Polska i Niemcy 80 lat później

Wobec niespodziewanej absencji na obchodach 80-tej rocznicy wybuchu drugiej wojny światowej najważniejszego spodziewanego przez obóz władzy gościa – czyli Donalda Trumpa – a także nieobecności przywódców Francji i Wielkiej Brytanii, to prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier i kanclerz Angela Merkel nadali światową rangę tym uroczystościom. Bez wątpienia prezydent Niemiec wygłosił również najlepsze i najważniejsze przemówienia – w Wieluniu i przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Warszawie.

Warto przypomnieć co powiedział. Podczas uroczystości w Wieluniu stwierdził m.in: „(…) na Wieluń spadło piekło – rozpętane przez niemiecki rasistowski obłęd i żądzę zniszczenia. (…) Wieluń był zarzewiem, atakiem terrorystycznym niemieckiej Luftwaffe oraz zapowiedzią wszystkiego, co miało nastąpić w ciągu kolejnych sześciu lat. (…) Cynizm niemieckich agresorów był bezgraniczny, ich działania – nieludzkie, a skutki dla mieszkańców tego miasta – straszliwe. (…) Przyszedł czas, by Wieluń i wiele innych zrównanych z ziemią polskich miast i wsi znalazło swoje miejsce obok innych miejsc upamiętniających niemieckie zbrodnie – obok Guerniki, Lidic i Oradour – i abyśmy także w Niemczech i w Berlinie znaleźli nowe i godne sposoby upamiętnienia. Wieluń musi być obecny w naszych umysłach i w naszych sercach.

Tu w Wieluniu sąsiedztwo polsko-niemieckie zostało unicestwione z tak radykalną wolą zniszczenia, z taką siłą, że pamięć o tym boli jeszcze dzisiaj. Który Niemiec może patrzeć na Wieluń, na Warszawę czy Palmiry oraz Auschwitz i inne miejsca Shoah, nie odczuwając wstydu? To Niemcy dokonywali w Polsce zbrodni przeciw ludzkości. Kto twierdzi, że to przeszłość i że to się już skończyło, kto oświadcza, że panowanie nazistowskiego terroru nad Europą to tylko marginalia historii Niemiec, ten sam wydaje na siebie wyrok. Ta przeszłość nie przeminie. Mamy z nią do czynienia. »Każdy ma coś wspólnego z niemieckim losem […] i niemiecką winą, jeśli urodził się Niemcem« – ten, kto chce się powoływać na niemiecką historię, musi znieść także tę wypowiedź Tomasza Manna.

Przeszłość nie przeminie. I nasza odpowiedzialność nie przeminie. My to wiemy. Jako prezydent Niemiec chcę Państwa zapewnić: Nie zapomnimy! Chcemy i będziemy pamiętać. Bierzemy na siebie odpowiedzialność, którą nakłada na nas historia.

(…) Polska stawiła opór tej haniebnej próbie unicestwienia jej. (…) Państwo niemieckie zawsze będzie wdzięczne za to, że zostało ponownie przyjęte do grona Europejczyków po tym, co Niemcy wyrządzili mieszkańcom Wielunia oraz milionom ludzi na naszym kontynencie. Niemcy zawsze będą wdzięczne za walkę Polaków o wolność, która zerwała żelazną kurtynę i utorowała drogę do zjednoczonej Europy. Nie możemy cofnąć wyrządzonych krzywd i cierpień. Nie możemy ich też zliczyć. Jednak Polska wyciągnęła do Niemiec dłoń w geście pojednania. Mimo wszystko. Jesteśmy głęboko wdzięczni za tę wyciągniętą do nas dłoń, za gotowość Polski, by wspólnie podążać drogą pojednania[1].

Natomiast w Warszawie powiedział: „Ta wojna była zbrodnią niemiecką. Historia tego miejsca jest tego świadectwem. Już od pierwszego dnia wojny Niemcy ostrzeliwali Warszawę. Przez lata siali ogromne spustoszenie w tym mieście. Całe dzielnice miasta zrównali z ziemią. Deportowali jego mieszkańców. Mordowali mężczyzn, kobiety i dzieci. Polska, jej kultura, jej miasta, jej mieszkańcy – wszystko, co żywe, miało zostać unicestwione. (…) Nie ma drugiego takiego miejsca w Europie, w którym z takim trudem przychodziłoby mi zabrać głos. Jako prezydent Niemiec, wspólnie z kanclerz federalną Niemiec, mówię dzisiaj wszystkim Polkom i Polakom: nie zapomnimy. Nie zapomnimy ran, które Niemcy zadali Polakom. Nie zapomnimy cierpienia polskich rodzin, tak samo jak ich odwagi stawiania oporu. Nigdy nie zapomnimy”[2].

Wystąpienia prezydenta RFN w Wieluniu i w Warszawie uważam za wydarzenie bardzo doniosłe. Nie mniej doniosłe jak wystąpienie jego poprzednika podczas 50-tej rocznicy wybuchu powstania warszawskiego w 1994 roku oraz wystąpienie Władimira Putina na Westerplatte w 2010 roku, który – o czym dzisiaj mało kto w Polsce pamięta – przyznał wtedy, że pakt Ribbentrop-Mołotow umożliwił III Rzeszy i ZSRR opanowanie Europy Środkowej. Reakcje obozu władzy i jego mediów na słowa prezydenta Steinmeiera były z pozoru pełne uznania, ponieważ nie mogły być inne. Z pozoru, bo nawet w tych reakcjach nie zabrakło charakterystycznej dla tej władzy buty.

Premier Morawiecki pozwolił sobie na komentarz, że przemówienie prezydenta Niemiec było „rzeczywiście przełomowe”, a następnie dodał, że tak jednoznaczne uznanie przez najwyższego przedstawiciela RFN win niemieckich wobec Polski jest „wielkim sukcesem polityki historycznej PiS” (sic!). Uniknął też odpowiedzi na pytanie, czy polski rząd odpowie na apel Steinmeiera, który w swojej wypowiedzi zawarł oczekiwanie wybaczenia ze strony polskiej. Natomiast według wicepremiera Piotra Glińskiego słowa prezydenta Niemiec oznaczają, że Polska ma „duże szanse na uzyskanie reparacji wojennych” od RFN. Premier Morawiecki dodał do tego, że „my teraz czekamy na analizy, które są prowadzone”[3]. Taka zatem jest reakcja władz polskich na ponową niemiecką prośbę o przebaczenie, wyartykułowaną do tego tak dobitnie. Iście mocarstwowa – jak za starych czasów księżycowej polityki Józefa Becka, którego epigonami są obecnie rządzący.

Z kolei na Westerplatte premier Morawiecki powiedział 1 września: „Trzeba domagać się zadośćuczynienia za drugą wojnę światową”. To powiedział szef rządu, który nie ma odwagi domagać się od Ukrainy uznania odpowiedzialności nacjonalistów ukraińskich za ludobójstwo na narodzie polskim oraz ekshumacji i upamiętnienia ofiar tego ludobójstwa. Dzień wcześniej prezydent Andrzej Duda poprosił prezydenta Ukrainy o zniesienie zakazu prowadzenia prac ekshumacyjnych na Wołyniu. Równocześnie ten sam prezydent w wywiadzie dla niemieckiego „Bilda” zapowiedział rychłe „wystawienie rachunku” Niemcom za drugą wojnę światową. Ukrainę proszą o anulowanie zakazu ekshumacji ofiar ludobójstwa UPA, a od Niemiec żądają odszkodowań wojennych. Taka to jest polityka mocarstwowa. Zatem od czasów Becka charakter polityki mocarstwowej w Polsce się nie zmienił.

W związku z 80-tą rocznicą Września 1939 roku temat reparacji wojennych od Niemiec został też podjęty w prorządowych mediach. Dlatego muszę wyjaśnić, że żądanie tych reparacji jest wielką pisowską hucpą. Z kilku co najmniej powodów. (1) Niemcy są państwem silnym i poważnym i otwarcie takiego tematu mogą potraktować także poważnie – tzn. jako powrót do dyskusji o granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej, ponieważ niechętne uznanie tej granicy przez kanclerza Helmuta Kohla w 1990 roku było w rozumieniu Berlina formą reparacji wobec Polski za drugą wojnę światową. (2) Zostanie to odczytane nie tylko przez władze w Berlinie, ale i naród niemiecki jako akt nieprzyjazny. (3) Okazywanie wrogości Niemcom, czyli państwu, od którego sprawy polskie zależą bardzo wiele i to nie tylko w UE, przy jednoczesnym stąpaniu na paluszkach w kwestiach historycznych przed Ukrainą, od której w sprawie Polski nie zależy nic, podsumowuje całą pisowską politykę mocarstwową. (4) Jest to temat wywołany przez Kaczyńskiego głównie na użytek polityki wewnętrznej – w celu podtrzymywania gotowości bojowej elektoratu przez ciągłe jątrzenie, a to przeciw Niemcom, a to przeciw Rosji, a to przeciw „gorszemu sortowi” Polaków. (5) Tym bardziej pokazuje to irracjonalność polityki obecnego obozu władzy.

Na irracjonalność tej polityki zwrócił uwagę 4 września Gerhard Gnauck – warszawski korespondent „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Gnauck zauważył, że temat reparacji wprowadził do debaty publicznej latem 2017 roku prezes PiS Jarosław Kaczyński, poruszając go podczas wiecu partyjnego. „Od tego czasu politycy obozu rządzącego zapowiadają raz po raz, że wystawią Niemcom rachunek” – pisze Gnauck. Jeden z ministrów polskiego rządu wymienił sumę „840 mld euro”, prawicowi publicyści piszą o bilionach – czytamy w „FAZ”.

„Co jest właściwie celem polskiego rządu?” – pyta Gnauck zastrzegając, że od członków sejmowego zespołu ds. reparacji niewiele można się dowiedzieć. „Nie ma jasnych dowodów na to, że polscy przedstawiciele poruszyli ten temat wobec Niemiec na najwyższym szczeblu. Dyplomaci próbowali to zrobić, lecz natrafili w Berlinie, jak można usłyszeć, na mur milczenia” – pisze niemiecki dziennikarz. Na postawione pytanie sam sobie odpowiada, że przyczyną takich działań władz polskich mogą być wysuwane od lat przez organizacje żydowskie w USA żądania restytucji byłego mienia żydowskiego w Polsce. Zdaniem Gnaucka sytuacja prawna i presja moralna, to dwa różne aspekty tego „wielostronnego konfliktu”[4]. A zatem w Niemczech otwarcie zauważono, że polityka polska jest prowadzona od ściany do ściany.

Z punktu widzenia kuchni politycznej wystąpienia prezydenta Steinmeiera w Wieluniu i Warszawie były mistrzostwem politycznym na najwyższym poziomie. Wytrącił obozowi władzy w Polsce broń z ręki. Odtąd dalsze artykułowanie przez władze polskie żądania reparacji wojennych od Niemiec będzie postrzegane przez opinię międzynarodową jako działanie nieprzyjazne ze strony Polski.

W świetle przytoczonych wypowiedzi czołowych polityków polskich obawiam się, że kolejna niemiecka prośba o przebaczenie win – wyartykułowana tak mocno przez Franka-Waltera Steinmeiera – może zawisnąć w próżni. Nie ma dzisiaj żadnych przeszkód, żeby Polska budowała dobre i partnerskie stosunki z Niemcami i Rosją. Budowanie takich partnerskich stosunków nie oznacza przecież ani konieczności politycznego podporządkowania się Rosji, ani konieczności akceptacji niemieckich planów federalizacji Unii Europejskiej – jak to sugerują prorządowe media i zwolennicy obozu władzy. W ich narracji dalej mamy rok 1939, a współczesne Niemcy oraz Rosja są nadal III Rzeszą oraz Związkiem Radzieckim i przygotowują się do podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow. Wszystko zresztą obozowi władzy i jego akolitom się z tym paktem kojarzy – i rurociąg bałtycki, i wychodzące z Berlina postulaty zniesienia sankcji wobec Rosji, i jakakolwiek zbliżenie niemiecko-rosyjskie.

Przeszkodą w budowaniu normalnych stosunków z dwoma wielkimi sąsiadami jest to, że rządzą w  Polsce siły, które przyjęły rolę głównego reprezentanta interesów amerykańskich w Europie, co determinuje radykalnie antyrosyjski, ale także antyniemiecki kierunek polityki zagranicznej Warszawy. Celem polityki amerykańskiej jest bowiem niedopuszczenie do bliskich i partnerskich relacji pomiędzy UE i Rosją, a przez to redukcji amerykańskich wpływów w Europie. Narzędziami USA w tej grze są Polska, Ukraina, państwa bałtyckie i w mniejszym stopniu Rumunia. Rola Polski w polityce amerykańskiej determinuje charakter polskiej polityki historycznej, która zamiast szukać pojednania jątrzy stosunki polsko-rosyjskie i polsko-niemieckie. To dlatego prezydent Duda w swoim wystąpieniu z okazji 80-tej rocznicy agresji III Rzeszy na Polskę mówił o współczesnej Rosji, czyli nie na temat. Niestety, duża część Polaków podziela takie spojrzenie na historię, albo – poddawana ciągłemu naciskowi propagandowemu – niewiele już z historii swojego kraju rozumie. W odpowiedzi na empatię niemiecką nie widzę symetrycznej reakcji w społeczeństwie polskim. Widzę natomiast ciągłe pretensje historyczne do obu sąsiadów, niejednokrotnie przesadnie artykułowane. Pojednanie historyczne jest rzeczą trudną i zawsze będzie rezultatem kompromisu, który nikogo nie zadowoli, ponieważ każdy naród ma własną pamięć historyczną i własne emocje. W stosunkach Polski z Niemcami i Rosją, dla polskiej przyszłości – jest jednak konieczne. I możliwe.

[1] „Wystąpienie prezydenta Niemiec w Wieluniu. Chylę czoła i proszę o przebaczenie”, „Gazeta Wyborcza” nr 204 (9716), 2.09.2019, s. 12.

[2] „Stoję dzisiaj przed polskim narodem bosy, obarczony wielkim, historycznym brzemieniem”, http://www.tvn24.pl, 1.09.2019.

[3] Premier w Polsat News: przemówienie prezydenta Niemiec  przełomowe; ws. reparacji czekamy na analizy, http://www.polsatnews.pl, 4.09.2019.

[4] FAZ o reparacjach: dokąd zmierza polski rząd?, http://www.dw.com, 4.09.2019.

Bohdan Piętka

Oświęcim, 19 września 2019 r.

„Myśl Polska” nr 39-40 (2259/2260), 22-29.09.2019, s. 9

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s