Ukraińcy wchodzą do gry

Aktywna politycznie część diaspory ukraińskiej w Polsce włącza się w pucz opozycji liberalnej przeciw rządowi PiS. Bartosz Kramek – przewodniczący rady Fundacji Otwarty Dialog, założonej przez nacjonalistkę ukraińską Lyudmylę Kozlovską, prywatnie jego żonę i prezesa zarządu Fundacji – ogłosił na Facebooku 16-punktowy plan obalenia rządu PiS, czyli zorganizowania przewrotu na wzór ukraińskiego Majdanu[1].

„Radykalne metody oporu z krajów wschodnich usprawiedliwiają wyjątkowe w historii III RP okoliczności. Władza, która przeprowadza destrukcję życia publicznego i ustroju państwa w stylu wschodnim, musi się liczyć z adekwatną i analogicznie inspirowaną reakcją społeczeństwa. Niniejsze opracowanie prezentuje 16 punktów opartych m.in. na doświadczeniach wyniesionych z misji obserwacji i wsparcia ukraińskiego Euromajdanu” – ogłosił publicznie Kramek.

Warto też zwrócić uwagę na to, że pan Kramek (urodzony w 1986 roku – jak sam podaje) pisze we wstępie do swojego elaboratu, że miał nadzieję, iż „historia Polski skończyła się wraz z upadkiem komunizmu oraz akcesją do NATO i UE”. Niestety rząd PiS zawiódł jego nadzieje na koniec historii Polski, który ma się sprowadzać do „sprawnego wykorzystywania funduszy unijnych, rozbudowy infrastruktury i modernizacji kraju”. Zarzuca Jarosławowi Kaczyńskiemu, że chce zostać „neoendeckim Piłsudskim”, a od elit politycznych w Polsce żąda „podążania za duchem czasu (…), a nie konfliktów o historię i symbole”. Temu „duchowi czasu” zagraża jego zdaniem „putinowska Rosja” oraz rząd PiS w Polsce. Ostrzega, że celem PiS-u jest „suwerenna demokracja w stylu Putina i Erdogana”. Pan Kramek podaje o sobie, że pochodzi z Bystrzycy Kłodzkiej. Nie wiem czy z rodziny ukraińskich wysiedleńców z operacji „Wisła” czy z rodziny polskiej, ale jego poglądy są bardzo znamienne. Przebija z nich nie tylko demoliberalny kosmopolityzm, ale i radykalny antypolonizm. Kramek ujawnia też, że był obecny „od samego początku” na ukraińskim Majdanie „wraz z grupą polskich parlamentarzystów”. Nie dowiadujemy się co tam robił, ale z następnego zdania, w którym pisze, że inspiracją jest dla niego „Niebiańska Sotnia” (czyli ofiary Majdanu, padłe głównie od strzałów w plecy ze strony jego organizatorów) wynika, że chyba nie roznosił tam kawy.

Ukraińska Fundacja Otwarty Dialog (w skrócie Open Dialog) została założona w 2009 roku w Warszawie przez nacjonalistów ukraińskich, ludzi powiązanych z dawną Unią Demokratyczną (Wolności) i lewaków z „Krytyki Politycznej”. Jej zadaniem jest organizowanie i wspieranie tzw. „kolorowych rewolucji” w krajach byłego ZSRR. Jest ściśle powiązana z Sorosem, michnikowszczyzną i Platformą Obywatelską. Liczne zdjęcia członków kierownictwa Fundacji Otwarty Dialog z Sorosem można bez trudu znaleźć w internecie. W radzie Open Dialog zasiadają m.in. były polityk Unii Demokratycznej (Wolności) Andrzej Wielowieyski i polityk PO Jacek Szymanderski. Aktywnego wsparcia działaniom Fundacji udzielali i udzielają m.in. polityk PO (a wcześniej sekretarz KC PZPR) Marcin Święcicki oraz skrajnie proukraiński działacz UD (UW) Henryk Wujec. Fundacja Otwarty Dialog najbardziej zasłynęła z organizowania nielegalnych zbiórek pieniędzy na zakup hełmów i kamizelek kuloodpornych dla banderowskich formacji paramilitarnych walczących w Donbasie oraz nielegalnej wysyłki tych komponentów uzbrojenia na Ukrainę. Prokuratura wszczęła w związku z tym śledztwo w 2014 roku przeciw Fundacji, ale sądy – które jak wiadomo pod rządami PO były niezawisłe – umorzyły postępowanie. Ponadto Open Dialog zajmuje się szkoleniem „działaczy demokratycznych”, czyli przygotowywaniem kadr dla przewrotów typu „kolorowych rewolucji” na obszarze poradzieckim. Przedmiotem jej zainteresowania oprócz Ukrainy były i są Białoruś, Mołdawia, Rosja, Gruzja, Kazachstan i inne kraje powstałe po rozpadzie ZSRR. Tajemnicą poliszynela – jak podaje m.in. portal prawy.pl – są powiązania Open Dialog ze Służbą Bezpieczeństwa Ukrainy[2].

Z Fundacją Otwarty Dialog jest ściśle związana Natalia Panczenko – liderka Euromajdanu Warszawa, która zasłynęła z otwartego manifestowania swoich banderowskich poglądów, w tym uwielbienia dla UPA, oraz żądania, by Polska zwróciła Gdańsk Niemcom a Przemyśl Ukrainie. Pani Panczenko była stałym gościem seansów nienawiści organizowanych przez Kluby „Gazety Polskiej” pod ambasadą Rosji w dniach 17 września i 10 kwietnia. Wygłaszała tam nienawistne przemówienia, wzywając wprost do wojny polsko-rosyjskiej. Po jednym z takich wystąpień padła w objęcia obecnej posłanki PiS Anity Czerwińskiej, wówczas przewodniczącej warszawskiego Klubu „Gazety Polskiej”. Działalność Euromajdanu Warszawa i Fundacji Otwarty Dialog cieszyła się stałym wsparciem PiS-owskiej tuby medialnej – „Gazety Polskiej” – oraz skrajnie proukraińskiej posłanki PiS Małgorzaty Gosiewskiej. Nie muszę przypominać, że czołowi politycy PiS i dziennikarze jego mediów wspierali krwawy przewrót na Ukrainie w 2014 roku. I teraz oto przewodniczący rady Fundacji Otwarty Dialog ogłasza 16-punktowy plan obalenia rządu PiS.

Czy z tego faktu ktoś w PiS potrafi wyciągnąć polityczny wniosek? Chodzi mi o to czy ktoś w PiS jest świadomy tego, że to nie Rosja organizuje pucz w Warszawie, ale Zachód – Niemcy, USA i Soros przy udziale m.in. nacjonalistów ukraińskich. Fundacja Otwarty Dialog miała organizować „kolorowe rewolucje” na Wschodzie, a przyszło jej wspierać „kolorową rewolucję” w Polsce. Wrogiem rządu PiS jest Zachód i są nim też popierani przez PiS nacjonaliści ukraińscy. W tej sytuacji konieczna jest rewizja dotychczasowej polityki tej partii wobec Rosji. Polityki, która prowadzi donikąd, która doprowadziła do tego, że parlamenty Rosji i Izraela potępiły ustawę o likwidacji pomników radzieckich w Polsce. Skoro Rosja może przeciw rządowi PiS sprzymierzyć się z Izraelem, to może też stanąć (niekoniecznie jawnie) po stronie jego obecnych wrogów zewnętrznych. Koniecznym więc jest natychmiastowe znormalizowanie stosunków z Rosją i odejście od skrajnie rusofobicznej polityki, uprawianej przecież nie tylko w interesie USA, ale przede wszystkim nacjonalistów ukraińskich.

Jeżeli PiS tego nie zrozumie, to najpóźniej jesienią br. zniknie z powierzchni ziemi. Jego zewnętrzni przeciwnicy nie cofną się bowiem przed niczym i nie można walczyć z wszystkimi naraz – z Zachodem i Rosją. Nie jest tajemnicą, że wśród już podobno dwumilionowej imigracji ukraińskiej przeniknęło do Polski wielu nacjonalistów ukraińskich, w tym członków banderowskich formacji paramilitarnych walczących w Donbasie. Tajemnicą poliszynela jest, że razem z nimi nielegalnie przenikają do Polski duże ilości broni. W kwietniu br. na przejściu granicznym w Dorohusku zatrzymano dwie Ukrainki, które przemycały czterolufowe działo kaliber 30 mm, o szybkostrzelności 4000 pocisków na minutę[3]. Po co i komu jest potrzebna taka broń w Polsce?

W swoim 16-punktowym planie pan Kramek proponuje „wyłączyć rząd” w Polsce („Niech państwo stanie: wyłączmy rząd!”). To jest plan destrukcji państwa i puczu na wzór tego, który miał miejsce na Ukrainie na przełomie 2013/2014 roku. Pan Kramek proponuje m.in. powołanie Frontu Demokratycznego na wzór ukraińskiej Rady Majdanu i Sztabu Sprzeciwu Narodowego, włączenie w organizację puczu związków zawodowych, Polskiej Rady Biznesu, Business Centre Club i Konfederacji Lewiatan, obywatelską akcję powstrzymania się od płacenia podatków i innych należności na rzecz skarbu państwa pod hasłem „Nie płacę na PiS”, masowe manifestacje uliczne i miasteczka namiotowe z udziałem chronionych immunitetem posłów opozycji, strajk generalny nauczycieli i sędziów, blokowanie domów polityków PiS, prowokowanie Jarosława Kaczyńskiego celem jego kompromitacji i dążenie do rozbicia PiS na frakcje, szeroką akcję propagandową, w tym przede wszystkim w internecie, sabotowanie działań rządu przez samorządy prawnicze, włączenie do puczu opanowanych przez PO samorządów, w tym samorządu Warszawy, który mógłby wyłączyć prąd w Sejmie i Senacie, ministerstwach i siedzibie PiS.

W zakończeniu pan Kramek pisze, że „Prezes Kaczyński, premier Szydło, prezydent Duda, marszałkowie Sejmu i Senatu powinni zostać zasypani nie tylko stanowczymi pismami, ale i prośbami o pilne spotkania ze strony kluczowych polityków UE i ambasadorów najważniejszych państw. Podobnie na dywanik powinni być wzywani do lokalnych MSZ-ów i szefów rządów ambasadorowie Polski za granicą. (…) Sankcje międzynarodowe powinny być opcją w grze; być może udałoby się wykorzystać bądź stworzyć mechanizm sankcji personalnych wobec decydentów politycznych i urzędników łamiących prawo”.

To jest plan podpalenia Polski, identyczny z tym, który zrealizowano na Ukrainie zimą 2013/2014 roku. Z planem tym występuje zainstalowane w Polsce środowisko banderowskie, ściśle powiązane z Sorosem i PO. Nie jest tajemnicą, że różne podmioty ukraińskie są w Polsce częścią politycznego zaplecza PO i michnikowszczyzny. Teraz już widać po co w ostatnich miesiącach padały ze strony publicystów i polityków związanych z obozem liberalnym żądania „otwarcia Polski dla Ukraińców”, w tym nie tylko zintensyfikowania imigracji ukraińskiej do Polski, nie tylko zapewniania imigrantom ukraińskim mieszkań i pracy, ale przyspieszenia procedur nadawania im obywatelstwa oraz otwarcia dla nich stanowisk na uczelniach i w wojsku. Obóz kosmopolityczno-liberalny nie ukrywa, że chodzi mu o stworzenie swojego nowego elektoratu. Dał temu wyraz m.in. pan Dutkiewicz ogłaszając publicznie, że chce doprowadzić do daleko idącej zmiany składu narodowościowego Wrocławia na rzecz Ukraińców, których jest tam już 15 proc., by walczyć z „polskim nacjonalizmem”. Jeżeli Ukraińcy mają być w perspektywie elektoratem PO, to mogą też wziąć udział w puczu, którego scenariusz ogłosił pan Kramek. Jeśli będzie bowiem za mało chętnych ze strony etnicznych Polaków, to sięgnie się po diasporę ukraińską – tę starą i nową. Ona – a nie Polacy – posłucha w pierwszej kolejności Fundacji Otwarty Dialog. Poza tym będzie potem podstawa do szybkiego nadania obywatelstwa uczestnikom puczu z nowej diaspory ukraińskiej. Cóż bowiem bardziej predestynuje do nadania obywatelstwa jak nie udział w „walce o demokrację”?

Za jednym zamachem będzie można obalić „dyktatorską” władzę PiS i wdrożyć realizację planu Ukrpolu, ogłoszoną swego czasu przez Michnika. Tu nie chodzi o żaden sprzeciw wobec reformy sądów. Merkel i Soros muszą obalić rząd PiS ze względu na kryzys migracyjny w Europie Zachodniej. Tylko nowy „demokratyczny” rząd zagwarantuje im odzyskanie kontroli politycznej nad Polską i rozładowanie tego kryzysu poprzez przyjmowanie przez Polskę imigrantów z Afryki i Azji. Jeszcze raz podkreślę, że organizatorzy „obrony demokracji” w Polsce nie cofną się przed niczym. Jeśli plan pana Kramka nie zostanie zrealizowany teraz, to próba wprowadzenia go w życie będzie podjęta jesienią, kiedy po wrześniowych wyborach w RFN Angela Merkel odzyska swobodę manewru. Nie o demokrację tutaj chodzi, ale o niepodległość Polski i to trzeba sobie uświadomić bez względu na to co sądzimy o obecnej partii rządzącej.

[1] B. Kramek, „Niech państwo stanie: wyłączmy rząd!”, profil na Facebooku Bartosza Kramka, przewodniczącego rady Fundacji Otwarty Dialog, http://www.facebook.com/bartosz.kramek, 21.07.2017; Ujawniamy: 16 kroków, które mają sparaliżować Polskę i odsunąć PiS. Inżynierowie zbiorowej histerii mają chytry plan: „Wyłączmy rząd!”, http://www.wpolityce.pl, 22.07.2017.

[2] A. Wiejak, „Fundacja Otwarty Dialog publikuje instrukcję obalenia rządu w Polsce”, http://www.prawy.pl, 22.07.2017.

[3] Stanisław Michalkiewicz: niemieckie służby mogą wykorzystać Ukraińców w Polsce do obalenia rządu PiS, http://www.wprawo.pl, dostęp 21.07.2017.

Bohdan Piętka

Oświęcim, 22 lipca 2017 r.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s