O co chodzi Rosji?

Rozpalona na przełomie 2019 i 2020 roku na nowo rosyjsko-polska wojna historyczna przybrała ze strony rosyjskiej rozmiary, formę i treści, których nikt się w Polsce nie spodziewał i które wielu Polakom zadały ból. Kulminacją narastającego napięcia miało być wystąpienie prezydenta Rosji na V Światowym Forum Holokaustu w Jerozolimie, które też wielu zaskoczyło. Nie ze względu na treści antypolskie, których oczekiwano, ale ich brak. Przypomnę najbardziej drastyczne przejawy antypolskiej narracji w Rosji, która poprzedziła wystąpienie Władimira Putina w Jerozolimie.

Przewodniczący Dumy Państwowej FR Wiczesław Wołodin stwierdził 14 stycznia br., że Niemcy ponoć mieli powody, by budować obozy koncentracyjne na okupowanych ziemiach polskich. „To w Polsce powstały setki obozów koncentracyjnych, w których celowo niszczono Żydów, Słowian i jeńców wojennych innych narodowości. W dużej mierze sprzyjała temu atmosfera w przedwojennej Polsce i stanowisko ówczesnych władz, które podsycały w społeczeństwie antysemickie nastroje, tworząc podstawy do późniejszego Holokaustu” – powiedział m.in. Wołodin, który uznał, że „obecne władze Polski powinny przeprosić Żydów i cały świat”[1]. Czy za zbrodnię katyńską też powinny władze polskie przeprosić? Tego typu stwierdzenia padały dotychczas ze strony niszowych publicystów i środowisk na Zachodzie. Po raz pierwszy wypowiedziała je osoba, która wedle konstytucji Rosji zajmuje drugie miejsce w hierarchii rosyjskiej elity władzy.

Zdaniem deputowanego kremlowskiej partii Jedna Rosja, Aleksandra Hinsztejna, „Piłsudski i Hitler podpisali, może nie z prawnego punktu widzenia, ale zaakceptowali układ, na mocy którego Żydzi z Polski i innych krajów Europy Środkowej mieli zostać wywiezieni do Afryki, a dokładniej na Madagaskar”. Tylko, że w 1938 roku – a Hinsztejnowi chodziło prawdopodobnie o „notatkę Lipskiego” – Piłsudski nie żył od trzech lat.

„Wmawianie dziś przez Polskę, że padła ofiarą jakiegoś spisku tyranów [czyli paktu Ribbentrop-Mołotow – uzup. BP] ma tyle wspólnego z prawdą, co mówienie, że Parlament Europejski ma cokolwiek wspólnego z demokracją” – mówił dalej Hinsztejn w popularnym w Rosji programie „Politnawigator” prowadzonym przez znanego i ściśle związanego z Kremlem dziennikarza Władimira Sołowiowa. „Rosja nie powinna posypywać sobie głowy popiołem [za podpisanie paktu Ribbentrop-Mołotow – uzup. BP], to nie my jesteśmy winni wybuchu wojny, my powinniśmy z naszej historii być dumni” – stwierdził Hinsztejn[2].

Z kolei przewodniczący komisji spraw zagranicznych rosyjskiej Dumy Leonid Słucki zapowiedział złożenie w Radzie Europy projektu rezolucji potępiającej Polskę za „próbę sfałszowania prawdy historycznej” w sprawie przyczyn wybuchu drugiej wojny światowej. „Chodzi o to, by więcej polityków w Europie zdało sobie sprawę, jakie niedopuszczalne wydarzenia mają miejsce w Polsce i jakie decyzje są podejmowane” – pogroził Słucki[3].

Tuż przed przypadającą 17 stycznia rocznicą wyzwolenia Warszawy spod okupacji niemieckiej Ministerstwo Obrony Rosji „ujawniło” dokumenty, z których ma wynikać, że strona radziecka udzieliła wszechstronnej pomocy powstaniu warszawskiemu, a podczas tego powstania „żołnierze Armii Krajowej unicestwili pozostałych w mieście Żydów i Ukraińców”. Coś takiego podaje sprawozdanie autorstwa niejakiego „kapitana Olega”, czyli Iwana Kołosa, w którym pisze on ponadto o nacjonalizmie „Polskiego Korpusu Bezpieczeństwa” (chodzi o Państwowy Korpus Bezpieczeństwa, konspiracyjną policję Delegatury Rządu na Kraj)[4]. Sprawy związane z działalnością PKB – w tym przestępczą – są od dawna znane i opisane w polskiej literaturze historycznej.

Dokumenty „ujawnione” przez rosyjski MON badał 30 lat temu prof. Stanisław Jaczyński. W artykule „Dokumenty rosyjskie do powstania warszawskiego” – opublikowanym w 1994 roku na łamach „Dziejów Najnowszych” – scharakteryzował je następująco: „W publikowanych dokumentach aż roi się od kłamstw i różnych insynuacji, oczerniających Armię Krajową. Tendencyjnie zostały w nich naświetlone następujące zagadnienia: nawiązywanie kontaktów z powstańcami, plany i przebieg powstania w Warszawie, stosunek do Armii Czerwonej i Związku Sowieckiego, stosunków między organizacjami biorącymi udział w powstaniu warszawskim, pozyskiwanie ładunków zrzucanych przez lotnictwo, działalność przedstawicielstw rządu londyńskiego, stosunek AL do kapitulacji itp. Do wręcz kłamliwych stwierdzeń zaliczyć należy informacje zaczerpnięte ze sprawozdania wywiadowcy lejtnanta Iwana Kolosa (»Oleg«), o tym jakoby żołnierze AK wymordowali w Warszawie Ukraińców i Żydów oraz że wzięli zakładników spośród radzieckich jeńców wojennych. Szczególnie rażą zawarte w meldunkach informacje, że w końcu września powstańcy rozporządzali dostateczną ilością uzbrojenia i amunicji. To samo odnosi się do przesadnej oceny rozmiarów zrzutów radzieckich, skuteczności działań lotnictwa radzieckiego i artylerii, w zakresie wsparcia powstańców w Warszawie. W ocenie radzieckich władz wojskowych, powstańcy mogli przedłużać walkę i kapitulacja nie była koniecznością. Całkowicie bezpodstawne są sugestie o rzekomej możliwości wyprowadzenia powstańców na wschodni brzeg Wisły w celu połączenia z oddziałami Armii Czerwonej i Wojska Polskiego. Próba taka groziła całkowitą zagładą. Meldunki Telegina zawierają tendencyjne, oparte na nie sprawdzonych danych, informacje służące usprawiedliwieniu bardzo ograniczonej działalności Armii Czerwonej w rejonie Warszawy, dla stworzenia pozorów udzielania pomocy powstańcom warszawskim. (…) W publikowanych dokumentach zwraca uwagę konsekwentne pomniejszanie militarnych rozmiarów Powstania Warszawskiego, liczebności oddziałów Armii Krajowej. Do przesadnych rozmiarów podniesiono natomiast stany Armii Ludowej i Polskiej Armii Ludowej. Świadczą również dobitnie, że wrogi stosunek dowództwa Armii Czerwonej do powstania w Warszawie nie uległ zmianie również w końcowej jego fazie”[5].

Rosyjskie MON zapomina, że Rosjanie i Ukraińcy w mundurach SS dopuścili się podczas powstania warszawskiego ludobójstwa na Polakach – mieszkańcach dzielnicy Ochota. Rzeź Ochoty – dokonana niezwykle barbarzyńskimi metodami przez rosyjskojęzyczną formację kolaboracyjną SS-RONA – pochłonęła co najmniej 10 tys. ofiar. W książce Lidii Ujazdowskiej pt. „Zagłada Ochoty” (Warszawa 2005) znajdują się makabryczne opisy tej zbrodni. Kto więc kogo unicestwiał? Czasem można odnieść wrażenie, że obecna Rosja w swojej opowieści o historii najnowszej cofa się już nie tylko do okresu sprzed pieriestrojki, ale do czasów sprzed tajnego referatu Chruszczowa na XX Zjeździe KPZR w 1956 roku.

Najdalej chyba poszedł Jewgienij Satanowski, rosyjski politolog, prezes Instytutu Bliskiego Wschodu, a w latach 2001-2004 prezes Rosyjskiego Kongresu Żydów, który pochwalił Stalina za wymordowanie polskich oficerów w Katyniu. Rzecz stała się 20 stycznia br. na antenie telewizji Rossija 1, w programie czołowego kremlowskiego propagandzisty Władimira Sołowiowa. Satanowski stwierdził, że Stalin był w czasie zbrodni katyńskiej i powstania warszawskiego głównodowodzącym sił zbrojnych ZSRR. „On [Stalin – uzup. BP] miał rację. Powinien był zrobić i pierwsze, i drugie” – powiedział Satanowski odnosząc się do mordu katyńskiego i braku pomocy dla powstania warszawskiego. Pochwałę mordu katyńskiego uzasadnił stwierdzeniem, że „żaden normalny dowódca wojskowy nie pozostawiłby na swoich tyłach grupy dobrze przygotowanych oficerów z wrogiej armii”. Oskarżył też Polaków o dokonywanie czystek etnicznych, w tym „rzezi Ukraińców” i masowego zabijania „Żydów, którzy uciekli z gett i obozów”. Zarzucił „polskiej demokracji”, że jakoby nie pozwala wrócić na rodzinne ziemie wysiedlonym podczas operacji „Wisła” Łemkom[6].

Pragnę zwrócić uwagę, że panowie Satanowski, Hinsztejn, czy Sołowiow – niezależnie od swojego pochodzenia – są ludźmi należącymi do rosyjskiego establishmentu politycznego i być może prezentują też swoje zdanie, ale przede wszystkim przekazują to czego liderowi rosyjskiej elity władzy powiedzieć nie wypada. Telewizja Rossija 1 jest najważniejszą państwową telewizja rosyjską (117 mln odbiorców w samej Rosji), w której przekaz jest ściśle kontrolowany. Tam nie ma wypowiedzi „na żywo”. Nic czego Kreml sobie nie życzy tam nie zostanie powiedziane.

Putin – rozpętując nagonkę „historyczną” na Polskę i uruchamiając Wołodina, Nikonowa, Satanowskiego, Hinsztejna, Sołowiowa i in. – zniechęcił prezydenta Andrzeja Dudę do przyjazdu do Jerozolimy, co m.in. stało się dla niego poważną stratą wizerunkową. Najprawdopodobniej to właśnie Putin chciał osiągnąć eskalując „wojnę historyczną” z Polską – marginalizację znaczenia Polski na arenie międzynarodowej, w tym jako kraju mającego cokolwiek do powiedzenia w kwestii pamięci o Holokauście.

Tuż przed uroczystościami w Jerozolimie 23 stycznia Rosja uruchomiła w swoich mediach „czeskiego polityka”. Był to niejaki Josef Skála z Komunistycznej Partii Czech i Moraw. W wypowiedzi dla Sputnika Skála wyraził „wątpliwości, czy Polska jest gotowa dziś przyznać, że zdradziecko zachowała się wobec Czechosłowacji”[7]. Prezydent Lech Kaczyński przyznał to publicznie, w obecności m.in. Putina, 1 września 2009 roku na Westerplatte.

„Zamkniemy ohydną gębę tym, którzy próbują przeinaczać historię, przedstawiać ją w fałszywym świetle i pomniejszać rolę naszych ojców i dziadów, naszych bohaterów, którzy ginęli, broniąc swoją Ojczyznę i praktycznie cały świat przed brunatną dżumą” – powiedział Władimir Putin 19 stycznia br. na spotkaniu z weteranami rosyjskimi[8]. Zapowiedzi tej – skierowanej przecież głównie, jeśli nie wyłącznie pod adresem Polski – Putin nie spełnił podczas swojego wystąpienia na V Światowym Forum Holokaustu w Jerozolimie, przynajmniej w formie, jakiej się spodziewano.

Jednak w jego wystąpieniu miało miejsce przynajmniej jedno istotne przekłamanie. Nie jest prawdą, że 40 % ofiar Holokaustu „było obywatelami ZSRR”. Blisko połowa ofiar Holokaustu była przed 1939 rokiem obywatelami Rzeczypospolitej Polskiej. Jeśli Putinowi wyszło, że 40 % tych ofiar było obywatelami radzieckimi, to znaczy, że stoi na gruncie paktu Hitler-Stalin z 28 września 1939 roku, który podzielił terytorium II RP pomiędzy Niemcy i ZSRR. Do ZSRR przyłączono wtedy polskie Kresy Wschodnie i Białostocczyznę i wbrew prawu międzynarodowemu nadano ich mieszkańcom obywatelstwo radzieckie. Z jednej strony jest to legitymizacja traktatu o granicach i przyjaźni pomiędzy III Rzeszą i ZSRR z 28 września 1939 roku i jego następstw, a z drugiej przywłaszczanie sobie przez Rosję cudzej martyrologii.

Podczas Światowego Forum Holokaustu w Jerozolimie zaprezentowano też dziwną mapę Europy sprzed drugiej wojny światowej, na której terytorium Polski było podzielone granicą wedle postanowień traktatu niemiecko-radzieckiego o granicach i przyjaźni z 28 września 1939 roku, a część okupowaną wtedy przez ZSRR określono jako… Białoruś. Głos nagranego lektora poinformował też, że to podobno Armia Czerwona stawiła jako pierwsza czoła Niemcom hitlerowskim podczas drugiej wojny światowej[9].

Prezydent Rosji nazwał niemieckie ludobójstwo na Żydach „jedną z najciemniejszych i najbardziej wstydliwych stron współczesnej historii świata”. Jednocześnie podkreślił, że nie można zapomnieć o tym, że w zbrodniach pomagali nazistom kolaboranci, którzy „w okrucieństwie często przewyższali swoich panów”, a zbrodniom tym położył kres „przede wszystkim naród radziecki”[10]. Jednak prezydent Putin powiedział także: „Zagłada nie była skierowana tylko przeciwko Żydom, ale też innym narodom. Rosjanie, Ukraińcy, Białorusini i Polacy, a także przedstawiciele innych narodów byli uznawani przez nazistów za podludzi. Narody słowiańskie miały być albo zniszczone, albo stać się niewolnikami bez żadnych praw, bez własnej kultury, pamięci historycznej i języka”[11].

Nie można nie zwrócić na te słowa Putina uwagi, zwłaszcza jeśli zestawimy je z tym co napisała dzień wcześniej pani Nancy Pelosi – spikerka Izby Reprezentantów USA. Nancy Pelosi po wizycie w Polsce podzieliła się przeżyciami z pobytu w byłym KL Auschwitz. W relacji na rządowej stronie internetowej podkreśliła, że w obozie „tragicznie zginęło wielu Żydów, Romów, osób LGBT i z niepełnosprawnościami”. O Polakach nie padło ani jedno słowo[12]. A Polacy byli chronologicznie pierwszymi więźniami i drugimi liczebnie ofiarami KL Auschwitz.

„Pamięć o wojnie coraz częściej staje się ofiarą bieżącej koniunktury politycznej. To jest absolutnie niedopuszczalne” – jedynie w tym zdaniu wypowiedzianym w Jerozolimie przez Putina można dopatrywać się aluzji do Polski.

Jaka zatem narracja rosyjska jest prawdziwa? Ta, którą zaprezentował Putin w Jerozolimie, czy ta, której doświadczaliśmy ze strony rosyjskiej przez miesiąc poprzedzający jego wystąpienie? Podejrzewam, że ta druga narracja – która wcale nie pojawiła się dopiero 20 grudnia 2019 roku, ale była obecna już np. w 2009 roku – jest skierowana głównie do obywateli Rosji i ma związek z wewnętrznymi problemami tego kraju, w tym zwłaszcza z rolą, jaką odgrywa w polityce wewnętrznej Kremla mitologia wielkiej wojny ojczyźnianej. Nie można jednak abstrahować od tego wszystkiego, co pojawiło się podczas zintensyfikowanej na przełomie 2019 i 2020 roku rosyjsko-polskiej wojny historycznej.

Wspominałem już o tym, że były rosyjski dyplomata i jeden z przywódców Euroazjatyckiego Frontu Ludowego (który postuluje odbudowę ZSRR pod szyldem Unii Euroazjatyckiej) zaproponował na Facebooku, żeby uczynić z Polski „państwo wyrzutka” poprzez przyjęcie tezy, że druga wojna światowa wybuchła nie w 1939, ale w 1938 roku i wywołała ją Polska, która miała też inspirować antyżydowską politykę Berlina. Niestety, ale formułowanie w Rosji takich postulatów ułatwiła polska polityka historyczna, która głosząc, że Polska przegrała drugą wojnę światową faktycznie wypisywała ją ze zwycięskiej koalicji antyhitlerowskiej. I zapisywała gdzie? Do obozu pokonanych sojuszników Hitlera czy do czarnej dziury?

Prawdopodobnie agresja słowna Putina i rosyjskiej elity politycznej wobec Polski na przełomie 2019 i 2020 roku była skierowana przede wszystkim do własnej opinii publicznej i służy integracji obywateli Rosji wobec nowej pamięci historycznej, w której ważną rolę odgrywa mit zwycięstwa Armii Czerwonej w wielkiej wojnie ojczyźnianej. Przypuszczalnie ta agresywna narracja będzie nadal miła miejsce, zwłaszcza im bliżej będzie do 75-tej rocznicy tego zwycięstwa. Istotne jest to, żeby strona polska nie dała się prowokować Rosji, nie kierowała się emocjami i nie podejmowała działań nieprzemyślanych.

O wiele ważniejsze od tego co Putin powiedział lub nie powiedział w Jerozolimie jest to, że podczas tego spotkania wśród materiałów filmowych o współczesnym antysemityzmie pokazano m.in. palenie kukły Żyda na rynku we Wrocławiu, fragmenty z nagrań Marszu Niepodległości w Warszawie oraz przypomniano ustawę o IPN. To jest właśnie robienie z Polski „państwa wyrzutka”, zgodnie z oczekiwaniami pewnego wpływowego działacza Euroazjatyckiego Frontu Ludowego. Jako wytrawny polityk prezydent Rosji zdawał sobie sprawę, że gdyby w Jerozolimie powtórzył przynajmniej część oskarżeń, jakie padały w okresie poprzedzającym to wydarzenie pod adresem Polski ze strony establishmentu rosyjskiego, ryzykowałby wywołanie reakcji i przeniesienie awantury polsko-rosyjskiej z poziomu bilateralnego na poziom międzynarodowy.

Nie o to Putinowi chodziło, ale o zorganizowanie alternatywnych dla tych w miejscu byłego KL Auschwitz obchodów rocznicy wyzwolenia obozu oraz Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu, na których mógłby wystąpić w roli krzewiciela legendy Armii Czerwonej i światowego przywódcy stojącego na czele kampanii przeciw antysemityzmowi. To mu się udało. Po raz pierwszy zresztą podjął próbę zorganizowania takich alternatywnych obchodów w 2015 roku, wraz z Wiaczesławem Kantorem i prezydentem Czech Miloszem Zemanem, w Pradze i byłym niemieckim obozie koncentracyjnym w Terezinie. Wtedy – wobec kryzysu na Ukrainie i przyłączenia Krymu do Rosji – zakończyło się to bojkotem tej inicjatywy ze strony światowych przywódców i środowisk żydowskich[13]. Teraz jednakże – w obliczu roli, jaką odgrywa Rosja od 2016 roku na Bliskim Wschodzie – Putin odniósł pełny sukces polityczny i wizerunkowy.

Trzy najważniejsze zdania, jakie wypowiedział prezydent Rosji podczas swojego wystąpienia w Jerozolimie brzmiały: „Jestem przekonany, że kraje, które założyły Organizację Narodów Zjednoczonych, powinny odgrywać specjalną rolę w dziele zachowania naszej cywilizacji. Powinno się odbyć spotkanie Rosji, Chin, Francji, Wielkiej Brytanii i USA w dowolnym miejscu na świecie. Rosja jest gotowa prowadzić poważny dialog”[14].

To propozycja powrotu do znanej z XVIII i XIX wieku formuły „koncertu mocarstw”, albo – jak kto woli – „Jałty 2”. Największe mocarstwa – oczywiście z pominięciem państw mniejszych – powinny zdefiniować nowy porządek światowy i podzielić pomiędzy siebie strefy wpływów. „Koncert mocarstw” miałby prawdopodobnie też ustalić bardziej odpowiadającą Rosji wersję historii drugiej wojny światowej. Putin poprzez sam fakt współorganizacji Światowego Forum Holokaustu w Jerozolimie pokazał swój nowy wizerunek polityczny i być może dał do zrozumienia, że w strefie wpływów Rosji powinna się znaleźć część Bliskiego Wschodu, a Rosja mogłaby też przejąć od USA rolę gwaranta bezpieczeństwa Izraela lub stać się współgwarantem. O to chodzi Rosji. Jest tylko jeden problem. Zgoda na „koncert mocarstw” oznaczałaby rezygnację USA z pozycji głównego supermocarstwa światowego. Z tego powodu propozycja Putina nie wzbudzi prawdopodobnie entuzjazmu w Waszyngtonie.

[1] Przewodniczący rosyjskiej Dumy wiąże politykę II RP z Holokaustem, http://www.kresy.pl, 14.01.2020.

[2] Rosyjski poseł: to Polska jest winna wybuchu II wojny światowej, http://www.wiadomosci.onet.pl, 14.01.2020.

[3] Rosja przeniesie wojnę historyczną z Polską do Rady Europy, http://www.wiadomosci.onet.pl, 14.01.2020.

[4] Ministerstwo Obrony Rosji publikuje dokumenty dotyczące walk o Warszawę – oskarża AK o mordowanie Żydów i terroryzm, http://www.kresy.pl, 17.01.2020.

[5] S. Jaczyński, „Dokumenty rosyjskie do powstania warszawskiego”, „Dzieje Najnowsze”, rocznik XXVI, nr 3, Warszawa 1994, s. 100-101.

[6] Pochwała mordu katyńskiego w rosyjskiej telewizji, http://www.kresy.pl, 22.01.2020.

[7] Czeski polityk: Warszawa wychwala swoją przedwojenną politykę, która nas skrzywdziła, http://www.pl.sputniknews.com, 22.01.2020.

[8] Putin chce zamknąć gębę, http://www.kresy.pl, 19.01.2020.

[9] Mapa na Światowym Forum Holokaustu opisała polskie Kresy Wschodnie jako Białoruś, http://www.kresy.pl, 23.01.2020.

[10] Przemówienie Putina w Jad Waszem pozbawione wątków antypolskich, http://www.kresy.pl, 23.01.2020.

[11] Putin w Jerozolimie o Polakach, http://www.polsatnews.pl, 23.01.2020.

[12] Amerykańska polityk Nancy Pelosi odwiedziła Auschwitz. O polskich ofiarach ani słowa, http://www.wiadomosci.wp.pl, 23.01.2020.

[13] Czescy Żydzi nie chcą Putina w Pradze, http://www.wyborcza.pl, 23.12.2014.

[14] Cyt. za: Putin chce koncertu mocarstw, „Gazeta Wyborcza” nr 19 (9298), 24.01.2020, s. 1, 6-7.

Bohdan Piętka

5 lutego 2020 r.

2 uwagi do wpisu “O co chodzi Rosji?

  1. Nagle się okazało, że 30 lat plucia i rzucania łajnem w stronę Rosji wywołali reakcję. Aż się dziw bierze – jakim prawem ruski odzywają?!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s