Polityka mocarstwowa

Obserwując różne działania partii rządzącej coraz bardziej zastanawiam się nad tym, jaką właściwie politykę zagraniczną chce prowadzić PiS? W jakim układzie geopolitycznym? W ciągu sześciu miesięcy swoich rządów PiS, mając w ręku urząd prezydenta, rząd i parlament (a więc pełną swobodę kreowania polityki), skonfliktował Polskę z UE (tu po części nie ze swojej winy), USA (które uważa za głównego sojusznika) i Rosją. Zanegował zatem wszystkie możliwe kierunki geopolityczne. Czyżby zatem PiS worem sanacji, której jest epigonem, zamierzał prowadzić „politykę mocarstwową”?

Zimna wojna na kierunku rosyjskim

Znając fundamentalistycznie antyrosyjskie nastawienie PiS nie spodziewałem się jakiegoś ocieplenia pod jego rządami relacji polsko-rosyjskich. Sądziłem jednakże, że odrobina realizmu każe partii rządzącej przynajmniej dalej nie pogarszać stosunków z Rosją, zwłaszcza że pojawiły się pewne oznaki deeskalacji relacji USA (Zachód)-Rosja[1]. Tymczasem Warszawa obrała kurs na dalszą konfrontację.

Wszelkie nadzieje na minimalnie realistyczne podejście do Rosji rozwiał już 19 lutego br. prezydent Andrzej Duda w wywiadzie dla agencji Reutera. Zarzucił w nim Rosji, że dąży do nowej zimnej wojny poprzez działania na Ukrainie i w Syrii. „Jeżeli pan Miedwiediew – stwierdził prezydent Duda – mówi o zimnej wojnie, to patrząc na rosyjskie działania jasne jest, kto dąży do nowej zimnej wojny. Jeśli ktoś podejmuje agresywne działania zbrojne na Ukrainie i w Syrii, jeśli ktoś wzmacnia swą obecność wojskową w pobliżu swych sąsiadów, to mamy jednoznaczną odpowiedź dotyczącą tego, kto chce rozpocząć nową zimną wojnę”[2].

Nie muszę dodawać, że jest to wypowiedź odległa od faktów i rzeczywistości. Wyłania się z niej tradycyjny pisowski sposób postrzegania mocarstwa ze Wschodu: czegokolwiek Rosja nie zrobi, to zawsze będzie złe.

Kolejnym czynnikiem eskalującym stosunki z Moskwą jest niewątpliwie sprawa Smoleńska. Bynajmniej nie katastrofy lotniczej z 10 kwietnia 2010 roku, ale dokonanego tam podobno „zamachu” na polską delegację państwową z prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele. Minister Macierewicz powołując w ramach Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego specjalną podkomisję do zbadania „okoliczności tragedii smoleńskiej” nie pozostawił wątpliwości, że ma ona badać właśnie „zamach”. W skład tej podkomisji pod przewodnictwem Wacława Berczyńskiego – oprócz znanych już zwolenników wersji „zamachu” (Wiesław Binienda, Kazimierz Nowaczyk, Jan Obrębski, Grzegorz Szuladziński) – weszli tak wybitni specjaliści od lotnictwa jak m.in. psycholog Beata Majczyna, prawnik Jacek Kołota i były rzecznik prasowy rządu Jana Olszewskiego, Marcin Gugulski[3].

Podczas uroczystości powołania wspomnianej podkomisji minister Macierewicz oświadczył, że „polegli wciąż czekają na prawdę”. Kilka tygodni później podczas wykładu w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu Macierewicz uznał wprost wypadek z 10 kwietnia 2010 roku za akt terroryzmu państwowego Rosji, a jako winnego wskazał prezydenta Putina. „To, co się stało pod Smoleńskiem – powiedział minister obrony narodowej – miało na celu pozbawienie Polski przywództwa, które prowadziło nasz Naród do niepodległości (…). To my byliśmy pierwszą ofiarą terroryzmu w latach 30., a po Smoleńsku możemy powiedzieć, że byliśmy też pierwszą wielką ofiarą terroryzmu we współczesnym konflikcie, jaki się na naszych oczach rozgrywa”. W tym konflikcie, zdaniem Macierewicza, Rosja uprawia terroryzm państwowy. Jako przykłady rosyjskiego terroryzmu państwowego wymienił on chronologicznie śmierć Aleksandra Litwinienki, „zbrojny atak” na Gruzję w 2008 roku, „zamach” pod Smoleńskiem, „atak na Ukrainę”, zestrzelenie „holenderskiego samolotu z ludnością malezyjską” (sic!)[4] oraz „inwazję syryjską”, w wyniku której miało dojść do „sprowokowania wielkiej fali migracji ludności mającej zdestabilizować cały kontynent europejski”[5].

Podobną narrację usłyszeli od Macierewicza także ambasadorowie, attaché wojskowi i inni dyplomaci krajów NATO, zaproszeni na rocznicową akademię z okazji 17-lecia członkostwa Polski w NATO.

Oficjalne oskarżenie przez członka rządu polskiego Rosji o zamordowanie prezydenta Polski nie doprowadziło, jak na razie, do zerwania stosunków dyplomatycznych. Reakcja Moskwy była wstrzemięźliwa[6]. Nie można jednak nie zauważyć, że oskarżenia sformułowane przez Macierewicza zostały bardzo źle odebrane przez wielu Rosjan dotąd Polsce przychylnych. Przykładem może być chociażby prof. Natalia Lebiediewa – wybitna historyk i zasłużona badaczka zbrodni katyńskiej, zajmująca konsekwentnie propolskie stanowisko w dyskursie historycznym na temat Katynia. W wywiadzie dla Agencji Informacyjnej i Radia Sputnik wyraziła ona żal, że „aktualne władze Rzeczypospolitej Polskiej wyolbrzymiają złość i nienawiść wobec Rosji (…). Mnie to wszystko wydaje się po prostu nieuczciwymi rozgrywkami politycznymi”[7].

Być może brak gwałtownej reakcji Rosji na enuncjacje ministra Macierewicza spowodował dalszą eskalację narracji smoleńskiej przy okazji zorganizowanych przez PiS obchodów szóstej rocznicy „zamachu”. Podczas manifestacji Klubów „Gazety Polskiej” pod ambasadą Rosji 9 kwietnia br. Tomasz Sakiewicz żądał przesłuchania prezydenta Putina, a Ewa Stankiewicz ukarania winnych „zamachu” śmiercią. Manifestacja kolejny raz odbyła się pod hasłem „Bóg was ukarze, mordercy, zbrodniarze”[8].

Oprócz zaostrzenia narracji smoleńskiej nastąpiło też zaostrzenie wojny pomnikowej, trwającej od czasu demontażu pomnika gen. Czerniachowskiego we wrześniu ubiegłego roku. Najpierw o nieoddawanie hołdu żołnierzom radzieckim poległym podczas walk o wyzwolenie Gdańska w 1945 roku zaapelował do władz tego miasta dr Karol Nawrocki – naczelnik Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN w Gdańsku. Przeciwko obchodom rocznicy wyzwolenia Gdańska spod okupacji niemieckiej tradycyjnie protestowała też radna Anna Kołakowska wraz Klubem Młodych PiS[9]. Następnie prezes IPN Łukasz Kamiński zapowiedział usunięcie ponad 500 pomników upamiętniających żołnierzy Armii Czerwonej, którzy zginęli w walkach z Niemcami na ziemiach polskich w latach 1944-1945[10]. To już musiało wywołać reakcję Rosji i najprawdopodobniej na wywołanie tej reakcji było obliczone. Ambasador Siergiej Andriejew w ślad a ministrem Ławrowem ostrzegł, że „walka z radzieckimi pomnikami w Polsce może na długo przekreślić szanse na normalizację relacji polsko-rosyjskich”. Rosja zwróciła się też do UNESCO o zablokowanie decyzji IPN[11].

Trudno powiedzieć, co PiS chce osiągnąć w stosunkach z Rosją przez nakręcanie sprawy Smoleńska i wojnę pomnikową. Czy chodzi tu tylko o dostarczanie paliwa podtrzymującego postawę ideowo-polityczną własnego elektoratu czy o coś innego. Nie ulega natomiast wątpliwości, że linia polityczna partii rządzącej wobec Rosji sprowadza się do nieustannej konfrontacji.

„Wstawanie z kolan” wobec UE i USA

O wiele bardziej imponujące od sukcesów polityki mocarstwowej na kierunku rosyjskim wydają się osiągniecia PiS w relacjach z UE i USA. Zgodnie z dumną zapowiedzią ministra Waszczykowskiego polska polityka wobec Zachodu „wstała z kolan”, ale niestety wykonuje ruchy słonia w składzie porcelany. Przyczyną ochłodzenia relacji Polski z UE i USA wcale nie jest tylko sprawa konfliktu o Trybunał Konstytucyjny i domniemanego naruszania Konstytucji przez rząd PiS oraz opór wobec unijnej (niemieckiej) polityki migracyjnej. Gdyby tylko o to chodziło, można byłoby całą odpowiedzialność za ochłodzenie stosunków zrzucić na UE i USA, które ingerują w wewnętrzne sprawy formalnie suwerennego państwa. Tym jednakże, co przelało czarę goryczy są różne dziwne i niezrozumiałe na Zachodzie sygnały dochodzące z Polski.

Trudno nie oczekiwać ochłodzenia relacji z Brukselą (Berlinem), jeżeli Ewa Stankiewicz – dyrektorka ściśle związanej z PiS-em TV Republika – publicznie oskarża na antenie TVP Info byłego premiera Donalda Tuska, a obecnie przewodniczącego Rady Europejskiej, o współsprawstwo „zbrodni smoleńskiej” i żąda dla niego kary śmierci[12].

Trudno nie oczekiwać ochłodzenia stosunków z Waszyngtonem, kiedy minister spraw zagranicznych nie solidaryzuje się ze swoim ambasadorem, którego najpierw zlustrowała Dorota Kania w „Gazecie Polskiej”[13], a następnie miano go zaatakować z pozycji antysemickich w Internecie[14]. Nie tylko zresztą z nim się nie solidaryzował, ale na dodatek publicznie go zbeształ[15]. Nie będę wnikał w to czy antysemicka nagonka na ambasadora Polski w USA miała rzeczywiście miejsce i kto tutaj przesadził. Faktem jest – czy to się komuś podoba czy nie – że establishment amerykański uznaje antysemityzm za najbardziej naganną rzecz na świecie. Dlatego stanowisko zajęte w tej sprawie przez ministra Waszczykowskiego musiało wzbudzić w Waszyngtonie co najmniej zażenowanie, tak samo zresztą jak jego wcześniejsze oświadczenie, że „po czterech miesiącach rządów PiS Polska odchodzi od murzyńskości w relacjach z USA”[16].

Mamy do czynienia z jakąś dziwaczną sprzecznością deklarowanych celów i podejmowanych działań. Z jednej strony partia rządząca za fundament już nie tylko polityki zagranicznej, ale w ogóle bytu Polski jako państwa uważa sojusz polityczny i wojskowy z USA. W związku z tym ogromne nadzieje wiąże z lipcowym szczytem NATO w Warszawie i trwałą obecnością wojsk amerykańskich w Polsce[17]. Z drugiej strony słyszymy o „wstawaniu z kolan” i „odchodzeniu od murzyńskości” oraz obserwujemy incydenty – jak ten wspomniany powyżej – które ten sojusz podkopują. Stąd moje pytanie, zadane na wstępie, jaka jest właściwie linia polityki zagranicznej PiS? Na jakiej konstelacji geopolitycznej partia rządząca chce się oprzeć? Bo na razie wszystkie główne kierunki geopolityczne albo zostały zanegowane albo podkopane.

Może łatwiej byłoby uniknąć tego typu dysonansów poznawczych, gdyby na szczeblu rządowym ustalono kto tak naprawdę jest odpowiedzialny za politykę zagraniczną – czy minister spraw zagranicznych czy redakcja „Gazety Polskiej” i TV Republika.

Polityka mocarstwowa PiS do złudzenia przypomina politykę przywódców powstania warszawskiego, którzy mieli przeciwko sobie i Niemcy, i ZSRR, i Zachód. Jeżeli PiS chce prowadzić politykę antyrosyjską, to nie może pogarszać stosunków z UE (Niemcami). Jeżeli natomiast chce prowadzić politykę rozluźnienia więzów z UE (Niemcami), to musi ją równoważyć poprzez normalizację i ocieplenie stosunków z Rosją. Jeżeli z kolei opiera koncepcję bezpieczeństwa Polski na napinaniu amerykańskich muskułów, to nie może psuć stosunków z USA. Nie można równocześnie prowadzić polityki antyrosyjskiej i antyniemieckiej, bo to prędzej czy później przyniesie skutek w postaci antypolskiego porozumienia Niemiec i Rosji przy życzliwej neutralności USA.

Na kolanach przed Litwą i Ukrainą

O ile polityka polska pod rządami PiS „wstała z kolan” w stosunkach z Rosją, UE (Niemcami) i USA, w tym ostatnim przypadku odchodząc też od „murzyńskości”, to są jednak takie mocarstwa przed którymi Polska nadal tkwi na kolanach. Tymi mocarstwami są Litwa i Ukraina. Wobec Litwy obecny rząd – podobnie jak poprzednie rządy – jakoś nie może wyegzekwować praw przysługujących zgodnie ze standardami europejskimi polskiej mniejszości narodowej w tym kraju. Nie tylko nie może tych praw wyegzekwować, ale zaciekle broni się przed podejmowaniem jakichkolwiek działań w tej sprawie, pilnując dosłownie każdego słowa.

Podobnie rzecz ma się z Ukrainą. Państwo znajdujące się na granicy upadku dyktuje Polsce m.in. zasady polityki historycznej. W wywiadzie dla Polskiego Radia Wołodymyr Wiatrowycz – szef ukraińskiego IPN i negacjonista wołyński – ponownie zanegował zbrodnie UPA na Polakach. Ponadto powołując się na uprawiany przez władze polskie kult podziemia powojennego zażądał, by z taką samą czcią jak do „żołnierzy wyklętych” odnoszono się w Polsce do UPA[18]. Nie słyszałem, by z polskiego IPN lub „patriotycznych” i „niepodległościowych” mediów ktoś krytycznie mu odpowiedział. Odnoszę czasem wrażenie, iż w tych kręgach obowiązuje niepisana zasada, że Ukraina nie podlega krytyce, cokolwiek by nie zrobiła.

Decyzja ministra oświaty i nauki Serhija Kwita – byłego działacza banderowskiej partii „Swoboda”, a obecnie Bloku Poroszenki – o likwidacji matury z języka polskiego w polskich szkołach na Ukrainie także nie spotkała się, jak na razie, z jakąkolwiek reakcją Warszawy[19]. Największą troską partii rządzącej wydaje się obecnie takie sformułowanie zapisów w planowanej ustawie o Narodowym Dniu Pamięci Męczeństwa Kresowian, by ludobójstwo banderowskie na Kresach z lat 1943-1944 nie tylko nie zostało nazwane z imienia, ale na dodatek ukryte wśród różnych zbrodni stalinowskich z lat 30. i 40. XX wieku (nazywanych w projekcie ustawy „rosyjskimi”)[20].

Podsumowując rozważania na temat polityki zagranicznej obecnego rządu wypada zgodzić się z opinią wyrażoną przez byłego lewicowego premiera, Włodzimierza Cimoszewicza, że rząd PiS „traci powagę i szacunek w tempie niezwykłym”. Przede wszystkim, konfliktując się lub osłabiając swoją pozycję na głównych kierunkach geopolitycznych, nie potrafi on wskazać alternatywnej opcji geopolitycznej. Opcją taką nie będą raczej Węgry i Grupa Wyszehradzka, ponieważ przywódcy tych państw mają odmienne o 180 stopni od polityków PiS poglądy na temat współpracy z Rosją. Jedyną zatem opcją geopolityczną, którą politycy PiS skutecznie realizują jest sojusz z rozpadającą się politycznie i gospodarczo oraz tonącą w oparach neobanderowskiego szowinizmu Ukrainą, co w ich słowniku nazywa się „Międzymorzem” albo „polityką jagiellońską”. Jest to jednak kierunek niebezpieczny, bo grozi on uwikłaniem Polski w konflikt na Wschodzie i dalszym umacnianiem formacji neobanderowkiej, wobec której politycy PiS wykazują wyjątkową spolegliwość.

[1] Ocieplenie na linii Moskwa-Waszyngton? Rosja i USA są gotowe „wykorzeniać” terroryzm, http://www.forsal.pl, 15.12.2015; Stoltenberg: NATO nie widzi zagrożenia dla bezpieczeństwa krajów członkowskich, http://www.pl.sputniknews.com, 18.03.2016; MSZ Rosji liczy na pozytywny rezultat wizyty Kerry’ego w Moskwie, http://www.pl.sputniknews.com, 19.03.2016.

[2] Prezydent Andrzej Duda: Rosja dąży do nowej zimnej wojny, http://www.polskieradio.pl, 19.02.2016.

[3] Macierewicz powołał nową podkomisję ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej, http://www.polityka.pl, 4.02.2016; Członkowie i doradcy nowej podkomisji smoleńskiej – kim są?, http://www.polskieradio.pl, 4.02.2016.

[4] W rzeczywistości był to malezyjski samolot, a większość pasażerów stanowili Holendrzy.

[5] M. Świerczyński, Macierewicz: Smoleńsk był aktem terroryzmu, http://www.polityka.pl, 13.03.2016.

[6] Zacharowa: Katastrofa pod Smoleńskiem była szokiem nie tylko dla Polaków, ale także dla nas, http://www.pl.sputniknews.com, 4.02.2016.

[7] I. Czajko, „Żal mi, że polskie władze wzniecają nienawiść wobec Rosji…”, http://www.pl.sputniknews.com, 9.04.2016.

[8] Kluby Gazety Polskiej pod ambasadą Rosji. „Kara śmierci za śmierć polskiego prezydenta”, http://www.warszwa.wyborcza.pl, 9.04.2016.

[9] E. Oleksy, Obchody „Powrotu Gdańska do Macierzy”. Znów w charakterze kontrowersji, http://www.polskatimes.pl, 29.03.2016; IPN apeluje o nieskładanie kwiatów żołnierzom radzieckim w Gdańsku, http://www.trybuna.eu, 30.03.2016.

[10] K. Szewczuk, Prezes IPN: sowieckie pomniki znikną z polskich miast, http://www.wiadomosci.onet.pl, 30.03.2016.

[11] MSZ Rosji ostro o demontażu pomników. „Nie pozostawimy tego bez reakcji”, http://www.polskieradio.pl, 31.03.2016; Burza wokół planów likwidacji sowieckich pomników. „To nie zostanie bez reakcji”, http://www.tvp.info, 31.03.2016.

[12] Stankiewicz chce kary śmierci za Smoleńsk dla Tuska. Karczewski zadowoli się bezwzględnym więzieniem, http://www.polska.newsweek.pl, 11.04.2016; Dyrektorka TV Republika chce kary śmierci dla Tuska. Ewa Stankiewicz: należy się najsurowsza z możliwych kar, http://www.natemat.pl, 11.04.2016.

[13] D. Kania, Resortowy ambasador w Waszyngtonie, „Gazeta Polska” nr 13, 30.03.2016,.www.gazetapolska.pl (dostęp 13.04.2016).

[14] Antysemicka nagonka na polskiego ambasadora w USA. Ryszard Schnepf nie wytrzymał, http://www.fakty.tvn24.pl, 4.04.2016; Prawicowa nagonka na ambasadora Schnepfa. „Sięgnęli do nazistowskiej tradycji oczerniania”, http://www.polska.newsweek.pl, 2.04.2016.

[15] Waszczykowski o wpisach Schnepfa: Przesadził, nie ma antysemickiej nagonki, http://www.rp.pl, 4.04.2016; Szef MSZ o sprawie Schnepfa: nie ma antysemickiej nagonki, ambasador przesadził, http://www.tvp.info, 4.04.2016.

[16] Szef MSZ o „murzyńskości” w relacjach z USA. Sikorski odpowiada, http://www.rp.pl, 30.03.2016.

[17] Sejm za przepisami ułatwiającymi przyjęcie szpicy NATO, http://www.polskieradio.pl, 31.03.2016.

[18] Szef IPN Ukrainy chce, by zbrodniarze z UPA byli traktowani przez Polaków jak Żołnierze Wyklęci, http://www.kresy.pl, 5.04.2016.

[19] Ukraina zlikwidowała matury z języka polskiego, http://www.kresy.pl, 11.04.2016.

[20] 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian? Do podkomisji trafił projekt ustawy, http://www.wpolityce.pl, 12.04.2016.

Polityka mocarstwowa

http://www.prawica.net, 16.04.2016

„Myśl Polska” nr 17-18 (2083/84), 24.04-1.05.2016, s. 14-15

Bohdan Piętka

Oświęcim, 13 kwietnia 2016 r.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s