Resortowi autorzy o resortowych dzieciach

4 listopada w Galerii Porczyńskich w Warszawie odbyła się huczna promocja trzeciej części – że tak powiem delikatnie – cyklu pt. „Resortowe dzieci”. Tym razem są to „Resortowe dzieci. Politycy”. Galę prowadził Rafał A. Ziemkiewicz – autorytet moralny Prawicy i sumienie Narodu. Zaszczyciła ją cała śmietanka pisowsko-gazetopolska plus pani Magdalena Ogórek, która nabrała starego lisa Millera na to, że niby jest nowocześnie lewicowa – topiąc w wyborach SLD – a tak naprawdę była i jest wyznawczynią tych samych poglądów i zwolenniczką tej samej orientacji, co redakcja „Gazety Polskiej”.

„Ogrom pracy, godziny spędzone w Instytucie Pamięci Narodowej, setki nazwisk, tysiące akt” – czytamy w relacji na portalu nezalezna.pl. To zdanie sugeruje, że Kania, Marosz i Targalski dokonali jakiejś wielkiej pracy badawczej z dziedziny historii. Tak jednak nie jest, ponieważ praca taka polega na naukowej krytyce źródła historycznego, a nie na dosłownym przepisywaniu materiałów wytworzonych przez Służbę Bezpieczeństwa PRL, wybranych i dopasowanych do założonej przez autorów tezy, że całym życiem publicznym w Polsce rządziły i nadal rządzą tajne służby PRL i ZSRR (Rosji). Publikacje Kani, Marosza i Targalskiego mają zatem charakter wyłącznie delatorsko-paszkwilancki. Ich warsztatowym wzorcem jest szkoła Antoniego Macierewicza, której najwybitniejszym dziełem był tajny „Aneks do Raportu o likwidacji WSI”. Jak wiadomo, nawet Lech Kaczyński nie chciał tego „Aneksu” ujawnić w obawie przed skandalem, własną kompromitacją i procesami, które naraziłyby Skarb Państwa na poważne starty (już sam „Raport o likwidacji WSI” spowodował takie straty w postaci odszkodowań zasądzonych na rzecz osób pomówionych).

Gdzie nie spojrzeć – czy pod świerkiem, czy w lodówce, czy w szafie, czy na strychu, czy na uczelni, czy w sądzie, czy w urzędzie, czy w redakcji, czy w ministerstwie, czy w leśniczówce Komorowskiego – wszędzie tam siedzi komunistyczny albo ruski agent. Taka to jest mniej więcej wizja świata. Na promocji obecnego tomu „Resortowych dzieci” zdradzono, że tytuł serii wymyśliła Joanna Lichocka – uchodząca w „Gazecie Polskiej” i PiS za intelektualistkę. Zdradzono też, że na obecnym tomie – poświęconym politykom różnych opcji (z wyjątkiem PiS) – się nie skończy. Kania, Marosz i Targalski straszą, że „już za rok ukaże się czwarta część poświęcona biznesowi. Kolejna dotyczyć będzie świata nauki”. A co np. z Kościołem katolickim? To temat tabu?

Seria „Resortowe dzieci” przypomina poniekąd tomiki „Żółtego tygrysa”, które w PRL były hitem kiosków przedsiębiorstwa RSW „Prasa-Książka-Ruch”. Kolejny był powieleniem poprzedniego, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom ówczesnej polityki historycznej i zapotrzebowaniu estetycznemu miłośników grafomanii. „Resortowe dzieci” natomiast – oprócz dostarczania radości grafomanom, plotkarzom i notorycznym nienawistnikom – wychodzą naprzeciw potrzebom propagandy politycznej PiS, która musi nieustannie podtrzymywać wizję świata Jarosława Kaczyńskiego wśród elektoratu i cementować go tą wizją. Nieustannie trzeba przypominać, że na każdym kroku plenią się komunistyczni i ruscy agenci, jawni i ukryci komuniści, „lewacy” i ogólnie „układ”, który sypie piasek w szprychy, że z tą komunistyczno-ubecką hydrą, mającą powiązania z Rosją i Putinem, muszą bez chwili wytchnienia walczyć prawdziwi patrioci pod przewodnictwem Jarosława Kaczyńskiego.

Jest to wizja świata poniekąd podobna do wizji Józefa Stalina, w której zamiast komunistów piasek w tryby Dobra i Postępu ciągle sypali kontrrewolucjoniści, rozmaici rewizjoniści i wrogowie ludu, a agenci byli angielscy, niemieccy, polscy, japońscy itd. Chociaż nie tylko Józefa Stalina, ponieważ także Józef Piłsudski często powtarzał po 1926 roku spiżowe zaklęcia w stylu „strzeżcie się agentów” oraz „bić k… i złodziei”. Nie tylko powtarzał, ale stosował je w życiu państwowym (Brześć, Bereza Kartuska) i prywatnym (paranoidalne oskarżenie na miesiąc przed śmiercią małżeństwa lekarzy Ludwiki i Marcina Woyczyńskich o związki ze „Wschodem”). Na temat obrazu rzeczywistości przedstawianej w publikacjach z cyklu „Resortowe dzieci” wiele też mówi warsztat ich autorów. Kulisy warsztatowej kuchni zdradzili Dorota Kania i Jerzy Targalski: „Początkowo ustalaliśmy listę nazwisk i dzieliliśmy pracę, a później i tak każdy zajmował się innymi osobami. Na koniec dr Targalski podejmował decyzję – co uwzględniamy, a co nie (…)”[1]. Identyczny warsztat zawodowy stosowali w latach 30. ubiegłego wieku publicyści radzieckiej agencji informacyjnej TASS, czy organu prasowego NSDAP „Völkischer Beobachter”, a także funkcjonariusze NKWD, KGB, SB, StB, Stasi itd.

Moją uwagę zwraca to, czego dr Targalski nie uwzględnił w dotychczasowych częściach „Resortowych dzieci” i – czego nie mam wątpliwości – nie uwzględni w kolejnych, zapowiadanych edycjach tego cyklu. Jerzy Targalski-junior nie uwzględnił przede wszystkim samego siebie (epizod w PZPR) oraz Jerzego Targalskiego-seniora, wieloletniego wykładowcy marksizmu-leninizmu na różnych uniwersytetach i pioniera dogmatyzmu marksistowskiego w naukach historycznych. Nie uwzględnił ojca braci Kaczyńskich, którego kariera w PRL jest wciąż owiana tzw. tajemnicą poliszynela. Nie uwzględnił samych braci Kaczyńskich i ich karier naukowych w PRL, którym jakoś nie zaszkodziła tzw. działalność opozycyjna. Nie uwzględnił takich autorytetów moralnych Prawicy jak Ludwik Dorn i Bronisław Wildstein, którzy sami o sobie powiedzieli, że tak jak Michnik pochodzą z rodzin „kosmopolitycznych komunistów żydowskich”. Nie uwzględnił wielu innych działaczy PiS, których przeszłość w PZPR lub takowe powiązania rodzinne nie są tajemnicą.

Nie pokusił się też zauważyć problemu, który w związku z powyższym niejako sam się nasuwa. Jak to bowiem jest, że całe życie polityczne, gospodarcze, naukowe, kulturalne i społeczne Polski po 1989 roku było kontrolowane, a nawet kierowane przez funkcjonariuszy i agentów dawnych komunistycznych tajnych służb oraz ludzi PZPR, powiązanych (obowiązkowo!) z Rosją, a jedynym obszarem polskiego życia wolnym od tej przypadłości były byty polityczne tworzone przez braci Kaczyńskich, Antoniego Macierewicza i Jana Olszewskiego od PC i ROP po PiS. Co spowodowało, że komunistyczna hydra powiązana z Rosją ulokowała się wszędzie, tylko nie u boku Jarosława Kaczyńskiego? Jego osobisty urok, czy jakieś inne czynniki? Tego Jerzy Targalski-junior, Dorota Kania i Maciej Marosz nie wyjaśniają.

Poza tym muszę zauważyć, że skoro ci wszyscy funkcjonariusze i agenci tajnych służb PRL oraz działacze PZPR wraz z dziećmi i wnukami stanowią tak wielki problem i przeszkodę w zbudowaniu Polski Wolnej i Niepodległej – jak sugerują autorzy „Resortowych dzieci” – to może ich najlepiej wszystkich rozstrzelać? A wszystkich tych, którzy urodzili się przed 1989 rokiem najlepiej zamknąć do rezerwatów i skansenów, jak IPN sowieckie pomniki. Wtedy nie będzie już problemów ze zbudowaniem IV, a nawet V Rzeczypospolitej. Rozwiązanie takie, co prawda tylko odnośnie byłych funkcjonariuszy SB, zaproponował całkiem poważnie podczas jednego ze swoich spotkań autorskich inny wybitny autorytet moralny Prawicy – Stanisław Michalkiewicz. Z tą jednak różnicą, że jako klasyczny liberał sprzeciwił się odbieraniu lub obniżaniu emerytur byłym SB-kom i opowiedział się za tym, by stojąc na gruncie świętości praw nabytych wypchać im jeszcze kieszenie pieniędzmi, gdy będą szli na szubienice. Przypuszczam jednak, że takie rozwiązanie w ogóle nie jest brane pod uwagę w obozie obecnej władzy, poza ewentualnie jego niektórymi radykalnymi i szeregowymi zwolennikami. Radykalizm takiego rozwiązania stawiałby bowiem obecną władzę w sytuacji bez odwrotu, tzn. znalazłaby się ona w następnej kolejności do rozstrzelania.

Tak, że cała ta hucpa z „Resortowymi dziećmi” i wynikającym z nich przekazem ma służyć jedynie ideologicznemu cementowaniu własnych szeregów, kreowaniu wroga, bez którego żaden ruch rewolucyjny (a takim jest pisowska Prawica) nie może istnieć, ciągłemu jątrzeniu atmosfery społecznej, piętnowaniu i szczuciu jednych na drugich oraz prymitywnemu dzieleniu narodu, bo podzielonym i skłóconym narodem rządzi się nadzwyczaj łatwo. A więc jest to tylko socjotechnika władzy mająca na celu wyłącznie utrzymanie władzy przez kreowanie obłąkanej wizji rzeczywistości. Co jednak można zbudować na takiej wizji? Co pociągającego może być w świecie ludzi obłąkanych?

Na koniec jeszcze jednak refleksja. Kania, Marosz i Targalski nie uwzględnili w swoich opowieściach o resortowych dzieciach kolejnej bardzo ważnej osoby – swojego szefa Tomasza Sakiewicza. 11 listopada minie druga rocznica odznaczenia go resortowym odznaczeniem przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy. Żadna policja polityczna nie daje nikomu odznaczeń za pisanie artykułów. Sakiewicz został zatem odznaczony przez ukraińską bezpiekę za coś więcej. Za co, można się domyślać mając na uwadze chociażby bezpośrednie zaangażowanie jego mediów w przewroty polityczne na Ukrainie w 2004 i 2014 roku oraz jego częste wizyty we Lwowie i Kijowie i wygłaszane tam stanowiska. Zagrożeniem dla Polski nie jest czyjaś współpraca sprzed 30-40 lat z nieistniejącymi już dzisiaj służbami nieistniejących państw. Zagrożeniem jest współpraca współczesnych prominentów polityki i mediów ze współczesnymi służbami państw współcześnie istniejących. I w przeciwieństwie do środowiska gazetopolskiego nie mam tutaj bynajmniej na myśli Rosji. Tego tematu jednak Kania, Marosz i Targalski w swojej twórczości nie poruszą. Nie ma też co liczyć na zrozumienie owego zagadnienia wśród bezmyślnych konsumentów tejże twórczości.

[1] Autorzy „Resortowych dzieci” nie kończą pracy. Będą nowe części i suplement… o sędziach!, http://www.niezalezna.pl, 4.11.2016.

Bohdan Piętka

Oświęcim, 6 listopada 2016 r.

http://www.mysl-polska.pl/1065

„Myśl Polska” nr 47-48 (2111/12), 20-27.11.2016, s. 7

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Resortowi autorzy o resortowych dzieciach

  1. Autor nie może pogodzić się z faktem, który próbuje negowac, że całe rodziny, będące u władzy w czasach komunistycznych, dzięki „grubej kresce” , miały możliwość nadal swą władze utrzymać w III RP.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s