Historia nie jest czarno-biała

21 marca byłem w Muzeum im. Ireny i Mieczysława Mazarakich w Chrzanowie na prelekcji archeologa, dr. Krzysztofa Tuni, który kierował pracami ekshumacyjnymi na miejscowym cmentarzu wojennym żołnierzy Armii Czerwonej. Cmentarz ten, będący zbiorową mogiłą żołnierzy radzieckich, znajdował się w parku na terenie chrzanowskiego osiedla Kościelec. Urządzono go i uroczyście otwarto w 1978 roku. Przeniesiono tam wówczas z różnych miejsc szczątki żołnierzy radzieckich, którzy polegli w dniach 21-25 stycznia 1945 roku wyzwalając powiat chrzanowski spod okupacji niemieckiej podczas ofensywy styczniowej. Pierwotnie sądzono, że spoczęło tam 1372 żołnierzy Armii Czerwonej. Jednakże ekshumacja wykazała, że w Kościelcu pochowano 1340 żołnierzy radzieckich.

Po 1989 roku cmentarz ten został zaniedbany, a stojący na nim pomnik był systematycznie dewastowany przez wandali. Przyczyną tego była niewątpliwie panująca w kraju atmosfera polityczna wokół stosunku do ZSRR i Rosji, dająca przyzwolenie na takie zachowania. Ostatnia dewastacja miała miejsce w przeddzień 9 maja 2014 roku, co nie było przypadkiem (wydarzenia na Ukrainie). Zniszczono wówczas mur okalający cmentarz wojenny, wyrwano tablicę informującą, że miejsce to jest cmentarzem wojennym i uszkodzono sam pomnik.

Władze Chrzanowa postanowiły rozwiązać ten problem przenosząc szczątki żołnierzy radzieckich na cmentarz komunalny. Lokalizacja zbiorowej mogiły żołnierzy Armii Czerwonej na cmentarzu komunalnym powinna zabezpieczyć ją przed wandalizmem. Po wielu latach uzyskano zgodę ambasady rosyjskiej i stała się możliwa realizacja tego zamierzenia.

Prace ekshumacyjne w Kościelcu trwały na przełomie 2017 i 2018 roku. Prowadzili je archeologowie z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN pod nadzorem sanepidu oraz z udziałem przedstawicieli IPN i ambasady rosyjskiej. Całość prac i urządzenie nowego miejsca pochówku sfinansowała strona polska. Archeolodzy dokładnie przekopali teren – głębiej i szerzej niż sięgał cmentarz wojenny. Wydobyto z ziemi 1340 zwłok żołnierzy radzieckich, które złożono do drewnianych trumien i przeniesiono do zbiorowej mogiły na cmentarzu komunalnym przy ulicy Eliasza Marchettiego. Warto dodać, że na pobliskim cmentarzu parafialnym znajduje się już zbiorowa mogiła około 130 żołnierzy polskich, którzy polegli w obronie Chrzanowa 3 i 4 września 1939 roku podczas kampanii wrześniowej. Odsłonięcie nowego pomnika na mogile żołnierzy radzieckich ma nastąpić w maju br.

Duża część prelekcji dr. Tuni została poświęcona przedmiotom, które znaleziono przy szczątkach ekshumowanych żołnierzy radzieckich. Wydobyto kilkaset różnych przedmiotów. Były to nieśmiertelniki, części uzbrojenia i ekwipunku (hełmy, bagnety, granaty, amunicja, menażki, manierki, łyżki), dokumenty osobiste, odznaczenia bojowe, zdjęcia prywatne, listy, papierośnice, notatniki, ołówki, scyzoryki. Na podstawie różnych źródeł udało się ustalić dane ponad 100 żołnierzy. Byli to żołnierze różnych narodowości, w tym Rosjanie, Ukraińcy i Białorusini. Wielu z nich pochodziło ze wschodniej Ukrainy. Niestety większość żołnierzy radzieckich nie przestrzegała zasady noszenia przy sobie nieśmiertelników. Był to stary przesąd, jeszcze z armii carskiej i okresu pierwszej wojny światowej. Stąd problemy z identyfikacją.

Na tablicy, która znajdowała się na byłym już pomniku w Kościelcu figurowało 107 nazwisk. Najwyższy stopniem spośród wymienionych tam żołnierzy był podpułkownik – bohater Związku Radzieckiego, który zginał prowadząc żołnierzy do ataku na bunkier niemiecki. Byli to żołnierze m.in. 336. dywizji strzeleckiej, wchodzącej w skład 15. korpusu armijnego 60. Armii 1. Frontu Ukraińskiego. Szacuje się, że w walkach na terenie powiatu chrzanowskiego w styczniu 1945 roku zginęło około 2200 żołnierzy radzieckich, w tym 109 w samym Chrzanowie. Część spośród ich ciał uległa zapewne zniszczeniu podczas walk (spaleniu, rozerwaniu w wyniku eksplozji pocisków). Tych, których pochowano w różnych mogiłach przeniesiono następnie na cmentarz w parku w Kościelcu. Chrzanowa broniły jednostki niemieckiej 17. Armii i 4. Armii Pancernej grupy armijnej „A”. Walki były niezwykle zacięte. Zniszczeniu w różnym stopniu uległo 25 proc. budynków ówczesnego Chrzanowa.

Najbardziej niezwykłym znaleziskiem podczas ekshumacji cmentarza wojennego żołnierzy radzieckich w Chrzanowie-Kościelcu okazały się przedmioty kultu religijnego. Odkryto ich przy szczątkach żołnierzy bardzo dużo. Były to zarówno prawosławne ikonki, jak i medaliki katolickie, co może świadczyć o tym, że wśród tych żołnierzy znajdowali się Polacy z Kresów Wschodnich, albo po prostu Polacy walczący w szeregach Armii Czerwonej. Wiadomo przecież, że w szeregach tej armii walczyło podczas drugiej wojny światowej co najmniej 300 tys. Polaków.

Informacja o ikonkach prawosławnych i medalikach katolickich, znalezionych przy szczątkach żołnierzy radzieckich, stała się szokująca dla jednego ze słuchaczy prelekcji dr. Tuni. Okazał się nim młody człowiek – jak się domyślam uczeń liceum, wychowany na literaturze typu „Czerwona zaraza”. Zasugerował on, że te przedmioty mogły zostać zrabowane przez żołnierzy radzieckich, którzy – jak sam był przekonany – zajmowali się głównie rabunkiem. Prelegent wykluczył jednak taką możliwość. Nie ulega wątpliwości, że proste aluminiowe medaliki i drewniane ikonki nie przedstawiały większej wartości materialnej. Nie mogły więc być przedmiotem rabunku. Były to zatem przedmioty osobiste tych żołnierzy, przedmioty kultu religijnego.

Taka jest prawda o „czerwonej zarazie” i „bolszewickiej armii”. Dla niektórych skomplikowana. Zwłaszcza dla tych, którzy głoszą propagandowe i oderwane od faktów historycznych tezy o podboju Polski w 1944 i 1945 roku przez wojska sowieckie i „drugiej okupacji”. Żołnierze Armii Czerwonej z ikonkami i medalikami, modlący się pewnie ukradkiem poza zasięgiem wzroku oficerów politycznych, nie pasują do tezy, że armia ta niosła Polakom komunizm. Ci żołnierze nie nieśli Polsce żadnego komunizmu. To byli zwykli, szarzy ludzie, wyrwani ze swoich środowisk i oderwani od swoich rodzin, wcieleni do wojska i skierowani do walki z III Rzeszą Niemiecką, której pokonanie było warunkiem pokojowej egzystencji kontynentu europejskiego. Chcieli tylko wrócić do swoich rodzin. I o to się modlili. Dlatego niech wreszcie zacznie się ich w Polsce szanować, a polityczni awanturnicy dadzą im po prostu święty spokój.

Badanie historii jest sprawą skomplikowaną. Historia nigdy nie jest czarno-biała i nie da się jej opisać przez stosowanie ideologicznych schematów oraz zaklęć, odpowiadających zapotrzebowaniu jakiejś polityki historycznej.

Bohdan Piętka

Oświęcim, 5 kwietnia 2018 r.

„Myśl Polska” nr 15-16 (2183/84), 8-15.04.2018, s. 7

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s