W obronie obozowej przeszłości Józefa Cyrankiewicza

W numerze 19-20 (6-13.05.2018) „Myśli Polskiej” został opublikowany mój artykuł pt. „Czy Józef Cyrankiewicz popełnił nikczemne czyny?” Ustosunkowałem się w nim do dyskredytowania obozowej przeszłości Józefa Cyrankiewicza przez antykomunistyczną publicystykę prawicową. Bezpośrednią przyczyną napisania tego artykułu było przywołanie tez tej publicystyki przez Magdalenę Ziętek-Wielomską w jej artykule pt. „Mieczysław F. Rakowski: polityczny emisariusz pomiędzy Warszawą a Berlinem”, który ukazał się w numerze 15-16 (8-15.04.2018) „Myśli Polskiej”.

Wiem, że Autorka odebrała mój artykuł jako polemikę z nią samą i jej krytykę. Jej mąż, prof. Adam Wielomski, napisał na facebooku: „Cóż, moja Żona wcale nie pomawiała Cyrankiewicza o taką agenturalność, a jedynie napisała, że krążą takie tezy, które potwierdzałyby tezę z jej tekstu. Czy Cyrankiewicz był niemieckim agentem, to nie wiem i zupełnie nie mam pojęcia. Ale, że takie pogłoski czy wręcz zapewnienia chodzą w rozmaitych publikacjach, to akurat rzecz jak najbardziej prawdziwa i nie wiem z czym tu polemizować? A już zarzucać jej sympatie do obozu »prawdziwych patriotów«, to wręcz skrajna przesada!!!”

Nie zarzucam i nigdy nie zarzucałem pani Magdalenie Ziętek-Wielomskiej sympatii do obozu „prawdziwych patriotów” (użyłem określenia radykalna prawica „niepodległościowa”). Odniosłem się jedynie do tego, że pani Magdalena zacytowała w swoim artykule najważniejsze niedorzeczności (delikatnie rzecz nazywając), które to środowisko rozpowszechnia od wielu lat na temat obozowej przeszłości Józefa Cyrankiewicza. Nie wnikałem w to czy pani Magdalena zacytowała je w dobrej wierze czy nie. Nie polemizowałem w tym artykule z Autorką na temat obozowej działalności Cyrankiewicza, ale z przywołanymi przez nią tezami, których autorów zidentyfikowałem (podałem trzy reprezentatywne nazwiska). Wyjaśniłem też dlaczego poruszyłem sprawę dyfamacji obozowej przeszłości Cyrankiewicza przez hunwejbinów dekomunizacji.

Tu nie chodzi o postać późniejszego premiera PRL, ale o historię polskiego, obozowego ruchu oporu. To dobre imię tej – wyjątkowej w skali okupowanej Europy – konspiracji (Cyrankiewicz stanął w 1944 roku na czele całości obozowej konspiracji) jest profanowane bezpodstawnymi i cynicznymi zarzutami pod adresem samego Cyrankiewicza. Nie dziwmy się potem, że Polsce czy Polakom są przypisywane na Zachodzie zbrodnie nazistowskie. Tu rzecz idzie nie o „pogłoski”, które „chodzą w rozmaitych publikacjach” (należy uzupełnić, że wyłącznie w publikacjach prasowych, a także w prawicowym Internecie), ale o fakty historyczne ustalone przez historyków zajmujących się profesjonalnie przez kilkadziesiąt lat historią KL Auschwitz i historią obozowego ruchu oporu. Dwóch z nich – mających największe zasługi w tej dziedzinie – obszernie zacytowałem.

W odbiorze skrajnych środowisk antykomunistycznych Cyrankiewicz po prostu przeszkadza współczesnemu kultowi Witolda Pileckiego. Należy podkreślić, że kultowi coraz bardziej przejaskrawionemu i nawet już groteskowemu (pojawiła się m.in. w tych środowiskach inicjatywa beatyfikacji i kanonizacji Pileckiego). Dlatego skrajnie antykomunistyczna prawica uznała, że trzeba po prostu unicestwić przeszłość obozową Cyrankiewicza, która jest piękną kartą polskiej konspiracji w Auschwitz. To jednak już dla tych ludzi nie ma znaczenia.

Komentarze, jakie pojawiły się w prawicowym Internecie na temat mojego artykułu, broniącego dobrego imienia Józefa Cyrankiewicza, pokazują jak ciężko jest przebić się do świadomości „obozu patriotycznego” z oczywistymi i udokumentowanymi faktami. Dowiedziałem się zatem, że „lewicowe zwichnięcie autora determinuje go do tendencyjnego kreowania historii”, jestem „chamokomuchem”, a mój artykuł to „typowa reakcja komuchów na próbę oceny komunistycznego aparatczyka”. Jedna z czytelniczek wyraziła zdziwienie, że „w PRL byli suwerenni i solidni historycy, którzy naukowo i obiektywnie zbadali dzieje obozowej przeszłości najdłużej piastującego swe stanowisko peerelowskiego premiera”. Odpowiadam: tak – w PRL i później byli w Oświęcimiu suwerenni i solidni historycy, którzy rzetelnie zbadali nie tylko dzieje obozowej przeszłości Józefa Cyrankiewicza. Adam Cyra – jeden z badaczy historii konspiracji więźniarskiej w Auschwitz, który wykluczył możliwość współpracy Cyrankiewicza z Niemcami – był w PRL działaczem „Solidarności”, a także pierwszym biografem Pileckiego i przywrócił jego postać pamięci historycznej. Ponadto działał wtedy także suwerenny (bezpartyjny) dyrektor oświęcimskiego muzeum – były więzień Auschwitz i Mauthausen Kazimierz Smoleń (1920-2012).

Mnie interesuje tylko prawda, a nie taka czy inna polityka historyczna. Dlatego bronię i będę bronił obozowej przeszłości Józefa Cyrankiewicza. Unicestwianie tej przeszłości ma charakter wielowymiarowy. W poprzednim artykule odniosłem się tylko do pomawiania Cyrankiewicza o rzekomą współpracę z gestapo w obozie oraz rzekomy współudział w śmierci Pileckiego. Jednakże fantazja jego kalumniatorów jest bardzo bogata, a środki dyfamacji nieprzebrane. Sądzę, że opracowania Adama Cyry i Henryka Świebockiego na temat konspiracji więźniarskiej w Auschwitz oraz opracowanie prof. Ireny Paczyńskiej na temat grypsów wysyłanych z obozu przez Józefa Cyrankiewicza i Stanisława Kłodzińskiego obecnie już nie wystarczą. W sytuacji trwającego nieustannie odbierania Cyrankiewiczowi dobrego imienia potrzebne będzie jeszcze bardziej dogłębne opracowanie naukowe jego losów obozowych i działalności konspiracyjnej w obozie.

Wśród kłamstw preparowanych przez różnych prawicowych autorów na temat przeszłości późniejszego premiera PRL nie mogło zabraknąć oczywiście także tego, że Cyrankiewicz był Żydem i rzekomo nazywał się Cymerman. W rzeczywistości pochodził z polskiej, katolickiej, patriotycznej i dobrze sytuowanej rodziny. Ojciec Józefa Cyrankiewicza – także Józef – prowadził firmę geodezyjną, która świadczyła usługi przy budowie dróg i mostów oraz regulacji rzek. Rodzina Cyrankiewiczów nigdy nie skłaniała się ku lewicy. Ojciec przyszłego premiera PRL początkowo sympatyzował z endecją i Chrześcijańską Demokracją, a potem ze Stronnictwem Pracy[1]. Brat Józefa Cyrankiewicza – lekarz Jerzy Cyrankiewicz (1920-1960) – był podczas studiów na Uniwersytecie Jagiellońskim działaczem Młodzieży Wszechpolskiej. W czasie drugiej wojny światowej walczył w szeregach Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich (m.in. w Tobruku) i 2. Korpusie Polskim. Po wojnie nie powrócił do Polski. Osiadł w Wielkiej Brytanii, gdzie zmarł tragicznie w wieku 40 lat.

Józef Cyrankiewicz związał się jednak z lewicą, ale przecież z lewicą demokratyczną i niepodległościową. W 1933 roku został członkiem Polskiej Partii Socjalistycznej. Jego politycznymi mentorami byli tacy działacze PPS jak Adam Ciołkosz, Ignacy Daszyński, Zygmunt Marek i Zygmunt Żuławski. Sam Cyrankiewicz jeszcze przed wojną stał się znanym politykiem PPS. W 1935 roku, gdy miał 24 lata, wybrano go sekretarzem Okręgowego Komitetu Robotniczego w Krakowie. Podczas kampanii wrześniowej 1939 roku walczył jako dowódca baterii artylerii konnej w szeregach Armii „Kraków”. Po klęsce wrześniowej uciekł z transportu jenieckiego razem z późniejszym dyrektorem Radia Wolna Europa, Janem Nowakiem-Jeziorańskim, co ten opisał w swoich wspomnieniach[2].

O pięknych kartach konspiracyjnej działalności Cyrankiewicza w PPS-WRN i ZWZ/AK oraz w konspiracji więźniarskiej w KL Auschwitz pisałem szerzej w poprzednim artykule. Dodać do tego należy, że w latach 1939-1941 Cyrankiewicz był bliskim współpracownikiem Kazimierza Pużaka (1883-1950), najwybitniejszego obok Zygmunta Zaremby polskiego socjalisty niepodległościowego i antykomunistycznego. Gdyby nie aresztowanie i deportacja do KL Auschwitz, Cyrankiewicz zostałby zastępcą Delegata Rządu na Kraj z ramienia PPS-WRN i kto wie jak potoczyłyby się jego losy. Być może w 1945 roku zasiadałby na ławie oskarżonych w moskiewskim procesie szesnastu razem z Pużakiem, Janem Stanisławem Jankowskim i Leopoldem Okulickim.

Jan Karski, którego Cyrankiewicz w 1940 roku uratował z rąk gestapo, wspominał że przyszły premier PRL „był wówczas najinteligentniejszym z polskich przywódców, z Sikorskim włącznie. Mądry, spokojny, przewidujący. Widziałem w nim wschodzącą gwiazdę socjalizmu”[3].

W KL Auschwitz Cyrankiewicz początkowo kierował konspiracją polskich więźniów-socjalistów, czyli Organizacją Bojową PPS. Oprócz niego czołową rolę w tej strukturze odgrywali Adam Kuryłowicz i Konstanty Jagiełło, potem także Tadeusz Hołuj i Lucjan Motyka. Po pewnym czasie z grupą polskich więźniów-socjalistów nawiązała kontakt grupa austriackich więźniów-komunistów, takich jak Ernst Burger, Franz Danimann, Heinrich Dürmayer, Rudolf Friemel, Hermann Langbein i Ludwig Vesely. W ten sposób w maju 1943 roku powstała Grupa Bojowa Oświęcim (Kampfgruppe Auschwitz), druga w tym czasie obok Związku Organizacji Wojskowej-Armii Krajowej największa organizacja konspiracji więźniarskiej w obozie.

Od tego też czasu zaczyna się stopniowa ewolucja Cyrankiewicza od socjalizmu demokratycznego w kierunku lewicy komunistycznej. Nie od razu jednak przyszły premier PRL stał się komunistą i przyjacielem ZSRR. W Kampfrgruppe Auschwitz działali więźniowie-Polacy (także ci, którzy nie reprezentowali poglądów lewicowych), Austriacy, Czesi, Francuzi, Niemcy i Żydzi. W obozie istniała też grupa konspiracyjna więźniów radzieckich, którą kierował oficer polityczny Armii Czerwonej, mjr Aleksander Lebiediew (więzień nr 88349). Niechętny do współpracy z więźniami radzieckimi był jednak Józef Cyrankiewicz. Wedle relacji złożonej w 1990 roku przez Ukraińca Władimira Wiazmitinowa (więzień nr 181953), który z polecenia Lebiediewa nawiązał w pierwszej połowie 1944 roku kontakt konspiracyjny z Cyrankiewiczem, przyszły premier PRL odrzucił możliwość współpracy oświadczając: „My wam Katynia nigdy nie zapomnimy”[4]. Taki był wówczas stosunek Cyrankiewicza do ZSRR.

Katalog niedorzeczności wygłaszanych w Polsce po 1989 roku na temat działalności konspiracyjnej Cyrankiewicza w KL Auschwitz jest długi i w tym artykule będę mógł podać tylko najbardziej reprezentatywne przykłady tych oszczerstw. Oskarża się np. Cyrankiewicza o to, że ponoć zadenuncjował przed obozowym gestapo 54 członków kierownictwa ZOW-AK w obozie, którzy zostali następnie rozstrzelani 11 października 1943 roku pod Ścianą Śmierci na dziedzińcu bloku 11 w obozie macierzystym KL Auschwitz I. Adam Cyra ustalił jednak, że denuncjacji kierownictwa ZOW-AK dokonali agenci obozowego gestapo – Jerzy Krzyżanowski i Stefan Olpiński. „Jerzy Krzyżanowski uciekł z obozu i pod przybranym nazwiskiem Jerzy Czerniawski pojechał do Warszawy, gdzie skontaktował się z rodzinami osób uwięzionych w Auschwitz, które obdarzyły go zaufaniem i wtajemniczyły w sprawy związane z konspiracją obozową. Po powtórnym aresztowaniu wrócił do Auschwitz pod nazwiskiem Mieczysław Jelec i stał się niebezpiecznym konfidentem, który przyczynił się do egzekucji 54 więźniów, w tym przywódców ZOW, 11 października 1943 r. Potwierdzają to w powojennych wspomnieniach byli więźniowie obozu, np. dr Rudolf Diem” – stwierdził Adam Cyra[5].

Należy podkreślić, że to właśnie Józef Cyrankiewicz przekazał w grypsie-meldunku nr 44 informację o egzekucji kierownictwa ZOW-AK do wiadomości komitetu Pomoc Więźniom Obozów Koncentracyjnych w Krakowie (była to komórka AK kierowana przez Teresę Lasocką-Estreicher i działacza PPS-WRN Adama Rysiewicza). Dwa miesiące po tej egzekucji Cyrankiewicz sam trafił do aresztu obozowego w bloku 11 (Bloku Śmierci) na skutek donosu konfidentów obozowej placówki gestapo Stanisława Dorosiewicza i Stanisława Wierusza-Kowalskiego. O mało nie został wtedy rozstrzelany pod Ścianą Śmierci. Życie uratowała mu zmiana na stanowisku komendanta obozu.

Tadeusz M. Płużański rozpowszechniał informację zasłyszaną od dr. Rafała Brzeskiego, którą ten z kolei słyszał od przedwojennego PPS-owca Timofieja Jarugi, że znany działacz PPS Stanisław Dubois (więzień nr 3904, w obozie jako Stanisław Dębski) rzekomo twierdził, iż „Tor” (jeden z pseudonimów Cyrankiewicza) miał być widziany podczas rozmowy z szefem wydziału politycznego (obozowa placówka gestapo), Maximilianem Grabnerem, bez wiedzy dowództwa konspiracji więźniarskiej. Problem w tym, że Dubois został rozstrzelany pod Ścianą Śmierci 21 sierpnia 1942 roku, a Cyrankiewicz przybył do obozu 4 września 1942 roku.

Witold Pilecki – wedle opowiadań Timofieja Jarugi – miał dać do zrozumienia „Torowi”, że wie o jego denuncjacjach do wydziału politycznego. Jednakże Cyrankiewicz i Pilecki nigdy nie spotkali się w obozie. Ponadto, gdyby Pilecki rzeczywiście coś wiedział o współpracy Cyrankiewicza z obozowym gestapo, to napisałby o tym w słynnym „Raporcie Witolda”, a nie opowiadał po wojnie bliżej nieznanemu Timofiejowi Jarudze. Wspomniane wyżej oskarżenie Cyrankiewicza o spowodowanie egzekucji kierownictwa ZOW-AK w Auschwitz także pochodzi z domniemanej relacji Jarugi. „To są jakieś absurdy, jakby autorzy nie czytali niczego o Auschwitz” – skomentował współczesne rozpowszechnianie tych opowieści Adam Cyra[6].

„Gazeta Polska” rozpowszechniała w 1995 roku relację niejakiego Antoniego Gładysza, który twierdził, że Cyrankiewicz każdego dnia zachęcał „sędziów, księży i posłów, ministrów i działaczy społecznych” do ucieczki z obozu, a gdy ci zebrali się w nocy na umówionym miejscu – odprowadzał ich do komory gazowej, a Lucjan Motyka palił ich zwłoki. Pomijając już absurdalność tej historii należy dodać, że Antoni Gładysz nigdy nie był więźniem KL Auschwitz, tylko KL Gross-Rosen[7].

„Gazeta Polska”, „Wprost”, „Nasza Polska” oraz „wSieci” rozpowszechniały rzekomą relację działacza PPS Tadeusza Kochanowicza, którą miał od niego zasłyszeć aresztowany w 1948 roku przez UB działacz Stronnictwa Demokratycznego i minister Włodzimierz Lechowicz. Otóż według Kochanowicza Cyrankiewicz cały wolny czas w Auschwitz przeznaczał na „handel walutą i kruszcem”. Prawicowi publicyści dopowiedzieli do tego, że to musiała być przyczyna skazania po wojnie na śmierć i egzekucji Pileckiego, który mógł wiedzieć o tym procederze Cyrankiewicza. Jednakże ów Kochanowicz także nigdy nie był więźniem KL Auschwitz, a wojnę spędził jako więzień sowieckich łagrów w Republice Komi i na Uralu. Ponadto jakąkolwiek wiarygodność rzekomej relacji Kochanowicza podważa fakt, że Lechowicz opowiadał o niej podczas przesłuchań prowadzonych przez funkcjonariuszy stalinowskiego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Dorota Kania znalazła ubeckie protokoły przesłuchań Lechowicza w archiwum IPN i potraktowała tego typu materiały jako niepodważalną krynicę prawdy, co jest zdumiewające i żenujące[8].

Wychodząc od rzekomej relacji Kochanowicza prof. Wiesław J. Wysocki sformułował hipotezę, że Cyrankiewicz kradł złoto i walutę z tzw. „Kanady”, czyli znajdujących się w obozie w Birkenau (KL Auschwitz II) magazynów mienia zrabowanego zamordowanym przez SS transportom żydowskim. Hipotezę tę prof. Wysocki powielał na łamach tygodnika „Wprost”. Zapewne nie wiedział on o tym, że Cyrankiewicz nie mógł przebywać w obozie w Birkenau, ponieważ posiadał status więźnia politycznego o szczególnym stopniu zagrożenia. Tacy więźniowie byli oznaczeni literami IL (im Lager) i czerwonym kołem, naszytymi na obozowy pasiak. To oznaczało, że nie mogli opuszczać obozu macierzystego KL Auschwitz I.

Prof. Wysocki twierdził też na łamach „Naszej Polski”, że dowiedział się „od nieżyjących kustoszy oświęcimskiego muzeum”, iż Cyrankiewicz „workami wywoził stamtąd akta”, które miały go kompromitować. Informację tę powielała też na łamach „Wprost” Dorota Kania. „To niemożliwe, aby ktoś mógł coś wynieść! Znałam wszystkich kustoszy i nigdy o czymś takim nie słyszałam” – skomentowała to emerytowana kierownik muzealnego archiwum Barbara Jarosz. „Ani dawniej, ani teraz nie spotkałem się z fałszowaniem historii. Nie było przypadku, aby ktoś namawiał nas do tuszowania prawdy” – dodał dr Cyra[9].

Pisarz Henryk Pająk, powołując się na rzekomą relację kapo Czesława Karaszewicza twierdził, że Cyrankiewicz też pełnił funkcję obozowego kapo, co jest oczywistą nieprawdą w świetle zachowanych dokumentów obozowych i faktu, że Cyrankiewicz posiadał kategorię więźnia IL.

Wspomniany Tadeusz M. Płużański przytaczał relację niejakiego Kachela, który miał być kapo w Auschwitz i któremu Cyrankiewicz miał wręczać listy więźniów zabijanych w komorach gazowych. Oszczędzał przy tym przy tym Rosjan kosztem Polaków. Red. Płużański albo nie ma jakiegokolwiek pojęcia o historii Auschwitz, albo liczy na to, że jego czytelnicy nie mają i bezkrytycznie przyjmą absurd, jakim jest stwierdzenie, że więzień Cyrankiewicz przeprowadzał w obozie selekcje do komór gazowych. Ponadto ów Kachel miał twierdzić, że Cyrankiewicz organizował też „zabawy dla esesmanów z udziałem wyselekcjonowanych i dorodnych kobiet”.

Jednakże źródłem tej informacji tak naprawdę jest Maurice Shainberg vel Mieczysław Prużański, który podawał się za powojennego funkcjonariusza stalinowskiej Informacji Wojskowej. W swojej książce „Breaking from the KGB” („Zerwanie z KGB”) oskarżał on Cyrankiewicza o to, że pełnił rolę „rajfura sadystycznych niemieckich oficerów w obozie”, którym dostarczał więźniarki żydowskie jako prostytutki, a te które odmawiały wysyłał do komór gazowych. Opowieści Shainberga vel Prużańskiego na ten temat powielił w 1995 roku na łamach „Gazety Polskiej” prof. Ryszard Bender w artykule pt. „Kukła polskich komunistów”. Prof. Bender, który popisał się w Radiu Maryja wiedzą historyczną na temat Auschwitz jako zwykłego obozu pracy, zapewne także nie wiedział, że Cyrankiewicz będąc więźniem nie mógł nikogo wysyłać do komór gazowych[10].

„Ręce opadają! Z takimi dowodami nie da się dyskutować” – podsumował te niedorzeczności dr Cyra w 2013 roku[11]. Ale takie informacje były i są rozpowszechniane. Niemiecki kolaborant, morderca Polaków i Żydów, złodziej żydowskiego złota i dolarów oraz obozowy sutener – taki obraz Józefa Cyrankiewicza w Auschwitz rysuje publicystyka antykomunistycznej prawicy.

Inaczej jednak obraz ten wygląda w relacjach tych, którzy Cyrankiewicza znali w obozie i z nim wtedy współpracowali. I to zarówno osób przychylnych Cyrankiewiczowi (np. Hermann Langbein, Stanisław Kłodziński), jak i wobec niego krytycznych (np. Zbigniew Kączkowski). Stanisław Kłodziński (więzień nr 20019) stwierdził na łamach „Przeglądu Lekarskiego” w 1990 roku, że Cyrankiewicz „zapisał się również na trwałe w historii KL Auschwitz jako więzień konspirator, wyróżniający się bardzo silną indywidualnością i dodatnim wpływem na towarzyszy niedoli różnych narodowości, odważny, przemyślny i doświadczony, umiejący podejmować oryginalne, bardzo ryzykowne i trafne decyzje w najtrudniejszych warunkach i sytuacjach obozowych. Jest to karta mało znana nawet historykom, a szerokim kręgom często w ogóle nieznana bądź upraszczana czy fałszowana”.

Pozytywną opinię na temat działalności obozowej Cyrankiewicza wyrażał też wielokrotnie w ostatnich latach prof. Zbigniew Kączkowski (ur. w 1921 r., więzień nr 125727, w obozie jako Kaczanowski), który chciał uciekać z Cyrankiewiczem z obozu 27 lipca 1944 roku. Cyrankiewicz jednak nie zaryzykował tej ucieczki, ponieważ jako więzień IL miał zakaz wychodzenia do pracy poza terenem obozu. Zamiast Cyrankiewicza uciekł więc z Kączkowskim rtm. Jerzy Mira-Sokołowski (więzień nr 156692). Zbigniew Kączkowski nie należał do grona politycznych sympatyków Cyrankiewicza i w 1946 roku napisał do niego – wówczas już sekretarza generalnego Centralnego Komitetu Wykonawczego PPS – list ostro krytykujący politykę powojennych władz. Za list ten nie poniósł żadnych konsekwencji[12].

Najwięcej jednak o postawie Józefa Cyrankiewicza w KL Auschwitz mówi 214 zachowanych grypsów-meldunków, które razem ze Stanisławem Kłodzińskim wysłał z obozu kanałami konspiracyjnymi do komórki AK w Krakowie, kierowanej przez Teresę Lasocką-Estreicher. Stamtąd trafiały do Londynu. W grypsie-meldunku z 21 stycznia 1943 roku pisał: „Ostatnio transporty Polaków z lubelskiego idą wprost na gaz (mężczyźni – kobiety). Dzieci rzuca się wprost na ogień. Za Birkenau pali się tzw. »wieczny ogień« – stos trupów na wolnym powietrzu – krematorium nie może nadążyć”[13]. To była informacja o bezpośredniej zagładzie w KL Auschwitz Polaków wysiedlanych z Zamojszczyzny. Pytam jeszcze raz: czy to pisał konfident wydziału politycznego? Czy to gestapo informowało Armię Krajową i aliantów zachodnich o zbrodniach SS w KL Auschwitz?

Cyrankiewicz dwukrotnie otrzymał kanałami konspiracyjnymi od wspomnianej komórki AK w Krakowie aparaty fotograficzne. Dzięki temu z obozu wydostały się zdjęcia płonących stosów trupów, które opublikowano dopiero po wojnie. To agent gestapo wysyłał te zdjęcia? Czy to agent gestapo wysyłał z obozu nielegalne odpisy ksiąg kostnicy z informacjami o więźniach zmarłych, zastrzelonych i zamordowanych zastrzykami z fenolu? Czy to agent gestapo wysyłał do AK nielegalne odpisy książki bunkra, czyli aresztu obozowego w bloku 11, z nazwiskami więźniów rozstrzelanych pod Ścianą Śmierci? Czy to agent gestapo przekazywał AK nielegalne odpisy ksiąg szpitali obozowych z nazwiskami zmarłych więźniów? Czy to agent gestapo informował AK i aliantów zachodnich o wielkiej akcji zagłady Żydów węgierskich, zagładzie Żydów z getta łódzkiego i zagładzie jeńców radzieckich? Czy to agent gestapo przekazał AK opis działalności i charakterystyki kilkudziesięciu zbrodniarzy SS z Auschwitz? Czy to agent gestapo informował AK o warunkach, w jakich byli przetrzymywani w Auschwitz warszawiacy deportowani do obozu po wybuchu powstania warszawskiego i sugerował podjęcie międzynarodowej interwencji na ich rzecz?

Czy to agent gestapo przekazał AK kopie planów obozu? Czy to agent gestapo meldował do AK o stanach dziennych obozu i składzie narodowościowym więźniów oraz transportach i ucieczkach więźniów? Czy to agent gestapo informował AK o produkcji i zatrudnieniu w zakładach IG Frabenindustrie w Dworach pod Oświęcimiem i innych niemieckich przedsiębiorstwach wykorzystujących pracę więźniów Auschwitz? Czy to agent gestapo informował AK o zbrodniczych eksperymentach przeprowadzanych na więźniach przez lekarzy SS? Czy to agent gestapo ostrzegał aliantów zachodnich przed niebezpieczeństwem wymordowania przez SS więźniów Auschwitz na wypadek likwidacji obozu? Czy to agent gestapo prosił AK o przysyłanie kanałami konspiracyjnymi lekarstw dla chorych więźniów i materiałów wybuchowych dla konspiracji więźniarskiej? Czy to agent gestapo domagał się reakcji aliantów na wypowiedź Rolanda Freislera – przewodniczącego Trybunału Ludowego III Rzeszy – który nazwał więźniów politycznych obozów koncentracyjnych elementami kryminalnymi?

„Nie natrafiłem wtedy ani nigdy później, na ślad żadnych dowodów, które świadczyłyby, że Józef Cyrankiewicz był konfidentem obozowym” – pisał dr Cyra o swoich badaniach nad historią konspiracji więźniarskiej, prowadzonych jeszcze w latach 80. XX wieku[14]. Inni historycy z oświęcimskiego muzeum też nigdy nie znaleźli jakichkolwiek dokumentów lub wiarygodnych relacji potwierdzających „nikczemne czyny” Cyrankiewicza w obozie. Jest całkowicie przeciwnie niż to przedstawiają dzisiaj jego prawicowi oszczercy – relacje świadków i grypsy wysyłane z obozu świadczą jednoznacznie o bohaterskiej postawie późniejszego premiera PRL. Zasługi Cyrankiewicza dla konspiracji obozowej i przyobozowej potwierdził m.in. gen. Zygmunt Walter-Janke (1907-1990), w latach 1943-1945 komendant Okręgu Śląskiego Armii Krajowej, który obejmował swoim działaniem teren KL Auschwitz.

Powojenną działalność Cyrankiewicza – jeśli ktoś chce – można oceniać krytycznie. Ale też należałoby ją oceniać obiektywnie, bez konfabulacji i mitów. Zwykle jednak ocenia się ją przez pryzmat jednego przemówienia z 1956 roku. Nie należy jednak mieszać powojennej działalności Józefa Cyrankiewicza z jego działalnością okupacyjną i obozową. To były dwie różne rzeczywistości i jedna nie przekreśla drugiej. Podjęte po 1989 roku przez środowiska prawicowe oczernianie obozowej przeszłości Józefa Cyrankiewicza jest wymownym obrazem wielkości i moralności Polski solidarnościowej. To jest wielki skandal. To jest nie tylko wielka krzywda moralna czyniona zasłużonemu bojownikowi i przywódcy konspiracji więźniarskiej w KL Auschwitz. To jest także – powtarzam jeszcze raz – profanowanie historii Polski. To są działania ohydne moralnie i nieodpowiedzialne. To są zachowania nie tylko szkodliwe, ale warte pogardy.

[1] P. Lipiński, „Cyrankiewicz. Wieczny premier”, Wołowiec 2016, s. 19.

[2] Jan Nowak (Zdzisław Jeziorański), „Kurier z Warszawy”, Warszawa-Kraków 1989, s. 31-32.

[3] P. Lipiński, „Cyrankiewicz…”, s. 38.

[4] Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau (dalej cyt.: APMA-B). Zespół Oświadczenia, t. 132, k. 87-98, relacja byłego więźnia Władimira Wiazmitinowa.

[5] L. Konarski, „Cyrankiewicz nie zabił Pileckiego”, http://www.tygodnikprzeglad.pl, 16.12.2013.

[6] P. Lipiński, „Cyrankiewicz…”, s. 50.

[7] Tamże, s. 51.

[8] D. Kania, „Józef Cyrankiewicz kolaborował z Gestapo?”, http://www.wprost.pl, 26.12.2007.

[9] L. Konarski, „Cyrankiewicz nie zabił Pileckiego…”

[10] „Auschwitz obozem pracy”? Afera Bendera, http://www.fakty.interia.pl, 27.01.2010.

[11] L. Konarski, „Cyrankiewicz nie zabił Pileckiego…”

[12] APMA-B. Zespół Wspomnienia, t. 232, k. 21-25, wspomnienia byłego więźnia Zbigniewa Kaczkowskiego; A. Cyra, „Przeżyliśmy Auschwitz…”, http://www.cyra.wblogu.pl, 11.02.2015; A. Cyra, „Miał uciekać z Józefem Cyrankiewiczem z KL Auschwitz”, http://www.cyra.wblogu.pl, 5.07.2017.

[13] I. Paczyńska, „Grypsy z Konzentrationslager Auschwitz Józefa Cyrankiewicza i Stanisława Kłodzińskiego”, Kraków 2013, s. 21.

[14] A. Cyra, „Nie był konfidentem w KL Auschwitz”, http://www.cyra.wblogu.pl, 29.08.2013.

Bohdan Piętka

Oświęcim, 16 maja 2018 r.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “W obronie obozowej przeszłości Józefa Cyrankiewicza

  1. Na wystawie w Muzeum Auschwitz na piętrze w bloku nr 11 można zapoznać się z dokumentami świadczącym o bohaterskiej postawie Józefa Cyrankiewicza w KL Auschwitz.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s