Z tej liczy 10,6 mln poległo w walkach na froncie, 10 mln zginęło w wyniku działań wojennych i niemieckich zbrodni przeciw ludzkości, a 6 mln zmarło w wyniku chorób i głodu spowodowanych wojną.

Największe straty poniosły: Rosyjska FSRR – 13 950 000 (6 750 000 poległych na froncie, 4,1 mln zabitych w wyniku działań wojennych i zbrodni niemieckich, 3,1 mln zmarłych z głodu i chorób), Ukraińska SRR – 6 850 000 (1 650 000 poległych, 3,7 mln zabitych w wyniku działań wojennych i zbrodni niemieckich, 1,5 mln zmarłych z głodu i chorób), Białoruska SRR – 2 290 000 (620 tys. poległych, 1 360 000 zabitych w wyniku działań wojennych i zbrodni niemieckich, 310 tys. zmarłych z głodu i chorób) i Kazachska SRR – 660 tys. (310 tys. poległych i 350 tys. zmarłych z głodu i chorób). Tylko sama blokada Leningradu (8.09.1941 – 27.01.1944) pochłonęła życie 876 612 żołnierzy Armii Czerwonej i 1 042 000 cywili, w tym 632 253 zmarłych z głodu. Straty aliantów zachodnich podczas drugiej wojny światowej były nieporównywalne z radzieckimi. W wypadku amerykańskich sił zbrojnych wyniosły 407 316 poległych, natomiast brytyjskich 383 786 (wliczając straty wojsk dominiów i kolonii brytyjskich – 580 497).

Ogromne straty po stronie radzieckiej spowodował terror hitlerowski i ludobójcza polityka niemiecka na okupowanych terenach ZSRR. Tylko na okupowanych ziemiach Polski i ZSRR niemiecka polityka okupacyjna miała charakter ludobójczy i zmierzała do stworzenia na Wschodzie „przestrzeni życiowej” (Lebensraum) dla Niemców. Za wojskami niemieckimi i satelickimi, które 22 czerwca 1941 r. zaatakowały ZSRR, podążały grupy operacyjne niemieckiej Policji Bezpieczeństwa (Einsatzgruppen), które mordowały Żydów i funkcjonariuszy aparatu partyjno-państwowego ZSRR. Do największej masakry na Żydach doszło w Babim Jarze koło Kijowa (29.09 – 3.10.1941, 33771 ofiar). Inne duże masakry dokonane przez Einsatzgruppen na Żydach w pierwszych miesiącach wojny niemiecko-radzieckiej miały miejsce w Odessie (35 tys. ofiar), lesie Rumbula pod Rygą (25 tys.), Równem (15 tys.), Charkowie (14 tys.) i Kownie (9,2 tys.). Łącznie Einsatzgruppen zamordowały około 2 mln obywateli ZSRR, w tym 900 tys. Żydów. Dalsza ich eksterminacja była kontynuowana w gettach i obozach zagłady. Także w tych obozach zagłady istniejących na okupowanych terenach ZSRR, jak Mały Trościeniec koło Mińska i Vaivara w Estonii.

Ludobójcza polityka hitlerowska najbardziej dotknęła Białoruś i Ukrainę, a pretekstem do popełnionych tam masowych zbrodni stało się dla okupanta niemieckiego zwalczanie partyzantki radzieckiej. Opracowany w Głównym Urzędzie Bezpieczeństwa Rzeszy tzw. Generalny Plan Wschodni przewidywał perspektywicznie wyniszczenie w drodze wysiedlenia lub eksterminacji bezpośredniej 51 mln Słowian, w tym 80-85% Polaków, 50-75% Czechów, 75% Rosjan i po 65% Białorusinów i Ukraińców. Oskar Dirlewanger – zanim zasłynął jako kat Woli, Starego Miasta i Powiśla podczas powstania warszawskiego – przekształcał razem ze swoją brygadą SS obszar okupowanej Białorusi w Wüstezone (teren pustynny). Podczas ekspedycji karnych Niemcy zniszczyli 5295 białoruskich wsi, w tym 628 wraz z całą ludnością lub jej częścią. Na Ukrainie taki los spotkał 671 wsi.

Osobny rozdział stanowiły niemieckie zbrodnie na jeńcach radzieckich. Na podstawie tzw. Kommissarbefehl (rozkaz o komisarzach) – wydanego 6 czerwca 1941 r. w imieniu Hitlera przez feldmarszałka Wilhelma Keitla – natychmiast po wzięciu do niewoli rozstrzeliwano oficerów politycznych Armii Czerwonej. Szacunkowe liczby czerwonoarmistów, którzy dostali się do niewoli niemieckiej wahają się od 4 559 000 do 5 735 000. Spośród nich zginęło w egzekucjach oraz w obozach koncentracyjnych i jenieckich – według ustaleń historyka Grigorija F. Kriwoszejewa – około 3 396 000, czyli 64,5%. Jeńcy radzieccy stanowili zatem największy procent – zarówno wziętych do niewoli, jak i ofiar – ze wszystkich państw walczących w drugiej wojnie światowej. Wojna, której celem było zdobycie „przestrzeni życiowej” dla Niemców na Wschodzie, miała być w zamyśle Hitlera wojną totalną, prowadzoną z największą bezwzględnością i bez jakiegokolwiek poszanowania prawa wojennego – i taką była.

Straty niemieckie na froncie wschodnim wyniosły 4 137 000 zabitych na ogólną liczbę strat niemieckich sił zbrojnych podczas wojny wynoszącą 5 318 000 poległych. W liczbie tej zawierają się też straty jednostek kolaboracyjnych, głównie Waffen-SS, złożonych z obywateli państw Europy Zachodniej, faszystów chorwackich i nacjonalistów ukraińskich. Czterech na pięciu żołnierzy niemieckich sił zbrojnych zginęło podczas drugiej wojny światowej na froncie wschodnim. Do niewoli radzieckiej dostało się od 2,7 do 3 mln żołnierzy niemieckich, z których zginęło około 500 tys. Straty wojsk węgierskich wyniosły 300 tys. zabitych, rumuńskich 281 tys., włoskich 82 tys., słowackich 2,5 tys., a fińskich 63 204 poległych. Zginęło też 215 tys. obywateli ZSRR, którzy walczyli po stronie Niemiec w różnych formacjach kolaboracyjnych oraz 5 tys. żołnierzy hiszpańskiej Błękitnej Dywizji. Ogółem straty wojsk Osi na froncie wschodnim wyniosły około 5 085 500 poległych.

Mówiąc o znaczeniu frontu wschodniego nie można pominąć polskiego udziału w toczonych tam zmaganiach wojennych. Obecna polityka historyczna nie chce dostrzegać tego, że najliczniejsze polskie formacje wojskowe, które walczyły w drugiej wojnie światowej poza kampanią wrześniową, powstały na froncie wschodnim. Było to Wojsko Polskie sformowane w ZSRR w latach 1943-1944, a później na terenach wyzwolonego kraju. Najpierw dywizja kościuszkowska, potem 1. Korpus Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR, następnie 1. i 2. Armia Wojska Polskiego. 1 maja 1945 r. w szeregach tego wojska służyło 334 812 żołnierzy, w tym: w 1. Armii WP – 74 530, 2. Armii WP – 69 945, Siłach Powietrznych – 14 337, a w pozostałych jednostkach i instytucjach MON – 176 tys. W tej liczbie było: 35 974 oficerów, 74 939 podoficerów, 14 503 podchorążych szkół oficerskich oraz 209 396 szeregowców. Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie liczyły wtedy około 200 tys. żołnierzy.

Faktem jest, że 72% oficerów dywizji kościuszkowskiej pochodziło z Armii Czerwonej, a na początku 1945 r. służyło w Wojsku Polskim 18 966 oficerów Armii Czerwonej, w tym 36 generałów. Jednak aż 53,4% oficerów radzieckich oddelegowanych do Wojska Polskiego deklarowało narodowość polską. Uwzględniając te fakty historycy Henryk Stańczyk i Stefan Zwoliński – autorzy książki „Wojsko Berlinga i Żymierskiego 1943-1945” – scharakteryzowali polskie siły zbrojne utworzone w ZSRR następująco: „Życie wewnętrzne w 1. Dywizji Piechoty, a później w 1. Korpusie i 1. Armii Polskiej oparte zostało na wzorach wojska II Rzeczypospolitej. Dowódcą dywizji został zasłużony żołnierz Legionów Piłsudskiego, uczestnik wojny polsko-bolszewickiej 1920 r. – Zygmunt Berling. Polskie umundurowanie, piastowski orzeł, obecność kapelanów, polski ceremoniał wojskowy, a także śpiewane pieśni wojskowe My Pierwsza Brygada i Rota, nadawały obozowi, w którym powstawała jako pierwsza 1. DP, narodowy charakter. (…) Żołnierze tego wojska wywodzili się w większości z obszarów wschodnich II Rzeczypospolitej i mieli świadomość, że po wojnie ich ojcowizna pozostanie poza granicami odrodzonego państwa, mimo to bili się mężnie o niepodległy byt narodu. Byli symbolem polskiej obecności na froncie wschodnim; otworzyli drogę do rodzinnego kraju swoim rodakom z posiołków Kazachstanu, syberyjskiej tajgi, lodowatej północy, Dalekiego Wschodu”[3].

W tym wojsku służyli nie tylko ci, którzy „nie zdążyli do Andersa”. Po nadejściu frontu na ziemie polskie nie zabrakło w szeregach 1. i 2. Armii także tych z AK, BCh i AL. Dlatego bardzo uproszczone i nieuczciwe jest nazywanie dzisiaj tego wojska przez niektórych ludzi prawicy „komunistycznym” albo „polskojęzycznym” oraz wykreślanie go z tradycji polskiego oręża, co oficjalnie uczynił Sławomir Cenckiewicz.

Najważniejszymi walkami stoczonymi przez 1. Armię WP były forsowanie Wisły pod Dęblinem i Puławami i walki na przyczółku warecko-magnuszewskim (sierpień-wrzesień 1944 r.), udział w bitwie o Pragę (wrzesień 1944 r.) i pomoc dla powstania warszawskiego, która kosztowała stratę 3764 żołnierzy (2297 poległych i 1467 rannych), udział w bitwie o Warszawę w styczniu 1945 r., następnie walki o przełamanie Wału Pomorskiego, udział w bitwie o Kołobrzeg (1266 poległych i 3138 rannych) i operacji berlińskiej (16.04-8.05.1945). 2. Armia WP – składająca się w większości z byłych żołnierzy AK – zapisała się tragicznym udziałem w operacji łużyckiej (16.04-4.05.1945), w której straciła 22% stanu wyjściowego, a następnie w operacji praskiej (5-11.05.1945).

Na szlaku bojowym od Lenino do Berlina i Łaby dywizja kościuszkowska, 1. Korpus PSZ i 1. Armia WP straciły 66 888 żołnierzy, w tym ponad 17 500 poległych, 9770 zaginionych bez wieści, 39 tys. rannych i 260 wziętych do niewoli niemieckiej. Natomiast 2. Armia WP straciła 18 232 żołnierzy, w tym około 5 tys. poległych, 2800 zaginionych i 10 500 rannych. Natomiast Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie straciły podczas wojny 43 500 żołnierzy, w tym 7608 poległych. Olbrzymi wysiłek organizacyjny i bojowy oraz ofiary poniesione przez Wojsko Polskie na froncie wschodnim stanowiły zatem znaczną część polskiego wkładu w zwycięstwo koalicji antyhitlerowskiej nad Niemcami. To spowodowało, że Polska znalazła się w czołówce państw tej koalicji. Bez tego nie byłyby możliwe powrót Polski nad Odrę, Nysę Łużycką i Bałtyk oraz zachowanie przez powojenną Polskę odrębności państwowej (chociaż nie ustrojowej) od ZSRR. Niech więc polityka historyczna III RP nie wypisuje Polski z koalicji antyhitlerowskiej w imię antykomunizmu i antysowietyzmu.

Polski wysiłek militarny na froncie wschodnim to nie tylko Wojsko Polskie sformowane w ZSRR i w wyzwalanym kraju, ale także Polscy służący i walczący w szeregach Armii Czerwonej. Trafili do niej z poboru na Kresach Wschodnich w latach 1939-1941 i 1944-1945 oraz z poboru w miejscach zesłania na terenie ZSRR. Nie jest znana ich dokładna liczba. Mogło być ich prawdopodobnie około 250 tys. Nie ulega natomiast wątpliwości, że Polacy byli największą walczącą w szeregach Armii Czerwonej grupą narodowościową, która przed 1939 r. posiadała własne państwo poza granicami Związku Radzieckiego[4].

Przemilczanie, niedocenianie lub znieważanie polskiego wysiłku na froncie wschodnim podczas drugiej wojny światowej – co z zaciekłością czyni od 30 lat prawicowa polityka historyczna – jest nie tylko krzywdzące i niesprawiedliwe. Jest działaniem antypolskim, ponieważ obniża, a wręcz neguje rzeczywisty wkład narodu polskiego w zwycięstwo nad niemieckim nazizmem. Żadne inne państwo na kuli ziemskiej nie prowadzi w tej mierze tak samobójczej polityki historycznej jak obecne państwo polskie.

Jakże inaczej patrzy na historię sekretarz obrony USA, który 25 kwietnia 2020 r. – w 75-tą rocznicę spotkania wojsk radzieckich i amerykańskich w Torgau nad Łabą – zamieścił na FB wpis o następującej treści: „Dziś mija 75. rocznica spotkania amerykańskich i radzieckich armii nad rzeką Łabą, wydarzenia, które zakończyło nazistowską agresję w Europie. Musimy na zawsze być czujni, aby bronić praw człowieka, wolności i praworządności”. Dedykuję ten wpis Marka Espera tym wszystkim, którzy ignorują znaczenie frontu wschodniego drugiej wojny światowej i rolę ZSRR w pokonaniu niemieckiego nazizmu.

[1] Cyt. za pierwszym wydaniem polskim – W. Anders, Klęska Hitlera w Rosji 1941-1945, Bellona, Warszawa 2014, s. 234.

[2] N. Davies, Europa walczy 1939-1945. Nie takie proste zwycięstwo, Znak, Karków 2008, s. 7.

[3] H. Stańczyk, S. Zwoliński, Wojsko Berlinga i Żymierskiego 1943-1945, Warszawa 2015, s. 349, 352.

[4] M. Więckowski, Narody nierosyjskie w Armii Czerwonej podczas II wojny światowej, „Poliarchia”, nr 1 (6), Kraków 2016, s. 100.

Bohdan Piętka

9 maja 2020 r.

„Przegląd” nr 19 (1061), 4-10.05.2020, s. 8-12

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s