Dwa oblicza wyzwolenia

27 stycznia 1945 r. trzy radzieckie dywizje z 60. Armii I Frontu Ukraińskiego oskrzydliły Oświęcim. Wyzwolenie obozu macierzystego KL Auschwitz I, obozu KL Auschwitz II-Birkenau i obozu KL Auschwitz III-Monowitz przypadło w udziale 100. lwowskiej dywizji strzeleckiej ze 106. korpusu 60. Armii. Wolności w tych obozach doczekało tylko około 7 tys. więźniów – w większości ciężko chorych i wycieńczonych, którzy byli niezdolni do wyruszenia w ewakuacyjne „marsze śmierci”, jakimi 10 dni wcześniej objęto 58 tys. więźniów KL Auschwitz i jego podobozów. Los więźniów pozostałych w obozach Auschwitz I, Birkenau i Monowitz do końca nie był niepewny. Wkraczając do tych obozów żołnierze Armii Czerwonej znaleźli zwłoki około 600 więźniów, zamordowanych w ostatnich dniach przez esesmanów lub zmarłych z wycieńczenia. Wyzwolenie miasta Oświęcimia i głównego kompleksu KL Auschwitz kosztowało życie ponad 230 żołnierzy radzieckich.

Dowódcą 100. lwowskiej dywizji, która wyzwoliła KL Auschwitz, był gen. mjr Fiodor M. Krasawin (1896-1948) – ofiara Wielkiego Terroru (1937-1938). Latem 1938 r. został aresztowany przez NKWD i skazany pod fałszywymi zarzutami na karę 12 lat pozbawienia wolności w obozach pracy przymusowej. W czerwcu 1940 r. Kolegium Wojskowe Sądu Najwyższego ZSRR złagodziło mu ten wyrok do 5 lat. Był jedną z tysięcy ofiar represji stalinowskich, jakie w tym czasie dotknęły i zdziesiątkowały kadrę dowódczą Armii Czerwonej. Agresja III Rzeszy na ZSRR 22 czerwca 1941 r. i kompromitujące klęski Armii Czerwonej w pierwszym etapie wojny radziecko-niemieckiej zmusiły Stalina do sięgnięcia po żyjące jeszcze w GUŁagu stare kadry oficerskie. Tak płk Krasawin odzyskał wolność w lutym 1942 r. i od razu został skierowany na front.

Najpierw dowodził 263. dywizją piechoty na froncie karelskim, a od 28 stycznia 1944 r. 100. dywizją, która pod jego komendą otrzymała miano „lwowskiej” za zasługi w zdobyciu Lwowa. Musiał dowodzić dobrze, tzn. osiągać sukcesy operacyjne. Inaczej w każdej chwili mógł wrócić w ręce NKWD. Wyroku skazującego przecież nie anulowano. Rehabilitacji doczekał się dopiero pośmiertnie – w 1968 r. Jego dywizja nie tylko otrzymała miano „lwowskiej”, ale została odznaczona orderem Czerwonego Sztandaru. Jej dowódca awansował w listopadzie 1944 r. na stopień generalski.

100. dywizja została sformowana w marcu 1942 r, w północnej Rosji. Walczyła najpierw na froncie woroneskim, a potem pierwszym ukraińskim. Jej żołnierze reprezentowali bogatą mozaikę narodowościową ZSRR. Nieznacznie przeważali wśród nich Rosjanie, ale nie brakowało też Ukraińców, Tatarów, Komiaków i in. Swój szlak bojowy dywizja zakończyła w maju 1945 r. w Pradze. Najważniejszy na tym szlaku był niewątpliwie KL Auschwitz. Jest w tym coś niesamowicie symbolicznego, że wyzwoleniem największego niemiecko-nazistowskiego obozu koncentracyjnego i obozu zagłady kierował były więzień GUŁagu. To było rzeczywiście zetknięcie się dwóch totalitaryzmów, ale w zupełnie innym sensie niż się o tym zwykle mówi, zwłaszcza w narracji tzw. polityki historycznej. Historia potrafi stwarzać niezwykłe sytuacje i dawać lekcje pokory.

Gen. Krasawin zmarł trzy lata po wojnie w Kazaniu, gdzie wcześniej objął stanowisko dowódcy garnizonu. Zmarł z powodu niewydolności serca w wieku 52 lat. Czy skrócił mu życie czteroletni pobyt w GUŁagu, czy trudy wojny i stres związany z dowodzeniem dywizją, czy jedno i drugie, czy może zupełnie coś innego – nie wiem. On i jego żołnierze jako wyzwoliciele KL Auschwitz zasługują na najwyższy szacunek.

Fiodor M. Krasawin (1896-1948) – dowódca dywizji, która wyzwoliła KL Auschwitz

Fiodor M. Krasawin (1896-1948) – dowódca dywizji, która wyzwoliła KL Auschwitz.  Ofiara represji stalinowskich. Fot. domena publiczna.

Powiedział o tym otwarcie 27 stycznia 2015 r., podczas międzynarodowej uroczystości 70-tej rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz, prezydent Bronisław Komorowski. „Stoimy w miejscu, gdzie w bestialski sposób wymordowano ponad milion ludzi – w przytłaczającej większości Żydów z nieomal całej Europy, jak również Polaków, Romów, jeńców sowieckich – i wielu, wielu innych… Stoimy w miejscu przypominającym o zbrodniczej nazistowskiej ideologii, która podważyła filary świata. Dokładnie o tej porze 70 lat temu obóz oswobodzili żołnierze 60. Armii Pierwszego Frontu Ukraińskiego Armii Czerwonej. Tego dnia, po południu 100. Lwowska Dywizja Piechoty wkroczyła do głównej części obozu. Z wdzięcznością i szacunkiem myślimy dzisiaj o tych żołnierzach” – powiedział wówczas prezydent Komorowski[1].

Tych słów chyba wtedy nie zauważono w Rosji, ale także w Polsce i gdzie indziej. Zauważono natomiast to, co 22 stycznia 2015 r. powiedział w programie I Polskiego Radia Grzegorz Schetyna o domniemanym wyzwoleniu obozu przez Ukraińców.

Była jednak też druga strona wyzwolenia Polski spod okupacji niemieckiej, którą chętnie dostrzega deprecjonująca to wyzwolenia polska polityka historyczna, a nie dostrzega jej zupełnie gloryfikująca z kolei Armię Czerwoną rosyjska polityka historyczna.

W wyzwolonym KL Auschwitz szybko powstał Szpital Obozowy Polskiego Czerwonego Krzyża. Do ratowania chorych i wycieńczonych więźniów przystąpiła też radziecka wojskowa służba medyczna. Ale wkrótce na terenie byłego KL Auschwitz powstały dwa obozy NKWD – łagier nr 22 i łagier nr 78 – w których więziono 25 tys. osób, w tym jeńców niemieckich, ale też osoby cywilne z Górnego Śląska i Podbeskidzia. Ich przeznaczeniem była deportacja w głąb ZSRR. Uwięzionym udało się potajemnie poinformować wojewodę Aleksandra Zawadzkiego, że w obozach NKWD w Oświęcimiu i Brzezince przebywa 12 tys. Polaków – osób cywilnych i jeńców byłej armii niemieckiej. Dzięki interwencji gen. Zawadzkiego u marsz. Konstantego Rokossowskiego Rosjanie zwolnili około 10 tys. osób internowanych w obozach NKWD na terenie byłego KL Auschwitz. Warto było o tym pamiętać, gdy „dekomunizowano” ulice Aleksandra Zawadzkiego. Przecież ryzykował co najmniej karierę polityczną podejmując tę oraz inne interwencje – jak np. w sprawie wywożonych do ZSRR górników i maszyn. Taka jest historia – nigdy czarno-biała.

Tego samego 27 stycznia 1945 r., kiedy czerwonoarmiści pod dowództwem gen. Krasawina otwierali bramy Auschwitz inni czerwonoarmiści dokonywali zbrodni wojennych w Przyszowicach i Miechowicach na pobliskim Górnym Śląsku. Żołnierze radzieccy wkroczyli do Przyszowic od strony Gliwic, myląc kierunki. Sądzili prawdopodobnie, że znajdują się na terytorium przedwojennych Niemiec i mogą się już mścić za to co hitlerowcy wyrządzili ZSRR. Znaleźli się jednak w ostatniej polskiej wsi przed przedwojenną granicą polsko-niemiecką, w której mieszkali m.in. powstańcy śląscy. Z rąk czerwonoarmistów zginęło tam co najmniej 61 lub 69 osób w wieku od 10 do 78 lat, w tym kilku byłych więźniów KL Auschwitz – Żydów z Węgier i Włoch, których ukryli Polacy z Przyszowic podczas marszu ewakuacyjnego.

W jednej z relacji na temat tej zbrodni czytamy: „Przy kurniku znaleźliśmy ciało Brzóski. Potem opowiedział mi Adolf Krzysteczko o tym, jak Franciszek Brzóska zginął. Oni witali nadjeżdżających żołnierzy radzieckich. Jeden z nich kazał Brzósce oddać zegarek. Gdy ten odmówił, jeden z Rosjan zastrzelił go strzałem z samochodu. Samochód się zatrzymał. Rosjanin zszedł na dół i zabrał ten zegarek”[2].

Oto inna relacja dotycząca zbrodni w Przyszowicach: „W sobotę 27 stycznia 1945 r., gdy walki we wsi ucichły, około 11.00 do naszej piwnicy weszli żołnierze radzieccy. Z tego, co słyszałam, oni pozabierali nam wszystkie zegarki, a następnie wyszli. Po około 30 minutach do piwnicy weszło kolejnych kilku Rosjan. Jeden z nich, który po dystynkcjach wyglądał na oficera, czystą niemczyzną stwierdził na widok ojca i brata, że nie powinno ich tam być, bo Niemcy wszystkich zabrali do wojska. W naszej piwnicy oprócz ww. był jeszcze Nikodem Kocur, lat około 45 – to był mąż cioci Emilii. Nadto jako czwarty Emil Smołka – brat Matyldy, żony Jana. […] Rosjanie kazali wyjść wszystkim z piwnicy. Kobiety i dzieci zaprowadzili do jednego pokoju, mężczyzn wyprowadzili na podwórko. Poza nimi wyprowadzili babcię Eufemię (matkę mojego ojca), wówczas lat 81. Żołnierze radzieccy kazali babci przyglądać się egzekucji. Jej przebieg znamy z opowieści babci Eufemii. Rosjanie po kolei kładli mężczyzn na plecach na ziemi. Ręce kładzionych butami przytrzymywali żołnierze radzieccy, a następnie strzałem w tętnice szyjną zabijano tak trzymanego. Babcia opowiadała, że to była taka przemyślana egzekucja, postrzelony umierał z upływu krwi. Babcia nie podała kolejności egzekucji”[3].

I jeszcze ta relacja: „W chwili wkroczenia Armii Czerwonej do wsi wszyscy ukryliśmy się u sąsiadów Lomaniów w piwnicy. W naszym domu nie było piwnicy. Tam ukrywaliśmy się około dwóch dni. Na zewnątrz trwały zacięte walki. W pewnym momencie do piwnicy wszedł żołnierz radziecki i wyprowadził Annę Lomanię. Ten żołnierz gdzieś z nią chodził, chyba szukał innych dziewczyn. Gdy wrócił do domu, Ania zaczęła krzyczeć »ratunku« i wołała brata Roberta. Padł jeden strzał i usłyszeliśmy, jak coś pada na klapę wejściową do piwnicy. Od razu zaczęła kapać krew spomiędzy desek, krew ciekła do beczki z kiszoną kapustą”[4].

Zbiorowa mogiła ofiar masakry w Przyszowicach 27 stycznia 1945 roku. Fot. domena publiczna

Zbiorowa mogiła ofiar masakry w Przyszowicach 27 stycznia 1945 r. Fot. domena publiczna.

W Miechowicach (obecnie dzielnica Bytomia) z rąk Armii Czerwonej zginęło w dniach 25-27 stycznia 1945 r. około 380 cywilnych mieszkańców – Niemców i Ślązaków. Też w tym samym czasie, gdy ich koledzy wyzwalali KL Auschwitz. Ustalono, że na Górnym Śląsku z rąk Armii Czerwonej zginęło co najmniej 2 tys. cywilów, w tym około 800 w Gliwicach i okolicy. Czasem był to odwet za próbę stawiania oporu przez cywilów-Niemców, przeważnie jednak dochodziło do odwetu na bezbronnych ludziach za zbrodnie dokonywane przez Niemców na Wschodzie. Ofiarą tego odwetu obok ludności niemieckiej padała też ludność słowiańska Górnego Śląska. W skomplikowaną tematykę mozaiki narodowościowej tego regionu strona radziecka nie wchodziła.

Mówiąc o wyzwoleniu KL Auschwitz trzeba też widzieć zbrodnie Armii Czerwonej na pobliskim Górnym Śląsku. Trzeba mówić i o jednym, i o drugim. Nie po to, żeby cokolwiek podważać, ale żeby obraz opowieści był prawdziwy. Taka jest historia. Nie jest czarno-biała. Jest trudna, złożona, wymagająca wysiłku myśli i woli. Ta trudna historia sprzed 75 i więcej lat jest dzisiaj przedmiotem walki polityk historycznych Polski i Rosji, przedmiotem narastającej wrogości pomiędzy oboma krajami, a powinna być przedmiotem zadumy i pokory. Nie historycznego odwetu z jednej strony i unikania prawdy z drugiej, ale wzajemnej zadumy i pokory.

Zbrodnie wojenne Armii Czerwonej na słowiańskiej ludności Górnego Śląska nie powinny unieważniać faktu wyzwolenia przez tę armię ziem polskich spod okupacji niemieckiej. Negacja faktu tego wyzwolenia ma bowiem m.in. i taki skutek polityczny, że wypisujemy Polskę z koalicji antyhitlerowskiej, w której Polska była razem z ZSRR – czy nam się to podoba czy nie. Z drugiej strony czyny chwalebne Armii Czerwonej – jak np. wyzwolenie KL Auschwitz – nie mogą unieważniać jej czynów haniebnych i rozgrzeszać polityki Stalina przed wojną, w jej czasie i po wojnie. Wydaje się to proste, ale nie dla polityków, którzy w miejsce historii mającej uczyć i wychowywać stworzyli politykę historyczną, by jątrzyć i dzielić.

Polacy i Rosjanie, ale też Polacy i Ukraińcy muszą ze sobą dojść do pojednania w prawdzie wbrew nieodpowiedzialnym ludziom po obu stronach, którzy używają historii do jątrzenia i wywołują upiory przeszłości. Muszą to uczynić wbrew swoim politykom, na których nie mają w tej mierze co liczyć.

[1] Cyt. za: Wystąpienie prezydenta na uroczystości w 70. rocznicę wyzwolenia KL Auschwitz-Birkenau, http://www.prezydent.pl, 27.01.2015.

[2] K. Banaś, „Zbrodnia na ludności cywilnej Przyszowic w świetle zeznań świadków”, (w:) D. Niesler (red.), „Tragedia w cieniu wyzwolenia. Górny Śląsk w 1945 roku”, Katowice 2015, s. 27.

[3] Tamże, s. 31.

[4] Tamże, s. 30.

Bohdan Piętka

29 stycznia 2020 r.

„Myśl Polska” nr 5-6 (2277/2278), 2-9.02.2020, s. 10

3 uwagi do wpisu “Dwa oblicza wyzwolenia

  1. Do Pana wiadomości – więzienia GULAG-gu nie byli obozami masowej zagłady. Tak, na marginesie. I porównanie GULAG-u z Auschwitz czy Majdankiem wygląda idiotycznie…

    Polubienie

      • Panie Bohdanie .Mój punkt widzenia na wyzwolenie jest jednoznaczny.Polska została wyzwolona.Moi dziadkowie,rodzice ,teściowie ,wrócili z robót przymusowych z Niemiec.Zakładali rodziny normalnie żyli.Aby na poważnie porównywać okupację niemiecką i Polskę Ludową trzeba nie mieć mózgu.Generalnie zgadzam się z panem,ale mam parę uwag.To że na terenie obozu w Oświęcimiu były obozy NKWD dla mnie żaden obciach.Grzechem było to żę byli tam Ślązacy.To że żołnierze radzieccy zabili ślązaków przez pomyłkę to nieszczęście a nie zbrodnia.Na wojnie zdarza się,przez pomyłkę strzelać do swoich.Aby obraz za różowy opiszę sytuację jakiej doświadczył mój ojciec.W 1945 roku mój ojciec znalazł się w Hamburgu.Razem ze swoją bauorką szukał jej męża.Żołnierze radzieccy zaczepiali ich więc ojciec kłamał że jest Polką.Dał jej polską opaskę i już ich nie zatrzymywali.Mój punkt widzenia jest taki na gwałty na Niemkach dowództwo kładło ;lachę;.Polek nie.Pozdrawiam

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s