Wyzwolenie KL Auschwitz

Wyzwolenie KL Auschwitz w dniu 27 stycznia 1945 r. położyło kres ponad czterech i pół lat historii największego niemieckiego i nazistowskiego obozu koncentracyjnego i obozu zagłady. Obozu, który pochłonął życie 1,1 mln ofiar, głównie Żydów, ale także około 70 tys. Polaków, 21 tys. Romów, 15 tys. jeńców radzieckich i tysięcy więźniów innych narodowości (Białorusinów, Czechów, Francuzów, Jugosłowian, Niemców, Rosjan, Ukraińców i in.). Obozu, który stał się na zawsze wiodącym symbolem barbarzyństwa nazistowskiego totalitaryzmu.

Ostatni etap historii KL Auschwitz rozpoczął się tuż pod koniec czerwca 1944 r., kiedy Armia Czerwona przystąpiła do ofensywy letniej. W wyniku tej ofensywy wojska radzieckie dotarły do linii Wisła-Wisłoka i od Oświęcimia dzieliło je niecałe 200 km. Władze niemieckie wzięły wówczas pod uwagę możliwość likwidacji obozu w przypadku dalszego posuwania się frontu. Podjęto w związku z tym wstępne działania ewakuacyjno-likwidacyjne. W ich ramach od końca czerwca 1944 r. do połowy stycznia 1945 r. stopniowo przenoszono więźniów KL Auschwitz do obozów koncentracyjnych w głębi Rzeszy, takich jak Buchenwald, Dachau, Flossenbürg, Gross-Rosen, Mauthausen, Mittelbau-Dora, Natzweiler, Neuengamme, Ravensbrück i Sachsenhausen. Ta wstępna ewakuacja objęła około 65 tys. więźniów. W połowie stycznia 1945 r. przebywało w KL Auschwitz jeszcze około 67 tys. więźniów – ponad 31 tys. z nich w obozie macierzystym KL Auschwitz I oraz w obozie KL Auschwitz II-Birkenau, ponad 35 tys. w podobozach znajdujących się w prowincji górnośląskiej, a około 600 pozostałych w trzech podobozach funkcjonujących na Morawach.

12 stycznia 1945 r. rozpoczęła się ofensywa zimowa Armii Czerwonej. Szybkie postępy tej ofensywy spowodowały, że wyższy dowódca SS i policji we Wrocławiu SS-Obergruppenführer Ernst-Heinrich Schmauser wydał rozkaz ewakuacji więźniów KL Auschwitz. Ogółem objęto ewakuacją – głównie pieszą – w dniach 17-23 stycznia 1945 r. ponad 58 tys. więźniów KL Auschwitz z obozu macierzystego KL Auschwitz I, obozu Birkenau i 29 podobozów. W dwóch głównych obozach oświęcimskich i kilku podobozach pozostało niecałe 9 tys. przeważnie krańcowo wyczerpanych pod względem fizycznym oraz ciężko chorych więźniów, a także członków więźniarskiego personelu szpitali obozowych.

Ostateczna ewakuacja więźniów oświęcimskich stanowiła jeden z najtragiczniejszych rozdziałów historii KL Auschwitz. Przemarsze kolumn ewakuacyjnych przez Górny i Dolny Śląsk nazwano „marszami śmierci”. Zaśnieżone i oblodzone drogi zostały usłane zwłokami więźniów zmarłych z wyczerpania i wskutek przemarznięcia, a w jeszcze większej liczbie zastrzelonych przez konwojujących ich esesmanów. Większość ewakuowanych więźniów skierowano dwiema głównymi trasami. Pierwsza – licząca 63 km – wiodła z Oświęcimia do Wodzisławia Śląskiego. Ewakuowano nią około 25 tys. więźniów. Druga – licząca 55 km – wiodła z Oświęcimia przez Mikołów do Gliwic. Przeszło nią co najmniej 17 tys. więźniów oświęcimskich. Więźniowie, którzy dotarli do Wodzisławia Śląskiego i Gliwic zostali odprawieni transportami kolejowymi do obozów koncentracyjnych w głębi Rzeszy. Jedną z najdłuższych tras – liczącą 250 km – przebyło 3,2 tys. więźniów z podobozu oświęcimskiego Neu-Dachs w Jaworznie, których ewakuowano w pieszym marszu do KL Gross-Rosen na Dolnym Śląsku. Ogółem ewakuacja KL Auschwitz pochłonęła życie od 9 do 15 tys. więźniów.

Teren obozu macierzystego KL Auschwitz I i obozu Birkenau był strzeżony przez stałe posterunki SS do 20 bądź 21 stycznia 1945 r. Wtedy pełniący jeszcze służbę na obozowych wieżach strażniczych esesmani w większości opuścili obóz. Nadal jednak teren obozowy patrolowały liczne oddziały SS. Przejeżdżały tamtędy również oddziały Wehrmachtu. 20 stycznia wysadzono w powietrze budynki krematoriów II i III, natomiast 26 stycznia krematorium V. Ponad 8500 w większości chorych i wyczerpanych więźniów znajdowało się do końca w sytuacji niepewnej. SS-Obergruppenführer Schmauser wydał rozkaz unicestwienia więźniów, którzy nie zostali objęci ewakuacją. Rozkaz ten nie został wykonany prawdopodobnie z powodu pospiesznej ucieczki esesmanów, jednakże doszło do kilku masakr na pozostałych w KL Auschwitz więźniach.

W dniach 20 lub 21 oraz 25 stycznia 1945 r. w obozie Birkenau zostało zamordowanych od 300 do 400 żydowskich więźniów i więźniarek przez specjalnie przybyłe w tym celu, nie rozpoznane bliżej oddziały SS i funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa (SD). Masakr dokonano też w dniach 19-27 stycznia 1945 r. na około 400 więźniach podobozów oświęcimskich w Blachowni Śląskiej, Czechowicach, Gliwicach, Rydułtowach i Wesołej.

Zadanie wyzwolenia KL Auschwitz przypadło 60. armii I Frontu Ukraińskiego w chwili, gdy nacierała ona lewym brzegiem Wisły od Krakowa w kierunku Górnego Śląska. Wojska radzieckie otrzymały bliższe informacje o KL Auschwitz dopiero po wyzwoleniu Krakowa 18 stycznia 1945 r. i dlatego nie dotarły do Oświęcimia przed 27 stycznia. Na rozkaz dowódcy 60. armii gen. Pawła Kuroczkina trzy jej dywizje oskrzydliły formacje niemieckie w Oświęcimiu. Najszybsza z nich była 100. dywizja strzelecka ze 106. korpusu. W sobotę 27 stycznia przed południem pierwsi jej zwiadowcy zjawili się we wschodnim rejonie Oświęcimia, gdzie znajdował się podobóz Monowitz. Tego samego dnia dotarła do miasta od północy 148. dywizja piechoty 106. korpusu, a od południowego wschodu 322. dywizja 28. korpusu 60. Armii. Do centrum Oświęcimia żołnierze radzieccy weszli wczesnym popołudniem 27 stycznia. Następnie skierowali się w stronę obozu macierzystego i obozu Birkenau. Tylko przy pierwszym z nich napotkali na opór cofających się oddziałów niemieckich, który szybko przełamali. Oba obozy zajęli około godziny 15-tej.

W bezpośrednich walkach o wyzwolenie podobozu Monowitz, obozu macierzystego, obozu Birkenau oraz Oświęcimia i okolicy poległo 231 żołnierzy radzieckich. Od 60 do 70 z nich zginęło w walkach w strefie obozowej. Znajdowali się wśród nich m.in. podporucznik narodowości tatarskiej Gilmudin Badryjewicz Baszirow oraz dowódca 472. pułku piechoty, płk Siemen Lwowicz Biesprozwannyj. W większości spoczywają oni na cmentarzu miejskim w Oświęcimiu. W obozie macierzystym, obozie Birkenau i podobozie Monowitz wyzwolenia doczekało około 7 tys. więźniów, w tym ponad 400 dzieci w wieku od kilku dni do 15 lat. Około 500 więźniów zostało wyzwolonych przed 27 stycznia w podobozach oświęcimskich w Blachowni Śląskiej, Jawiszowicach, Jaworznie, Libiążu, Starej Kuźni, Świętochłowicach i Wesołej. Na terenie obozowym w Oświęcimiu i Brzezince żołnierze radzieccy znaleźli około 600 zwłok więźniów zastrzelonych przez esesmanów w trakcie wycofywania się z Oświęcimia oraz zmarłych w tym czasie z wycieńczenia.

Wyzwolenie KL Auschwitz było zasługą głównie 100. lwowskiej dywizji strzeleckiej. Stała się ona bohaterką światowych mediów 27 stycznia 2015 r., kiedy ówczesny minister spraw zagranicznych Polski Grzegorz Schetyna ogłosił, że KL Auschwitz wyzwolili Ukraińcy. Z faktu, że dywizja miała w nazwie przymiotnik „lwowska” oraz że działała w ramach I Frontu Ukraińskiego minister wyciągnął bowiem wniosek, że służyli w niej głównie Ukraińcy. Jednakże dywizja miała nazwę „lwowska” dlatego, że pod koniec lipca 1944 r. zdobyła Lwów i została w ten sposób wyróżniona przez dowództwo, natomiast nazwa frontu była związana z kierunkiem operacyjnym jego działania, a nie narodowością żołnierzy.

Żołnierze służący w 100. lwowskiej dywizji strzeleckiej byli różnych narodowości, ponieważ ZSRR był państwem wielonarodowościowym. Dziennikarskie śledztwo sprowokowane przez szefa polskiej dyplomacji ustaliło, że 60 % z nich stanowili Rosjanie. Dywizja ta została sformowana 18 marca 1942 r. w Wołogdzie z żołnierzy pochodzących z obwodów wołogodzkiego, archangielskiego i autonomicznej Republiki Komi. Na pewno nie byli to więc Ukraińcy. Ci mogli być wcielani dopiero, gdy dywizja weszła do walk na Ukrainie. Początkowo 100. dywizja walczyła na froncie woroneskim, a następnie brała udział w operacjach: woronesko-kastornieńskiej, żytomiersko-berdyczowskiej, proskurowsko-czerniowieckiej, lwowsko-sandomierskiej, sandomiersko-śląskiej (podczas której wyzwoliła KL Auschwitz), morawsko-ostrawskiej i w praskiej operacji strategicznej, w czasie której brała udział w wyzwoleniu Opawy i Pragi (6-11 maja 1945 r.). Od 28 stycznia 1944 r, do 11 maja 1945 r. dowódcą dywizji był płk Fiodor M. Krasawin (1896-1948), awansowany w listopadzie 1944 r. na stopień generała majora.

Późniejszy wyzwoliciel Auschwitz urodził się w rodzinie rosyjskich chłopów w guberni jarosławskiej. Podczas pierwszej wojny światowej walczył w armii rosyjskiej, a podczas wojny domowej w Armii Czerwonej. Po jej zakończeniu został zawodowym oficerem. W 1933 roku ukończył Akademię Wojskową Armii Czerwonej im. M. Frunze. Tak jak wielu oficerów Armii Czerwonej stał się ofiarą Wielkiego Terroru (1937-1938). Aresztowano go w lipcu 1938 r. Trybunał wojskowy skazał go pod fałszywymi zarzutami na 12 lat obozów pracy przymusowej. W czerwcu 1940 r. Kolegium Wojskowe Sądu Najwyższego ZSRR złagodziło ten wyrok do 5 lat. Z łagrów uwolniła go agresja Niemiec na ZSRR w 1941 roku. Klęski i straty ponoszone przez stronę radziecką w pierwszej fazie wojny spowodowały, że Stalin sięgnął po kadry oficerskie uwięzione w GUŁAG-u. Fiodor Krasawin doczekał się zwolnienia z łagru w lutym 1942 r. i od razu został wysłany na front.

Dowodził m.in. 263. dywizją piechoty, która walczyła w Karelii, a następnie 100. dywizją strzelecką. Za wyzwolenie KL Auschwitz został odznaczony Orderem Aleksandra Newskiego. Po wojnie dowodził m.in. 26. homelską brygadą strzelecką i garnizonem w Kazaniu. Na tym stanowisku gen. Krasawin zmarł w październiku 1948 r. w wieku 52 lat z powodu niewydolności serca. W 1968 roku został pośmiertnie zrehabilitowany przez Kolegium Wojskowe Sądu Najwyższego ZSRR za skazanie i uwięzienie w latach 1938-1942.

Część wyzwolonych więźniów oświęcimskich znajdujących się we względnie dobrym stanie fizycznym niezwłocznie opuściła były obóz i udała się do swoich miejscowości rodzinnych. Większość z nich wymagała jednak natychmiastowej pomocy medycznej. Pospieszyły im z pomocą radziecka wojskowa służba medyczna oraz społeczeństwo polskie. Szczególną rolę odegrał przy tym aktyw Polskiego Czerwonego Krzyża z Oświęcimia, Brzeszcz i Krakowa. Z Krakowa przybyła na teren byłego KL Auschwitz najliczniejsza grupa ochotników PCK, wśród nich uczestnicy powstania warszawskiego. Dzięki nim na terenie byłego obozu obok radzieckich szpitali wojskowych powstał Szpital Obozowy PCK. Jego kierownictwo objął dr Józef Bellert. Wieloma chorymi więźniami zaopiekowały się też siostry zakonne Serafitki w Oświęcimiu, przyjmując ich do swojego zakładu. Pod opieką tych szpitali znalazło się ponad 4500 chorych byłych więźniów – obywateli ponad 20 państw. Wśród nich było około 960 obywateli polskich. Dużą, licząca 160-170 osób grupę tworzyły Polki deportowane do KL Auschwitz z Warszawy podczas powstania warszawskiego. Wycieńczonych głodem pacjentów stopniowo przyzwyczajano do jedzenia, dawkując im posiłki niemal jak leki, np. zupę z przecieranych ziemniaków w ilości trzy razy dziennie po łyżce, a po pewnym czasie po kilka łyżek. Przez wiele tygodni po wyzwoleniu pielęgniarki znajdowały pod siennikami i materacami chleb, chowany obozowym zwyczajem przez niektórych chorych na następny dzień w niedowierzaniu, że wkrótce otrzymają nowe porcje. Niestety, nie wszystkich chorych udało się uratować.

Większość ocalonych więźniów opuściła radzieckie szpitale i Szpital Obozowy PCK w ciągu trzech-czterech miesięcy po wyzwoleniu. Setki z nich, pochodzących spoza Polski, przewieziono do repatriacyjnych punktów zbornych i sanitarnych, które przygotowały polskie instytucje społeczne w Bielsku, Katowicach i Krakowie. Zanim udali się do swoich miejsc zamieszkania zwrócili się do światowej opinii publicznej z kilkoma rezolucjami, w których piętnowali zbrodnie hitlerowskie, ostrzegali przed niebezpieczeństwem ich powtórzenia oraz wzywali do przeciwdziałania temu niebezpieczeństwu. W jednej z takich rezolucji – podpisanej przez 27 osób reprezentujących inteligencję różnych krajów – czytamy w zakończeniu: Jako wyzwoleni więźniowie zawdzięczamy życie bohaterskiej Armii Czerwonej i prosimy międzynarodową społeczność i wszystkie rządy o przyjęcie tego do wiadomości i wyrażenie wdzięczności w naszym imieniu[1].

Faktu tego negować nie można. Hołd wyzwolicielom KL Auschwitz – niezależnie od takich czy innych ocen wyzwolenia ziem polskich w latach 1944-1945, formułowanych czy to przez historyków, czy przez dziennikarzy, czy przez polityków – oddaje stała wystawa na ekspozycji rosyjskiej w bloku 14 w Muzeum Auschwitz-Birkenau. Nieopodal zbiorowej mogiły ostatnich ofiar KL Auschwitz przy ulicy Więźniów Oświęcimia znajduje się też obelisk z napisem Żołnierzom Armii Radzieckiej – oswobodzeni 1945. Jest to chyba ostatni albo jeden z ostatnich pomników Armii Czerwonej w Polsce. Nikt mu dotychczas nie zarzucił, że propaguje totalitaryzm.

Jeśli jednak mówimy o wyzwoleniu przez Armię Czerwoną i jej zwycięstwie nad niemieckim nazizmem, to – nie podważając tego faktu – trzeba też powiedzieć o jego drugiej stronie. Wymaga tego uczciwość historyczna. Tego samego 27 stycznia 1945 r., kiedy czerwonoarmiści otwierali bramy KL Auschwitz ich koledzy dokonali zbrodni wojennej w Przyszowicach w powiecie gliwickim. Sądzili, że są na terytorium przedwojennych Niemiec i będą mogli wziąć odwet na ludności wroga za agresję Hitlera na Związek Radziecki. Tymczasem Przyszowice były ostatnią polską wsią przed granicą z Niemcami, przyłączoną do Macierzy po plebiscycie w 1921 r. W tej miejscowości mieszkało wielu powstańców śląskich i działaczy plebiscytowych. Czerwonoarmiści pomylili kierunki i wkroczyli do Przyszowic od strony Gliwic. Wydawało im się, że są na przedwojennym terytorium niemieckim. Do wychodzących im na powitanie mieszkańców strzelali bez ostrzeżenia i bez tłumaczeń. Zginęło co najmniej 69 osób w wieku od 10 do 78 lat, w tym kilku Żydów węgierskich i włoskich – więźniów KL Auschwitz – których Polacy z Przyszowic ukryli podczas „marszu śmierci”. W pobliskich Gierałtowicach czerwonoarmiści wymordowali siedmioosobową rodzinę, a w Gliwicach i okolicy od stycznia do końca wiosny 1945 r. aż 800 osób – Niemców i Ślązaków. Do podobnych zbrodni doszło też w Miechowicach koło Bytomia, Raciborzu i innych miejscowościach. Żądni odwetu na Niemcach żołnierze radzieccy mordowali niejednokrotnie słowiańską ludność Górnego Śląska[2].

Na terenie byłego KL Auschwitz powstały dwa obozy NKWD. Pierwszy z ich funkcjonował w byłym obozie macierzystym KL Auschwitz I od wiosny do jesieni 1945 r. i przetrzymywano w nim wyłącznie jeńców niemieckich. W nomenklaturze NKWD określany był jako łagier nr 22. Drugi z tych obozów – formalnie też jeniecki, określany jako łagier nr 78 – został założony w obrębie byłego obozu kobiecego na odcinkach BIa i BIb KL Auschwitz II-Birkenau. Istniał od wiosny 1945 do wiosny 1946 r. Jednakże do przełomu lata i jesieni 1945 r. więziono w nim także osoby cywilne pochodzące z Górnego Śląska i Podbeskidzia. W obozach tych przebywało łącznie nie mniej niż 25 tys. osób. Ich komendantem był pułkownik o nazwisku Masłobojew. Były to obozy przejściowe, w których umieszczano głównie jeńców niemieckich, przed ich deportacją do łagrów na terenie ZSRR.

Wiosną 1945 r. polskie komunistyczne władze wojewódzkie w Katowicach zostały poinformowane przez internowanych, którzy potajemnie wysłali list do wojewody śląskiego, gen. Aleksandra Zawadzkiego, że w obozach NKWD w Oświęcimiu przebywa 12 tys. Polaków – osób cywilnych i jeńców byłej armii niemieckiej. W rezultacie interwencji wojewody Zawadzkiego w drugiej połowie sierpnia i we wrześniu 1945 r. Rosjanie zwolnili dużą liczbę (podobno 10 tys.) internowanych osób cywilnych i jeńców wojennych.

W Oświęcimiu istniał też po wyzwoleniu obóz Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Utworzono go niedaleko dworca kolejowego na terenie byłego „Gemeinschaftslagru”, w którym w latach wojny przebywali robotnicy polscy, pracujący przymusowo przy pracach budowlanych na terenie KL Auschwitz. Według zapisów zgonów w księgach parafii rzymskokatolickiej Matki Bożej Królowej Polski w Oświęcimiu-Brzezince, w okresie od 20 kwietnia 1945 r. do lutego 1946 r. odnotowano w obozie PUBP śmierć blisko 150 osób, pochodzących głównie z okolic Bielska-Białej i z Górnego Śląska[3].

Mówiąc o wyzwoleniu KL Auschwitz trzeba widzieć całość – nie tylko bohaterskich czerwonoarmistów wyzwalających obóz, ale także obozy NKWD powstałe na terenie wyzwolonego KL Auschwitz i masakry Armii Czerwonej na ludności słowiańskiej i niemieckiej pobliskiego Górnego Śląska. Moim zdaniem jedno nie unieważnia drugiego i nie odbiera chwały wyzwolicielom KL Auschwitz. Musimy zrozumieć całą złożoność tych wydarzeń historycznych, a nie wybierać z nich tylko jeden element – jak czyni to z jednej strony polska polityka historyczna, która chciałaby widzieć przeważnie negatywne strony działań Armii Czerwonej na ziemiach polskich, a z drugiej strony rosyjska polityka historyczna, dla której bohaterskie czyny Armii Czerwonej mają być zasłoną dla czynów haniebnych i zbrodni radzieckich.

Historia nigdy nie jest czarno-biała. Zawsze jest trudna i skomplikowana w stopniu czasem przekraczającym wyobrażenia i oczekiwania osób, które widzą w historii jedynie narzędzie propagandy uzasadniającej jakąś politykę. Tak też jest z historią Polski w latach 1944-1945 i później. Czarno-biała jest historia tylko dla polityki historycznej, która z wielowątkowej mozaiki wybiera pasujący jej element i na nim buduje tendencyjną narrację. Prezydent Bronisław Komorowski podczas uroczystości rocznicowych wyzwolenia Kołobrzegu w marcu 2015 r. trafnie zauważył, że żołnierze Armii Czerwonej nie mogli przynieść wolności, ponieważ sami nie mieli jej w swojej ojczyźnie, ale powinniśmy ich szanować za trud żołnierski i – dodam – za uwolnienie spod śmiercionośnej okupacji niemieckiej, w tym za wyzwolenie KL Auschwitz. Nie oznacza to jednak, że mamy milczeć na temat tego co nie przyniosło im oraz ich ówczesnemu państwu chwały. Szkoda, że tym tropem nie poszła polska polityka historyczna po 2015 roku.

[1] Cyt. za: A. Strzelecki, Ewakuacja, likwidacja i wyzwolenie KL Auschwitz, Oświęcim 1982, s. 222-223.

[2] Zbrodnie wojenne Armii Czerwonej na  Ślązakach – pierwsze śledztwa, http://www.wiadomosci.wp.pl, 6.10.2005: IPN: zbrodnie Armii Czerwonej w Gliwicach do umorzenia, http://www.tvp.info, 23.01,2009.

[3] A. Cyra, Obozy NKWD i UB w Oświęcimiu, Wprawnym Okiem Historyka, http://www.cyra.wblogu.pl; M. Jankowski, Sierp i młot nad Oświęcimiem, „Focus Historia”, nr 11/2016.

Bohdan Piętka

24 stycznia 2020 r.

„Przegląd” nr 4 (1046), 20-26.01.2020, s. 18-21

3 uwagi do wpisu “Wyzwolenie KL Auschwitz

  1. Tak, to powiedział prezydent RP Bronisław Komorowski i jest to zgodne z prawdą. Przynieśli wyzwolenie spod okupacji niemieckiej, ale nie przynieśli wolności. Więcej informacji na ten temat znajdzie Pan w książce rosyjsko-białoruskiego historyka Nikołaja Iwanowa pt. „Komunizm po polsku. Historia komunizacji Polski widziana z Kremla” (Kraków 2017).
    https://www.empik.com/komunizm-po-polsku-iwanow-nikolaj,p1163859142,ksiazka-p?gclid=CjwKCAiA66_xBRBhEiwAhrMuLYNruZaFT0Xz2BrSRQgYeCaT1PPncFgxejuDbAh5ARy5DHi1M2vtMxoCB1UQAvD_BwE&gclsrc=aw.ds

    Polubienie

    • Panie Bogdanie

      Rozumiem i szanuję Pan umiejętność manipulowania literkami, ale…
      „…ponieważ sami nie mieli jej w swojej ojczyźnie…”
      Rozumie się, że więźniowie ( w dowolnym sensie ) walczyli z hitleryzmem? W jaki sposób można zmusić miliony istot do umierania na polu walki? Nie chcę się wypowiadać tu o osobie byłego prezydenta, mnie interesuję tylko Pana zdanie na ten temat.

      Więcej informacji – chciał Pan powiedzieć – więcej bajeczek? Dziękuję, nie skorzystam. Nie czytam bredni…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s