Hańba Monachium

30 września 1938 roku w hotelu „Cztery Pory Roku” w Monachium przywódcy Francji, Wielkiej Brytanii, Niemiec i Włoch podpisali układ dotyczący suwerenności i podziału terytorium Czechosłowacji, bez udziału jej przedstawicieli. Był to fakt bez precedensu w ówczesnych stosunkach międzynarodowych. Przynajmniej w Europie, bo tak mocarstwa europejskie postępowały wtedy co najwyżej w stosunku do kolonii w Afryce.

Wielka Brytania i Francja wyrażając zgodę na zaspokojenie żądań terytorialnych Hitlera wobec Czechosłowacji otworzyły III Rzeszy drogę do nowej wojny światowej. Cynizmowi polityków zachodnioeuropejskich towarzyszyło zagubienie opinii publicznej ich krajów. Premier Francji Édourad Daladier był witany w Paryżu po powrocie z Monachium przez wiwatujące tłumy. Podobnie witano na londyńskim lotnisku Heston jego brytyjskiego kolegę Neville’ea Chamberlain’ea, który wzniósł rękę z kartką papieru i wypowiedział słowa: „Przywożę wam pokój”. Tylko Winston Churchill zdobył się wówczas na komentarz: „Mieli do wyboru wojnę lub hańbę, wybrali hańbę, a wojnę będą mieli i tak”.

Czechosłowacja – druga ofiara Hitlera

Po aneksji Austrii w marcu 1938 roku następną ofiarą III Rzeszy stała się Czechosłowacja. W działaniach przeciwko temu państwu Berlin mógł liczyć na Węgry, które były teraz sąsiadem Rzeszy i mogły korzystać z jej pomocy wojskowej, a także na separatystów słowackich. W ułatwieniu międzynarodowej izolacji Czechosłowacji Hitler wiązał też nadzieje z Polską, której polityka zagraniczna pod rządami ekipy sanacyjnej miała m.in. oblicze antyczeskie. Niestety w swoich rachubach wódz III Rzeszy nie zawiódł się.

Kluczową rolę w wywołaniu kryzysu czechosłowackiego odegrała mniejszość niemiecka w Czechosłowacji licząca, według spisu powszechnego z 1930 roku, 3,2 mln osób (22,3 proc. ogółu mieszkańców). Niemcy czesko-morawscy w ogromnej większości sympatyzowali z radykalnie nacjonalistyczną i pronazistowską Partią Sudeckoniemiecką, kierowaną przez Konrada Henleina. To właśnie Henlein wygłosił 24 kwietnia 1938 roku przemówienie w Karlovych Varach (niem. Karlsbad), w którym przedstawił ośmiopunktowy tzw. program karlsbadzki. Jego istotą było żądanie autonomii dla Niemców czesko-morawskich oraz wolności wyznawania przez nich „niemieckiego światopoglądu”, czyli po prostu ideologii nazistowskiej. Wystąpienie Henleina rozpoczęło tzw. kryzys sudecki, który od razu został przeniesiony na płaszczyznę międzynarodową.

Zarówno prezydent Czechosłowacji Edvard Beneš, jak i jej premier – Słowak Milan Hodža, nie doceniali aż do wybuchu tego kryzysu zagrożenia niemieckiego i potrzeby podjęcia radykalnych kroków w kierunku całościowego uregulowania problemów narodowościowych Czechosłowacji w ten sposób, by zaspokoić przynajmniej część oczekiwań niezadowolonych mniejszości narodowych. Najważniejszą sprawą byłoby dojście do porozumienia ze Słowakami, których większość domagała się równego statusu z Czechami i przekształcenia Czechosłowacji w państwo dualistyczne. Takie rozwiązanie stałoby jednak w sprzeczności z wyznawaną przez obóz prezydenta Beneša ideą tzw. czechosłowakizmu, czyli koncepcją uznającą istnienie jednego narodu czechosłowackiego, wyrażoną w preambule konstytucji z 29 lutego 1920 roku.

Początek kryzysu sudeckiego zbiegł się w czasie z niekorzystnymi zmianami politycznymi we Francji, gdzie 8 kwietnia 1938 roku upadł rząd Frontu Ludowego pod prezesurą Léona Bluma. W nowym gabinecie Édourada Daladiera – powołanym 10 kwietnia – kierownictwo polityki zagranicznej objął Georges Bonnet – zwolennik polityki appeasementu (zaspokajania roszczeń niemieckich), niechętny wobec zobowiązań Francji w Europie Środkowej i zdecydowany stosować się do stanowiska Londynu. A to stanowisko było jednoznaczne – premier Chamberlain nie był zainteresowany losem Czechosłowacji i odżegnywał się od pomagania Francji, gdyby ta pospieszyła temu krajowi z pomocą.

Czechosłowacja była związana sojuszami z Francją i ZSRR. Na początku kryzysu sudeckiego poseł czechosłowacki w Moskwie Zdeněk Fierlinger zwrócił się do władz radzieckich z zapytaniem o ich stanowisko. Od zastępcy ludowego komisarza spraw zagranicznych Władimira Potiomkina usłyszał, że ZSRR spełni swoje zobowiązania sojusznicze, jeśli uczyni to także Francja. Takie zresztą rozwiązanie przewidywał traktat czechosłowacko-radziecki z 1935 roku. Trudność polegała jednak na tym, że oba państwa nie posiadały wspólnej granicy. Udzielenie przez ZSRR pomocy wojskowej Pradze byłoby możliwe tylko wtedy, gdyby Polska i Rumunia zgodziły się na przemarsz Armii Czerwonej przez swoje terytoria, na co oba te państwa nie chciały się zgodzić. Ewentualna koalicja Francji, Czechosłowacji i ZSRR stanowiłaby skuteczną zaporę dla planów Hitlera. Wszystko jednak rozbijało się o stanowisko Francji, której generalicja przyjęła w 1936 roku defensywną doktrynę obronną, opartą na istnieniu Linii Maginota. Francja nie po to wydała 3 mld ówczesnych franków na budowę Linii Maginota, żeby poza nią wychodzić.

Na stanowisko Francji wpływała też niestety ówczesna polityka polska i to bez względu na niechęć, jaką w Paryżu wzbudzała osoba polskiego ministra spraw zagranicznych Józefa Becka. Wyraźna współpraca polsko-niemiecka – także w odniesieniu do Czechosłowacji – stawiała dyplomację francuską w delikatnym położeniu, ponieważ ewentualna pomoc dla Pragi mogła się spotkać z przeciwdziałaniem ze strony polskiej. Sanacyjne kierownictwo II RP popierało roszczenia węgierskie do ziem słowackich i zarazem przychylnie odnosiło się do faszyzujących nacjonalistów ze Słowackiej Partii Ludowej Andreja Hlinki (HSLS, tzw. ludacy), żądających najpierw autonomii, a potem separacji Słowacji od Czech. Ówczesną politykę polską wobec Pragi determinowały trzy czynniki: osobista, bardzo emocjonalna niechęć Józefa Becka do Czechów i do prezydenta Beneša, negatywny stosunek do sojuszu czechosłowacko-radzieckiego i do faktu, że w Czechosłowacji legalnie działała partia komunistyczna, a także udzielenie przez Czechosłowację schronienia polskim politykom opozycyjnym – w tym przede wszystkim Wincentemu Witosowi i Wojciechowi Korfantemu – co w Warszawie odbierano jako akt wrogości.

Przywódcy II RP łudzili się – tak samo jak w wypadku Austrii – że zwrócenie się ekspansji niemieckiej przeciw innemu państwu oddali zagrożenie niemieckie od Polski. Było wręcz przeciwnie – agresja hitlerowska na południowego sąsiada to zagrożenie właśnie przybliżała. Zrozumiano to jednak w Warszawie dopiero w marcu 1939 roku, po ostatecznej likwidacji państwa czechosłowackiego przez III Rzeszę.

Czechosłowacja, mając do czynienia z wrogością trzech sąsiadów: Niemiec, Polski i Węgier, zagrożona separatyzmem słowackim i irredentą mniejszości niemieckiej, oddalona od swoich sojuszników, znalazła się w położeniu bardzo trudnym.

Kryzys majowy

Po wspomnianym wystąpieniu Henleina w Karlovych Varach wypadki potoczyły się szybko. Od początku kryzysu sudeckiego celem Francji i Wielkiej Brytanii nie było powstrzymanie agresji Hitlera, ale wywieranie nacisku na Czechosłowację w kierunku zaspokojenia żądań niemieckich oraz niedopuszczenie do ewentualnej interwencji ZSRR. 7 maja 1938 roku doszło w Pradze do formalnego wystąpienia posłów francuskiego i brytyjskiego, którzy nalegali na rząd czechosłowacki, by uwzględnił żądania Henleina. Poseł brytyjski zaznaczył przy tym, że w razie wojny pomiędzy Niemcami a Czechosłowacją Wielka Brytania nie udzieli Pradze żadnej pomocy.

Wobec koncentracji wojsk niemieckich w rejonach przygranicznych oraz terrorystycznych działań bojówek henleinowskich przed zapowiedzianymi na 22 maja wyborami samorządowymi rząd w Pradze ogłosił 20 maja częściową mobilizację. W Berlinie uznano ją za całkowitą i wysunięto zarzut, że to Czechosłowacja chce dokonać agresji na Niemcy. Jednocześnie henleinowcy wystąpili z nowymi żądaniami przekształcenia Czechosłowacji w państwo związkowe, złożone z autonomicznych terytoriów zamieszkanych przez poszczególne narodowości, z własnymi rządami i parlamentami. W Berlinie wiedziano, że są to żądania nie do przyjęcia dla rządu w Pradze, ale Hitler nie chciał rokować, tylko dyktować. 9 czerwca przedstawiciele dyplomatyczni Francji i Wielkiej Brytanii złożyli w praskim MSZ noty zalecające maksymalne uwzględnienie nowych żądań niemieckich, określając je jako… umiarkowane.

Misja Runcimana

W rozmowach z rządem premiera Hodžy henleinowcy odrzucali wszelkie propozycje kompromisu, ponieważ tak polecono im z Berlina. W lipcu strona brytyjska zaproponowała rządowi czechosłowackiemu swoje pośrednictwo w rozmowach z mniejszością niemiecką. W imieniu rządu brytyjskiego podjął się tej roli 3 sierpnia lord Walter Runciman, mający w przeszłości kontakty gospodarcze z Niemcami, ale całkowicie nie zorientowany w sprawach czechosłowackich. Jego misja zakończyła się niepowodzeniem, za które obciążył odpowiedzialnością wyłącznie rząd w Pradze. 7 września londyński „The Times” zamieścił artykuł doradzający rządowi czechosłowackiemu, by w imię pokoju w Europie odstąpił III Rzeszy przygraniczne rejony zamieszkane przez mniejszość niemiecką. Tego samego dnia doszło do zamieszek w Ostrawie, które stały się dla henleinowców pretekstem do zerwania rozmów z rządem praskim. W opracowanym dla rządu brytyjskiego raporcie Runciman stwierdził, że dalsze współżycie Czechów i Niemców czesko-morawskich w jednym państwie jest niemożliwe.

Zdrada w Monachium

Rząd brytyjski stał na stanowisku, że należy doprowadzić do porozumienia za wszelką cenę, by nie doszło do wojny z III Rzeszą, którą uważał za katastrofę dla Europy. Dla Londynu to porozumienie oznaczało zgodę rządu czechosłowackiego na kapitulację i rozbiór państwa. Położenie Pragi na początku września 1938 roku pogorszyła ponadto irredenta nacjonalistów słowackich. Ludacy zapowiedzieli wprost, że w razie wojny z Niemcami nie będą bronić państwa czechosłowackiego.

Na zjeździe NSDAP w Norymberdze 12 września Hitler wygłosił mowę atakującą komunizm i ład wersalski, ale przede wszystkim zawierającą groźbę, że rząd niemiecki weźmie w obronę swoich „uciskanych” rodaków w Czechosłowacji. Wystąpienie to stało się sygnałem dla partii Henleina do wzmożenia akcji sabotażowo-terrorystycznych, co z kolei zmusiło rząd czechosłowacki do wprowadzenia w rejonach przygranicznych stanu wyjątkowego. Przywódcy Partii Sudeckoniemieckiej schronili się w Bawarii, gdzie Henlein ogłosił 15 września, że tereny zamieszkałe w Czechosłowacji przez Niemców muszą zostać włączone do Rzeszy.

W reakcji na te wydarzenia rządy Francji i Wielkiej Brytanii postanowiły podjąć się pośrednictwa, którego ofiarą miała być wyłącznie Czechosłowacja. Głównym zmartwieniem premiera Chamberlaina nie był los Czechosłowacji, ale możliwość ewentualnej interwencji ZSRR w jej obronie i wybuchu wojny w Europie. 15 września Chamberlain przybył do Niemiec i spotkał się z Hitlerem w Berchtesgaden. W odpowiedzi na ordynarne zachowanie swojego rozmówcy i jego groźby wojenne brytyjski premier obiecał, że rządy zachodnie będą naciskały na Czechów w duchu spełnienia żądań niemieckich.

Zarys przyszłego układu monachijskiego pojawił się 18 września podczas spotkania w Londynie Daladiera i Bonneta z Chamberlainem i brytyjskim ministrem spraw zagranicznych lordem Halifaxem. Politycy zachodni uradzili, że należy zaproponować rządowi w Pradze odstąpienie III Rzeszy wszystkich terenów pogranicznych zamieszkanych przez ponad 50 proc. ludności niemieckiej. Nowym granicom Czechosłowacji rządy zachodnie miały udzielić gwarancji. Oznaczałoby to anulowanie sojuszów tego państwa z Francją i ZSRR, co było jednym z żądań Hitlera.

Tego samego dnia propozycje te oba mocarstwa przekazały kanałami dyplomatycznymi prezydentowi Benešowi nie kryjąc, że nie spodziewają się ich odrzucenia. Był to wielki wstrząs dla Beneša, który dotąd niezachwianie wierzył w ład wersalski i sojusz z Francją. Nastroje społeczeństwa czeskiego były przeciwne wszelkiej kapitulacji, ogólne zapewnienie o możliwości pomocy wojskowej nadeszło też z Moskwy. Dlatego 20 września minister spraw zagranicznych Kamil Krofta przekazał mocarstwom zachodnim odpowiedź odmowną.

Wywołało to oburzenie w Paryżu i Londynie. Oba mocarstwa wzmogły nacisk na rząd w Pradze, któremu dano do zrozumienia, że odrzucenie żądań spowoduje zbrojną agresję Niemiec, a w wojnie tej Francja udziału nie weźmie. Było to ultimatum, przed którym Beneš i Hodža ustąpili. 22 września, podczas drugiego spotkania z Chamberlainem w Bad Godesberg, Hitler w brutalnej formie przedstawił jeszcze dalej idące żądania terytorialne wobec Czechosłowacji. Początkowo oba rządy zachodnie uznały je za nie do przyjęcia i doradziły rządowi czechosłowackiemu ogłoszenie mobilizacji, która została przeprowadzona bardzo szybko i sprawnie. Jednakże w Londynie i Paryżu górę wzięła ostatecznie chęć uniknięcia wojny za wszelką cenę. W tym duchu odbyła się kolejna narada rządowa brytyjsko-francuska w Londynie 25 września. Dwa dni później premier Chamberlain wygłosił przemówienie, w którym padły znamienne słowa: „nie możemy w żadnym razie postępować tak, by wciągnąć całe Imperium Brytyjskie do wojny z powodu tego narodu, (…) ludzi, o których nic nie wiemy”.

Pomysł rozstrzygnięcia sprawy Czechosłowacji na konferencji mocarstw został wysunięty 27 września przez prezydenta USA Franklina D. Roosevelta. Chamberlain zrealizował go jednak po swojemu, tzn. bez udziału Czechosłowacji i przeciw niej. O pośrednictwo w rozmowach z Niemcami poprosił faszystowskiego dyktatora Włoch Benito Mussoliniego. Przed konferencją czterech mocarstw w Monachium, która rozpoczęła się 29 września, Hitler spotkał się z Mussolinim i poprosił go, by ten przedstawił stanowisko niemieckie jako włoskie propozycje kompromisowe. Chamberlain i Daladier bardzo bali się fiaska konferencji, dlatego zasadnicze żądania Hitlera z Bad Godesberg przyjęli już po północy 30 września.

Nowy rząd czeski, na czele którego od 22 września stał gen. Jan Syrový, musiał teraz podjąć decyzję w sprawie zaakceptowania lub odrzucenia dyktatu monachijskiego. Głównodowodzący armią gen. Ludvík Krejčí apelował do prezydenta Beneša i rządu, by nie kapitulować. Wierzył w siłę sudeckich fortyfikacji. Beneš, Syrový i Krofta byli jednak zdania, że wojna bez sojuszników jest beznadziejna. W południe 30 września Krofta zakomunikował przedstawicielom dyplomatycznym Francji i Wielkiej Brytanii, że Czechosłowacja przyjmuje dyktat monachijski. Na koniec dodał: „Na pewno nie jesteśmy ostatni, po nas spotka to innych”.

W wyniku układu monachijskiego przyłączono do Rzeszy prawie 40 proc. terytorium Czechosłowacji. W miejsce dotychczasowego państwa czechosłowackiego powołana została federacyjna Republika Czesko-Słowacka z autonomiczną Ukrainą Karpacką. Pozbawiona fortyfikacji sudeckich była bezbronna wobec III Rzeszy.

Aneksja Zaolzia i błędna polityka polska

Kryzys sudecki został w Warszawie uznany za okazję do rozwiązania sporu o Śląsk Cieszyńskie (Zaolzie) oraz pograniczne tereny na Orawie i Spiszu. Latem 1920 roku, podczas pogarszającej się dla Polski sytuacji na froncie wojny z Rosją Radziecką, Czechosłowacja uzyskała korzystny dla siebie arbitraż mocarstw zachodnich w sprawie spornego terytorium. Mimo formalnego poszanowania praw ludności polskiej na Zaolziu, władze czeskie poprzez różne działania administracyjne prowadziły czechizację tamtejszych Polaków.

W styczniu i lutym 1938 roku podczas niemiecko-polskich rozmów na najwyższym szczeblu strona polska została poufnie poinformowana, że III Rzesza dąży do konfrontacji z Czechosłowacją. Chociaż nie doszło do decyzji o ewentualnej współpracy, polityka polska zajmowała podczas kryzysu sudeckiego stanowisko proniemieckie, a przynajmniej niechętne Czechosłowacji. Zadecydowała o tym wspomniana postawa Józefa Becka, osobiście darzącego Czechów ogromną niechęcią, czy wręcz nienawiścią.

Prezydent Beneš próbował rozbić współpracę polsko-niemiecką oferując Polsce rewizję granicy w zamian za neutralność w sporze między Pragą i Berlinem. Jego list w tej sprawie do prezydenta Ignacego Mościckiego z 22 września 1938 roku dotarł z opóźnieniem i nie wywarł żadnego skutku wobec antyczeskiej zapiekłości Becka. List ten był dla szefa polskiej dyplomacji niedogodny, ponieważ on sam chciał dyktować warunki, a nie pertraktować. 20 września ambasador Józef Lipski poinformował Hitlera, że Polska czterokrotnie odrzuciła prośby mocarstw zachodnich o pomoc w rozładowaniu kryzysu czechosłowackiego. Wódz III Rzeszy odwdzięczył się zapewnieniem, że na wypadek konfliktu polsko-czeskiego Niemcy staną po stronie Polski.

Pod koniec września 1938 roku rząd polski wysłał do Pragi noty, utrzymane w tonie nieprzyjaznym, w których domagał się równolegle do załatwienia roszczeń niemieckich rozwiązania problemu ludności polskiej na Zaolziu, co oznaczało rewindykację terytorialną. Konferencja w Monachium ubodła mocarstwowe ambicje Becka i zrodziła krok, który poza Berlinem oceniono w Europie negatywnie. Przed północą 30 września zostało złożone w Pradze polskie ultimatum z żądaniem przekazania Zaolzia. Termin odpowiedzi ustalono na 12 godzin, a jej brak lub odmowa oznaczały interwencję zbrojną ze strony polskiej. Żądania polskie rząd czeski zaakceptował 1 października. Pomiędzy 2 a 11 października Samodzielna Grupa Operacyjna „Śląsk” gen. Władysława Bortnowskiego, do której marszałek Edward Rydz-Śmigły skierował pełną egzaltacji odezwę zakończoną pompatycznym „Maszerować”, zajęła Zaolzie.

Dla rządu w Pradze był to po katastrofie monachijskiej dodatkowy cios i nietrudno jest zrozumieć ówczesne rozgoryczenie Czechów do Polski. Przywódcy sanacyjni dołożyli swoją cegiełkę do hańby Monachium. Nie warto było. Przez ten krok Polska straciła w 1945 roku Zaolzie na zawsze.

Rodzi się pytanie czy w 1938 roku był możliwy sojusz polsko-czechosłowacki przeciw Niemcom hitlerowskim? Sojusz taki był wskazany nie tylko ze względów geopolitycznych, ale także dlatego, że Niemcy nie były we wrześniu 1938 roku gotowe do wojny z Czechosłowacją i Polską, a tym bardziej do wojny z Francją. Niemiecki potencjał wojenny znacząco wzmocnił się dopiero, kiedy po zajęciu przez III Rzeszę w marcu 1939 roku Czech i Moraw nastąpiło przejęcie nowoczesnego uzbrojenia armii czechosłowackiej i tamtejszego dobrze rozwiniętego przemysłu zbrojeniowego. To w znaczący sposób przyspieszyło wybuch drugiej wojny światowej.

Obrońcy sanacji odpowiadali i odpowiadają na to pytanie, że sojusz taki nie był możliwy z winy Czechosłowacji i jej rzekomo antypolskiej polityki w dwudziestoleciu międzywojennym, w tym prób czechizacji Polaków na Zaolziu. Jest to odpowiedź fałszywa. Powodem wrogiego stosunku Becka i innych polityków sanacyjnych do Czechosłowacji nie było Zaolzie, ale to, że postrzegali ten kraj jako państwo nieprzyjazne ze względu na jego sojusz z ZSRR oraz udzielanie pomocy polskiej opozycji. Dążyli do rozbicia Czechosłowacji także dlatego, że uważali ją za przeszkodę w stworzeniu w Europie Środkowej bloku państw pod egidą Polski (tzw. Międzymorza). Tylko, że plany te były znane Niemcom hitlerowskim i zostały przez nie skutecznie powstrzymane przez wciągniecie Węgier i Rumunii w swoją orbitę wpływów.

Na konieczność sojuszu polsko-czechosłowackiego wskazywał Wincenty Witos wkrótce po objęciu po raz trzeci teki premiera 10 maja 1926 roku. Jego gabinet jednak dwa dni potem stał się ofiarą zamachu stanu Józefa Piłsudskiego. Za sojuszem takim opowiadali się też niektórzy publicyści endeccy. Józefowi Beckowi i pozostałym politykom sanacyjnym zabrakło wyobraźni politycznej. W 1938 roku prowadzili politykę bardzo krótkowzroczną. Nie potrafili zrozumieć, że rozbiór Czechosłowacji jeszcze bardziej niż aneksja Austrii wzmocni potencjał militarny Niemiec i że jest to śmiertelnie niebezpieczne dla Polski.

Bohdan Piętka

Oświęcim, 3 października 2018 r.

„Przegląd” nr 40 (978), 1-7.10.2018, s. 36-39

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s