Skąd się wzięło Państwo Islamskie?

Krwawe zamachy terrorystyczne w Paryżu 13 listopada 2015 roku zostały w tzw. mediach głównego nurtu skomentowane tradycyjnym w takim wypadku truizmem: „wstrząsnęły światem”. A przecież nie powinny. Nikt nie powinien być tymi zamachami zaskoczony, zwłaszcza we Francji. Czy to nie Francja od 40 lat szeroko otwierała swoje granice przed migracją muzułmańską z Afryki i Bliskiego Wschodu? Czy to nie laickie, liberalno-lewicowe elity intelektualne i polityczne Francji traktowały tę migrację jako narzędzie dechrystianizacji swojego kraju oraz tworzenia „nowego społeczeństwa” wedle założeń ideologii multikulturalizmu i tzw. społeczeństwa otwartego? Czy to nie prezydent Francji François Hollande razem z kanclerz Niemiec Angelą Merkel wzywał – jeszcze na kilka godzin przed wspomnianymi zamachami – do przyjmowania bez limitów obecnej fali migracji muzułmańskiej zalewającej Europę? Ignorował przy tym ostrzeżenia – także te płynące od francuskich służb specjalnych – na temat przenikania w masie imigrantów do Europy zorganizowanych grup terrorystów. Czy to nie Francja – obok USA i innych mocarstw zachodnich – wmawiała opinii publicznej, że zagrożeniem dla „demokracji i pokoju” jest stawiający czoła ekstremistom islamskim prezydent Syrii Baszszar al-Asad? Czy to nie w Paryżu, Waszyngtonie, Londynie i Berlinie – a za nimi także w Warszawie – rozpętano kampanię oszczerstw przeciwko Rosji, gdy ta podjęła 30 września 2015 roku interwencję zbrojną przeciwko Państwu Islamskiemu?

Wreszcie, czy to nie Francja – razem z Wielką Brytanią i USA – wywołała tzw. wojnę domową w Syrii (2011)? Czy to nie Francja stworzyła tzw. Wolną Armię Syrii, werbując do niej najemników i terrorystów, m.in. z Al-Kaidy? Czy to nie owa Wolna Armia Syrii siała przez lata terror ku uciesze Zachodu, wykazując się m.in. sprawnością w technikach podrzynania gardła, zanim techniki te opanowało Państwo Islamskie? Czy to nie francuskie, amerykańskie, brytyjskie i kanadyjskie samoloty bombardowały w 2011 roku Libię, wspierając rebelię ekstremistów islamskich (z Al-Kaidy i nie tylko) przeciwko Muammarowi Kadafiemu? Czy we francuskich mediach nie nazywano wtedy tych ekstremistów i terrorystów „demokratyczną opozycją”? Czy Muammar Kadafi nie stanowił przez lata opoki broniącej Europę przed migracją muzułmańską z Afryki? Czy bestialski lincz i mord na przywódcy Libii nie został nazwany m.in. w Paryżu „zwycięstwem demokracji”? Czy to nie Francja, Wielka Brytania i USA pociągały za sznurki w tzw. „arabskiej wiośnie” 2011 roku? Czy obecna fala migracji muzułmańskiej, w której przeniknęli do Paryża zamachowcy, nie jest rezultatem m.in. „arabskiej wiosny”?

Czy to nie Francja, USA, Wielka Brytania i Niemcy rozbiły Jugosławię i Serbię, kreując najpierw państwo muzułmańskie w Bośni, a potem w Kosowie? Czy te mocarstwa nie stworzyły i nie popierały terrorystycznej Armii Wyzwolenia Kosowa (UÇK)? Czy w imię tego wsparcia nie dokonały następnie agresji na Jugosławię w 1999 roku? Czy te mocarstwa nie uczyniły swoimi sojusznikami sponsorów terroryzmu islamskiego z Arabii Saudyjskiej, Bahrajnu, Kataru i Zjednoczonych Emiratów Arabskich? Czy te mocarstwa nie popierały też od 2004 roku banderowskiego nacjonalizmu i neonazizmu na Ukrainie, a równolegle szowinistycznego nacjonalizmu na Białorusi? Czy nie organizowały wsparcia dla tych nacjonalizmów i krucjaty przeciw Białorusi i Rosji ze strony zależnych od nich państw europejskich, głównie Polski i Litwy?

Faktyczny twórca Państwa Islamskiego, a także sponsor ukraińskich szowinistów, Barack Obama powiedział po zamachach w Paryżu, że to „atak na ludzkość i wartości, które są nam bliskie”. Tym egzaltowanym i cynicznym bełkotem ekscentryczny prezydent USA nie przykryje faktu, że terroryzm islamski stworzyły właśnie USA, Wielka Brytania i Francja. Stworzyły terroryzm islamski po to, by używać go jako narzędzia w realizacji globalistycznej i neokolonialnej polityki. Terroryzm islamski był tym mocarstwom potrzebny m.in. do tego, by podkopywać Rosję (Czeczenia) oraz poradzieckie państwa Azji Środkowej (Kazachstan, Kirgistan, Turkmenistan, Uzbekistan). Przede wszystkim jednak terroryzm islamski był potrzebny Zachodowi do prowadzenia tzw. „wojny z terroryzmem”. To był płaszczyk, którym przykrywano neokolonialne agresje wobec Afganistanu, Egiptu, Iraku, Jemenu, Libii, Syrii i Tunezji. To był płaszczyk, którym przykryto obalenie takich przywódców jak Saddam Husajn w Iraku i Muammar Kadafi w Libii, będących naturalną zaporą wobec ekstremizmu islamskiego.

Prześledźmy zatem skąd wziął się terroryzm islamski. Kto go stworzył, jak i po co?

Al-Kaida, czyli dziecko CIA                                                      

O zamachy w Nowym Jorku z 11 września 2001 roku USA oskarżyły Al-Kaidę i jej przywódcę Usamę ibn Ladina (1957-2011). Nie powiedziano przy tym opinii publicznej, że zarówno Al-Kaida została stworzona przez CIA, jak i Usama ibn Ladin był przez długie lata współpracownikiem CIA i bliskim znajomym (podobno nawet przyjacielem) klanu Bushów, z którego wywodzili się prezydenci USA George H. W. Bush (1989-1993) i George W. Bush (2001-2009) – animatorzy „wojny globalnej o demokrację” i „wojny z terroryzmem”.

Al-Kaida powstała podczas wojny w Afganistanie (1979-1989). Formalnie – wojny z radziecką interwencją wojskową. Faktycznie – wojny o panowanie nad Azją Środkową, gdzie po jednej stronie wystąpiły siły zbrojne ZSRR i proradzieckiego rządu w Kabulu, a z drugiej opozycja, wspierana przez Zachód pieniędzmi, bronią, najemnikami i instruktorami. To właśnie w Afganistanie został przez USA przećwiczony model kreowania i militarnego wspierania „opozycji”, stosowany później w Jugosławii (1991-1995), Kosowie (1996-1999), Iraku (2003), Libii (2011) i Syrii (2011-2015). W szeregach afgańskiej opozycji znaleźli się także fundamentaliści islamscy. Al-Kaida wywodzi się wprost z utworzonego przez CIA w 1984 roku tzw. Afghan Services Bureau (Maktab Chadamat al-Mudżahidun al-Arab, potocznie MAK), które zajmowało się werbowaniem najemników do walki w Afganistanie z całego świata islamskiego. Werbowano głównie fanatyków rewolucji islamskiej, ponieważ na czele MAK stanął palestyński dżihadysta Abd Allah Jusuf Azzam (1941-1989) – jeden z przywódców fundamentalistycznego, panislamskiego i dżihadystycznego Stowarzyszenia Braci Muzułmanów (zwanego też Bractwem Muzułmańskim). Jego bliskim współpracownikiem był saudyjski terrorysta i milioner Usama ibn Ladin[1].

Na przełomie 1988 i 1989 roku Azzam i ibn Ladin przekształcili MAK w organizację o nazwie Al-Ka’ida al-Askarijja (Baza Wojskowa). Za nowego wroga – po wycofaniu się ZSRR z Afganistanu – uznali USA, Izrael i ogólnie Zachód. Ale czy to oznacza, że tajne służby amerykańskie i zachodnie nie miały już żadnych związków z Al-Kaidą po 1989 roku, a nawet po zamachach w Nowym Jorku z 2001 roku? Chyba jednak miały, skoro Zachód użył Al-Kaidy do obalenia Kadafiego w Libii i prób obalenia al-Asada w Syrii. W Libii Al-Kaida stanowiła trzon „demokratycznej opozycji”, a pierwszymi żołnierzami Wolnej Armii Syrii – czyli „umiarkowanej opozycji syryjskiej” – byli werbowani przez Francję libijscy najemnicy-członkowie Al-Kaidy[2]. Ta sama Al-Kaida dokonała 7 stycznia 2015 roku zamachu na redakcję francuskiego brukowca „Charlie Hebdo”. Czy te 12 ofiar zamachu na „Charlie Hebdo”, a potem 132 ofiary zamachów w Paryżu z 13 listopada 2015 roku, to nie jest cena, jaką przyszło zapłacić Francuzom za politykę m.in. ich elit?

Państwo Islamskie jako twór polityki amerykańskiej

Zamachów w Paryżu dokonało tzw. Państwo Islamskie (IS), zwane początkowo (2013-2014) Islamskim Państwem w Iraku i Lewancie (ISIS). Historia jego powstania jest niemal wierną kopią powstania Al-Kaidy. Ta licząca 40-80 tys. członków organizacja terrorystyczna to zresztą nic innego jak iracki odłam Al-Kaidy, odwołujący się do skrajnie radykalnej interpretacji islamu i przekształcony w dżihadystyczny „kalifat” w sierpniu 2013 roku. Na amerykańską rękę w wykreowaniu ISIS (IS) wskazał m.in. Julian Assange (ur. 1971) – twórca i główny archiwista serwisu internetowego WikiLeaks.

Assange w rozmowie z dziennikarzem argentyńskiego dziennika „Pagina/12” przyznał, że istnieją depesze dyplomatyczne wskazujące, iż za wywołaniem wojny w Syrii i banderowskiej rebelii na Ukrainie stały Departament Stanu i Departament Obrony USA oraz CIA. Z dokumentów tych ma wynikać, że Państwo Islamskie było wspierane finansowo przez USA w celu obalenia rządu Baszszara al-Asada. Nie był to jedyny tego typu przypadek wykorzystywania przez Waszyngton ekstremizmu politycznego dla osiągnięcia jakiegoś celu. Wcześniej USA i Izrael wspierały Hamas, by doprowadzić do rozbicia umiarkowanego religijnie palestyńskiego ruchu narodowowyzwoleńczego. Natomiast użycie banderowców w przewrocie na Ukrainie (2014) zostało wpisane w strategię włączenia tego kraju do strefy wpływów Zachodu i wypchnięcia Rosji z Europy[3].

USA zaczęły zwalczać Państwo Islamskie w sierpniu 2014 roku, ale aż do rozpoczęcia rosyjskiej ofensywy powietrznej pod koniec września 2015 roku nie poczyniły znacznych postępów militarmych. Dopiero operacja rosyjska skłoniła Pentagon do podjęcia bardziej energicznych działań przeciw IS. Komentator „The Washington Post” Todd Wood uważa, że dalsza bezczynność Białego Domu wobec dżihadystów z IS mogła doprowadzić do tego, iż wyjdzie na jaw „dwulicowość amerykańskiej dyplomacji i całkowita porażka polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych”[4]. Czy jednak ta dwulicowość nie wyszła na jaw? Czy faktyczna bezczynność USA, polegająca na pozorowaniu działań zbrojnych przeciw IS, nie świadczy o tym, że faktycznie administracja Obamy popierała IS?

Po raz kolejny cel uświęcił środki. Dla Białego Domu liczy się przede wszystkim obalenie „reżimu” al-Asada i nie cofnie się przed tym nawet, jeżeli można to zrobić rękami bandytów z IS. Potworne zbrodnie popełniane przez to ugrupowanie dżihadystyczno-terrorystyczne, w tym co najmniej kilkanaście tysięcy okrutnie zamordowanych ofiar[5], niszczenie przez barbarzyńców zabytków starożytności[6], eksterminacja chrześcijan i jazydów[7] – to wszystko są dla Waszyngtonu sprawy drugoplanowe.

Podczas szczytu G-20 w Antalyi (15-16.11.2015) prezydent Rosji Władimir Putin oświadczył, iż posiada dowody na to, że Państwo Islamskie jest finansowane przez 40 krajów, w tym niektórych członków G-20[8]. Chociaż media nie podały jakie państwa wymienił Putin, to tajemnicą poliszynela jest, że chodzi m.in. o Arabię Saudyjską, Francję, Izrael, Katar, USA i Wielką Brytanię. Jakiego typu jest to wsparcie? Głównie poprzez zakup ropy naftowej, którą sprzedaje po dumpingowych cenach Państwo Islamskie. Nabywcami ropy od dżihadystów są w pierwszej kolejności Izrael i Turcja, ale także kraje Europy Zachodniej[9].

Informacje podane przez Putina nie są konfabulacjami. Ekstremiści z IS mają wiele źródeł dochodów. Poczesne miejsce zajmują wśród nich darowizny od finansjery z Arabii Saudyjskiej, Bahrajnu, Kataru, Kuwejtu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich (a więc sojuszników USA) oraz nielegalny eksport ropy (m.in. przez terytorium Turcji, sojusznika USA i członka NATO). Żyłą złota dla dżihadystów jest także handel kobietami, organami do przeszczepów (znany już z Kosowa), antycznymi zabytkami i dziełami sztuki, zrabowanym mieniem szyitów, chrześcijan i jazydów oraz narkotykami. Dopiero na ostatnim miejscu są drakońskie daniny, ściągane od ludności na zajętych terenach. Finansową obsługę Państwa Islamskiego zapewniają banki działające w Katarze, Kuwejcie, Turcji, północno-wschodniej Syrii, północnym Iraku i południowym Iranie[10]. O międzynarodowych powiązaniach tych banków media nie informują, ale można przypuszczać, że przynajmniej niektóre z nich są częścią globalnej sieci finansowej.

Oprócz Irakijczyków, większość członków IS to zagraniczni dżihadyści, którzy zostali sprowadzeni do Iraku i Syrii z całego świata arabskiego, a nawet spoza niego – Algierczycy, Jemeńczycy, Libijczycy, Saudyjczycy, a także Czeczeni oraz inne narodowości muzułmańskie Północnego Kaukazu i poradzieckiej Azji Środkowej[11]. Zwerbowano ich m.in. spośród osób, które zostały wcześniej wyszkolone przez służby USA. Przykładem tego jest chociażby Gulmurod Chalimow – były dowódca formacji OMON w Tadżykistanie, który w kwietniu 2015 roku dołączył do Państwa Islamskiego. „Jestem całkowicie zdrowy. I zaskoczony, że mogliście wysłać wariata na szkolenia do Stanów Zjednoczonych, przyznać mu stopień pułkownika i trzykrotnie odznaczyć go orderami” – powiedział Chalimow władzom w Duszanbe na nagraniu wideo[12]. Takich przykładów można podać więcej, także odnośnie formacji tzw. syryjskiej opozycji, wyszkolonych i uzbrojonych przez USA, Francję i Wielką Brytanię. 21 września 2015 roku Pentagon ogłosił, że wysłał do Syrii 75-osobowy oddział „umiarkowanych rebeliantów”, wyszkolonych przez amerykańskich oficerów w bazie w Turcji. Po tygodniu „umiarkowani rebelianci” (ang. moderate rebel faction) dołączyli wraz z uzbrojeniem (m.in. samochody terenowe, ciężkie karabiny maszynowe i amunicja) do syryjskiego skrzydła Al-Kaidy, czyli Dżabhat an-Nusra. Rok wcześniej do dżihadystów przyłączyło się „umiarkowane” ugrupowanie  Harakat al-Hazm, w całości wyszkolone i uzbrojone przez Amerykanów[13].

W szeregach IS nie brak też muzułmanów osiadłych w Europie Zachodniej. Najwyższy odsetek bojowników IS na osobę w Unii Europejskiej mają Belgia i Wielka Brytania[14]. Do dżihadystów garną się ponadto muzułmanie z Bośni i Hercegowiny oraz Kosowa – państw sztucznie wykreowanych przez Zachód w wyniku zaplanowanego jeszcze w latach 70. XX wieku w USA i RFN rozbicia Jugosławii[15].

Co ciekawe, Państwo Islamskie cieszy się niewielkim poparciem Palestyńczyków. Rządzący w Strefie Gazy Hamas znajduje się w otwartym konflikcie z IS[16]. W przeciwieństwie do libańskiego Hezbollahu – który opowiedział się po stronie legalnych władz Syrii – Hamas poparł syryjską opozycję[17]. Prawdopodobnie dlatego, że jest formacją sunnicką, a ekipa prezydenta al-Asada wywodzi się z szyickiej sekty alawitów. Dlaczego zatem Hamas nie związał się z sunnickim Państwem Islamskim i mimo wszystko nie wystąpił zbrojnie przeciw al-Asadowi? Może dlatego, że jest odporny na infiltrację służb specjalnych USA i Izraela.

Nawet jeżeli amerykańskie, zachodnioeuropejskie i izraelskie służby specjalne nie uczestniczyły bezpośrednio w wykreowaniu Państwa Islamskiego, to zrobiły to pośrednio. Poprzez werbowanie w świecie islamu ochotników i najemników na wojnę po stronie „umiarkowanej opozycji” w Syrii, a następnie brak (niemożliwość?) kontroli nad nimi i przekazanym im uzbrojeniem. Nie ulega również wątpliwości, że pojawienie się coraz bardziej ekstremalnych ugrupowań dżihadystycznych typu Al-Kaida i Państwo Islamskie jest rezultatem postępującej od lat 70. XX wieku radykalizacji świata islamu, która ma swoje źródła w bezkrytycznym popieraniu przez USA i Zachód antyarabskiej polityki Izraela.

Stan krwawego chaosu, w którym od 2011 roku znajduje się Afryka Północna i Bliski Wschód są korzystne z punktu widzenia interesów Izraela. Wyeliminowane zostało zagrożenie ze strony państw (Libia i Syria, w mniejszym stopniu Egipt i Tunezja) otwarcie popierających palestyński ruch narodowowyzwoleńczy. Ponadto uruchomiona w wyniku tego krwawego chaosu wielka migracja muzułmańska do Europy sprawia, że region Afryki Północnej, Bliskiego i Środkowego Wschodu opuszczają setki tysięcy zdolnych do walki młodych mężczyzn, zmniejszając przez to zagrożenie dla Izraela. Czy nie z tego właśnie powodu ta migracja jest tak zaciekle wspierana przez europejską lewicę, wszelkich obrońców „praw człowieka” oraz zwolenników „społeczeństwa otwartego” i multikulturalizmu?

„Wojna z terroryzmem” przy pomocy terroryzmu

Klasycznym przykładem kreowania i wspierania terroryzmu islamskiego przez Zachód jest tzw. wojna domowa w Syrii (od 2011 roku), będąca w rzeczywistości amerykańsko-brytyjsko-francuską agresja na ten kraj. Aktywnymi organizacjami terrorystycznymi – wspieranymi w różnych formach i różnym czasie przez zakulisowych aktorów dramatu syryjskiego – były i są przede wszystkim tzw. Wolna Armia Syrii („umiarkowana opozycja”), Dżabhat an-Nusra vel Front al-Nusra (syryjska siatka Al-Kaidy), no i oczywiście Państwo Islamskie. Nie da się zrozumieć dramatu syryjskiego bez uświadomienia sobie skali wspierania terroryzmu przez zachodnich inspiratorów tego dramatu, o czym pisze m.in. Eva Bartlett – kanadyjska publicystka i aktywistka praw człowieka, od 2008 roku przebywająca w Strefie Gazy.

E. Bartlett zwróciła uwagę na następujące fakty[18]:

– jako ochotników i najemników w Syrii zaangażowano ok. 80 tys. terrorystów z kilkudziesięciu krajów świata (w tym kilkanaście tysięcy po stronie Państwa Islamskiego). Ze swej strony dodam, że pod tym względem „wojna domowa” w Syrii przypomina „wojnę domową” w Hiszpanii (1936-1939) – preludium drugiej wojny światowej. Kto ich werbował, kto im płacił i kto ich uzbroił? Przecież „demokratyczna opozycja” nie wykopała pieniędzy na Pustyni Syryjskiej. Strumień gotówki i broń płynęły z Arabii Saudyjskiej, Kataru, Kuwejtu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich, ale także z USA, Francji, Izraela i Wielkiej Brytanii;

– Izrael wielokrotnie wspierał syryjską „opozycję” atakami lotniczymi. Umożliwiał też rannym terrorystom z Al-Kaidy leczenie w izraelskich szpitalach, uzbrajał ich i organizował ich powrót na terytorium Syrii. Według służb ONZ izraelscy żołnierze komunikowali się z bojówkarzami Frontu al-Nusra na okupowanych przez Izrael od 1967 roku Wzgórzach Golan;

– Turcja nie tylko uzbrajała i kierowała terrorystów do Syrii, ale też wielokrotnie przeprowadzała ataki na Syrię. Turecki udział w syryjskiej „wojnie domowej” polega również na zbrojnym zwalczaniu sympatyzującej z rządem w Damaszku Partii Pracujących Kurdystanu. Głównie z tego właśnie powodu Turcja jest żywotnie zainteresowana w obaleniu prezydenta al-Asada. W szeregach syryjskiej „opozycji” walczą mieszkający w północnej Syrii Turkmeni, wspierani przez Ankarę. Zestrzelenie przez Turcję 24 listopada 2015 roku rosyjskiego bombowca Su-24 nie było przypadkowym incydentem. Stanowiło kolejny przejaw nerwowej i wrogiej reakcji Turcji na rosyjską ofensywę powietrzną w Syrii, której celem są m.in. należący do „umiarkowanej opozycji” Turkmeni[19];

– wojna w Syrii była planowana przez Waszyngton na długo przed 2011 rokiem. W 2001 roku podsekretarz stanu USA John Bolton wpisał Libię i Syrię na listę państw tzw. „osi zła”, co oznaczało, że USA mają zamiar wprowadzić w nich „demokrację”.

O brytyjsko-francuskim udziale w syryjskiej „wojnie domowej” pisałem w artykule „Rekolonizacja Libii i Syrii”[20]. E. Bartlett i inni publicyści zachodni zwrócili szerzej uwagę na amerykańską inspirację tej wojny i udział w niej USA.

Zaangażowanie się USA przeciw Syrii miało ścisły związek z izraelskimi planami ataku na Iran. Sukces takiego ataku nie mógł być możliwy bez wcześniejszego wyeliminowania sprzymierzonej z szyickim Iranem szyicko-alawickiej Syrii.

Amerykański publicysta Anthony Cartalucci, w artykule zatytułowanym „USA planowały rozbicie Syrii już w 2007 roku”, przedstawił genezę i przebieg wydarzeń, które doprowadziły do „arabskiej wiosny” i wojny w Syrii. Autor ten zwrócił uwagę na następujące fakty:

– w 1991 roku Paul Wolfowitz – reprezentant skrajnie proizraelskiego i wojowniczego skrzydła amerykańskiego neokonserwatyzmu – proponował oczyszczenie Bliskiego Wschodu od „starych sowieckich reżimów klienckich” („old Soviet client regimes”), będących także wrogami Izraela, czyli Iraku, Iranu i Syrii;

– w 2001 roku gen. Wesley Clark ujawnił amerykańskie plany obalenia rządów w siedmiu krajach: Iraku, Iranie, Libanie, Libii, Somalii, Sudanie i Syrii;

– w 2007 roku publicysta Seymour Hersh ujawnił, że NATO szkoli islamskich ekstremistów w celu polityczno-militarnej destabilizacji Libii, Syrii i innych krajów;

– w 2005 roku Departament Stanu USA zorganizował „cedrową rewolucję” w Libanie, by usunąć stamtąd wpływy Iranu i Syrii oraz zapewnić bezpieczeństwo Izraela;

– w 2009 roku Centrum Polityki Bliskowschodniej Saban (The Saban Center for Middle East Policy) oraz Brookings Institution opublikowały raport „Którędy do Persji?” („Which Path to Persia?”). Jego autorami byli: Kenneth M. Pollack, Daniel L. Byman, Martin Indyk, Suzanne Maloney, Michael E. O’ Hanlon, Bruce Riedel. Raport omawiał perspektywy politycznej destabilizacji Libanu i Syrii po to, by móc potem militarnie zaatakować Iran, co było – jeszcze raz przypominam – celem polityki Izraela;

– w latach 2009-2010 USA wyasygnowały 50 mln USD na szkolenie ok. 5 tys. „aktywistów” z Egiptu, Libanu, Syrii i Tunezji. To właśnie ci „aktywiści” zainicjowali „arabską wiosnę” i wojnę w Syrii[21].

Cytowany przez E. Bartlett publicysta Stephen Gowans podał, że USA, Arabia Saudyjska i Katar sponsorowały syryjską opozycję od 2005 roku. Wykazał też, że w czasie wojny amerykańskie media (m.in. „The New York Times”) kreowały fałszywy obraz przebiegu konfliktu, oskarżając m.in. prezydenta al-Asada o używanie broni chemicznej przeciw cywilom[22]. Czy nie przypomina to podobnej kampanii dezinformacji na temat serbskich „obozów gwałtu” podczas wojen w Jugosławii (1991-1995)?

Publicysta „The New York Times” – Eric Schmitt – nie ukrywał jednak w czerwcu 2012 roku, że CIA wspiera rebeliantów w Syrii dostawami broni (karabinów automatycznych, amunicji, granatów i broni przeciwpancernej). To rezydujący w południowej Turcji oficerowie CIA decydują o tym, które z działających w Syrii ugrupowań zbrojnych otrzyma pomoc militarną[23]. Chciałbym zapytać, kto zaręczy, że ta broń nie trafiła do dżihadystów z Frontu al-Nusra i bandytów z Państwa Islamskiego? Kto zaręczy, że z tej broni nie strzelano w Paryżu 13 listopada 2015 roku?

W czerwcu 2013 roku, Roland Dumas – były minister spraw zagranicznych Francji –powiedział w wywiadzie dla francuskiej telewizji LCP o swoim spotkaniu dwa lata wcześniej z brytyjskimi politykami, którzy wyznali mu, że „Wielka Brytania organizowała inwazję rebeliantów na Syrię. Ta operacja została przygotowana, przewidziana i zaplanowana dużo wcześniej”[24]. Należy zapytać, czy organizowano inwazję rebeliantów czy terrorystów? Otóż mocarstwa zachodnie zorganizowały atak terrorystyczny na suwerenne państwo, nazywając wyszkolonych przez siebie terrorystów „demokratyczną opozycją” względnie „rebeliantami”.

W październiku 2014 roku zginęła w nie wyjaśnionych okolicznościach na pograniczu Turcji i Syrii Serena Shim, amerykańska dziennikarka pracująca dla irańskiej Press TV. Wcześniej oświadczyła, że spotkała się z groźbami ze strony tureckich służb specjalnych. S. Shim twierdziła, że posiada zdjęcia „bojowników przekraczających turecką granicę” w ciężarówkach Światowego Programu Żywnościowego ONZ[25].

W lipcu 2015 roku Press TV doniosła o ujęciu w Aleppo terrorystów, którzy przyznali się do tego, że byli szkoleni w Turcji przez instruktorów z USA, Arabii Saudyjskiej i Kataru[26]. Z kolei E. Bartlett twierdzi, że sekretarz generalny ONZ Ban Ki-moon informował w raporcie z listopada 2014 roku o obecności dżihadystów z Frontu al-Nusra i innych terrorystów w rejonie zawieszenia broni, wyładowujących broń z ciężarówek, a także „pojazd z zamontowaną bronią przeciwlotniczą”. Ban Ki-moon wspomniał też o „izraelskich kontaktach z uzbrojonymi grupami w Syrii”. Raport miał zostać utajniony[27].

Wsparcie dla dżihadystycznych terrorystów z IS przyszło też z pomajdanowej Ukrainy, która jest tworem antyrosyjskiej polityki amerykańskiej, zachodnioeuropejskiej i polskiej. Libańczyk Osama Chait – aresztowany w listopadzie 2015 roku szef komórki IS w Kuwejcie – przyznał się do przerzucania broni z Ukrainy do Syrii. Chodziło o przenośne zestawy przeciwlotnicze produkcji chińskiej. Z Ukrainy przemycono je do Syrii przez Turcję[28].

Terroryści z Kaukazu

W szeregach zagranicznych terrorystów walczących po stronie Państwa Islamskiego znaczącą rolę odgrywają Czeczeni, zarówno ci pochodzący z Kaukazu, jak i z czeczeńskiego wychodźstwa w Europie Zachodniej (w tym ci, którzy wyrośli na Zachodzie). Czeczeński terroryzm był wspierany przeciw Rosji nie tylko przez Arabię Saudyjską czy Emiraty Arabskie. Jako domniemany „ruch niepodległościowy” do pewnego przynajmniej czasu cieszył się życzliwością także USA i Zachodu, zainteresowanych w osłabieniu i rozbiciu terytorialnym Rosji. We wsparciu tym swoją rolę odegrała antyrosyjsko nastawiona polska prawica, a prawdopodobnie także polskie służby specjalne. W 2014 roku terroryści kaukascy podporządkowali swój Emirat Kaukaski Państwu Islamskiemu. W szeregi Państwa Islamskiego wstąpiło wówczas co najmniej kilka tysięcy terrorystów z Kaukazu i kaukaskich imigrantów z Europy Zachodniej. Obszarem penetracji IS stała się także Azja Środkowa. Proklamowany przez dżihadystów z IS tzw. Emirat Chorosan objął część terytorium Afganistanu, Iranu, Tadżykistanu, Turkmenistanu i Uzbekistanu[29].

Terroryści ci – głównie Czeczeni – są wysoko cenieni przez Państwo Islamskie. Najlepszym tego dowodem jest to, że jednym z głównych dowódców polowych Państwa Islamskiego został Tarchan Batiraszwili (1968-2014), występujący pod pseudonimem „Omar Czeczen” (po arabsku Abu Omar asz-Sziszani). Warto przyjrzeć się tej postaci. Jego ojcem był prawosławny Gruzin, matką muzułmanka wywodząca się z ludu Kistów (gruziński odłam Czeczenów). „Omar Czeczen”, zanim przeszedł na islam i został dżihadystą, był jak jego ojciec wyznawcą prawosławia. Najpierw uczestniczył w wojnach czeczeńskich. Od 2007 roku służył w wojsku gruzińskim i brał udział w sprowokowanej przez Saakaszwilego w sierpniu 2008 roku wojnie z Rosją. W 2010 roku został oskarżony o kradzież amunicji oraz nielegalny handel bronią i uwięziony. Po zwolnieniu z więzienia wyjechał szukać pracy do Turcji, gdzie w 2012 roku został zwerbowany na wojnę w Syrii. Dokładnie nie wiadomo czy przez służby amerykańskie, czy od razu przez dżihadystów, czy początkowo też był w „umiarkowanej opozycji”, czy natychmiast trafił do Al-Kaidy, a potem ISIS (IS). Batiraszwili stanął na czele fanatycznego oddziału (Brygada Muchadzirin, potem Armia Wygnańców i Zwolenników Mahometa), złożonego z ochotników i najemników z Kaukazu. To ten oddział odniósł zwycięstwa pod Aleppo, w Faludży i Mosulu. Ciąży na nim odpowiedzialność za wiele zbrodni wojennych, w tym masakry jeńców, chrześcijan i jazydów, porwania i morderstwa dziennikarzy, lekarzy, pracowników organizacji humanitarnych, przywódców religijnych oraz członków innych ugrupowań zbrojnych. Powodem mianowania Batiraszwilego wojennym emirem IS były jednak nie tyle jego sukcesy militarne i sprawność w obcinaniu głów swoich ofiar, co wzięcie strony kalifa Państwa Islamskiego Abu Bakr al-Baghdadiego w jego sporze z Al-Kaidą[30].

„W rodzinnym wąwozie Pankisi Abu Omar stał się bohaterem dla młodych, bezrobotnych rodaków, podziwiających dotąd partyzanckich komendantów z sąsiedniej Czeczenii i wsłuchujących się w kazania radykalnych mułłów, którzy przejęli w wąwozie rząd dusz od umiarkowanych sufickich duchownych. „W Syrii walczy kilka tysięcy ochotników z całego świata, a Czeczeni są wśród nich najlepsi” – mówi Wahid. Ojciec gruzińskiego emira, Timur Batiraszwili opowiada, że kiedy ostatnio syn zadzwonił do niego z Syrii, powiedział mu, że zobaczą się, kiedy z Bliskiego Wschodu wraz ze swoimi żołnierzami wróci na Kaukaz. „Dziś bijemy się o Bagdad i Damaszek, ale kiedy już w końcu je zdobędziemy, wrócimy na Kaukaz, żeby uregulować nasze stare rachunki z Rosją” – powiedział emir. Pod koniec września, kiedy Amerykanie rozesłali za nim listy gończe, emir Abu Omar asz-Sziszani wyznaczył 5 mln dolarów nagrody za głowę Ramzana Kadyrowa, posłusznego Rosji prezydenta Czeczenii (…)” – pisze z egzaltacją red. Wojciech Jagielski, który nie ukrywa, że imponuje mu postać gruzińsko-czeczeńskiego watażki[31]. Dziennikarz ten – znany dotąd z budowania w Polsce legendy czeczeńskiego „ruchu wyzwoleńczego”[32] – wziął się niefortunnie za budowanie legendy Państwa Islamskiego jako kontynuatora czeczeńskiej, a w domyśle też i polskiej odwiecznej wojny z Rosją. Poza zachwytami nad watażką Batiraszwilim nie było bowiem w artykule pana redaktora wzmianki o przerażających zbrodniach dżihadystów z IS, o których w październiku 2014 roku nie mógł przecież nie wiedzieć.

Tarchan Batiraszwili vel emir Abu Omar asz-Sziszani nie dostał głowy Ramzana Kadyrowa, ani nie dokonał inwazji na Rosję. Miesiąc po opublikowaniu panegiryku red. Jagielskiego został zabity. Ponoć przez agentów Rosji lub Kadyrowa[33].

Według różnych szacunków w Syrii i Iraku walczyło jesienią 2014 roku około 2 tys. Czeczenów na kilkanaście tysięcy zagranicznych bojowników IS. Z racji swojego doświadczenia bojowego Czeczeni są najbardziej poszukiwanymi ochotnikami i najemnikami, werbowanymi przez Państwo Islamskie i syryjską filię Al-Kaidy[34].

Nowy Ład Światowy

Aleksander Łukaszenko – stale obrzydzany polskiej opinii publicznej prezydent Białorusi – powiedział proroczo w wywiadzie dla BBC 11 października 2012 roku: „Boicie się terroryzmu, a już go macie, stworzyliście go własnymi rękami. Zobaczycie, co się będzie działo. Nie powinniście byli tego robić (wojny w Syrii – uzup. BP). Nikt nie potrzebuje waszej demokracji i mordowania. Nie wybaczą wam tego miliony pomordowanych i ich rodziny. A wiecie, co to znaczy u muzułmanów krwawa zemsta. Nigdy tego nie wybaczą. Nigdy”[35].

Te słowa prezydenta Białorusi sprzed trzech lat właściwie wystarczą jako komentarz do tragedii w Paryżu z 13 listopada 2015 roku.

„Le Mond” skomentował ataki terrorystyczne w stolicy Francji następująco: „Francja jest w stanie wojny. W stanie wojny z terroryzmem, totalitarnym, zaślepionym i śmiertelnie niebezpiecznym”[36] Dopiero teraz francuski dziennik zauważył, że Francja jest w stanie wojny? Przecież jest w nim od 29 lipca 2011 roku, kiedy utworzona przez Francję z islamskich terrorystów Wolna Armia Syrii dokonała pod komendą agentów francuskich służb i oficerów Legii Cudzoziemskiej agresji na Syrię, co francuskie media nazwały wówczas „zbrojnym powstaniem demokratycznej opozycji przeciw reżimowi Baszszara al-Asada”.

Czy ktoś w sytym społeczeństwie francuskim (mam na myśli etnicznych Francuzów), patrząc na ślady kul na szybie restauracji „Le Petit Cambodge” i zniszczenia w teatrze „Bataclan”, pomyślał o ruinach Aleppo, Daj az-Zaur, Damaszku, Daraji, Hamy, Hims, o 250 tys. ofiar wojny w Syrii, o czterech milionach Syryjczyków, którzy musieli opuścić kraj, o milionach innych, którzy stracili wszystko. Czy jakiś Francuz zastanowił się nad tym dlaczego terroryści strzelając do ludzi w teatrze „Bataclan”, oprócz „Allah Akbar”, krzyczeli „To za Syrię”? Czy ktokolwiek w społeczeństwach zachodnich – oprócz garstki uczciwych i odważnych publicystów – ma świadomość tego, kto jest naprawdę sprawcą wojny w Syrii, krwawego chaosu w Jemenie, Libii i na Ukrainie oraz animatorem międzynarodowego terroryzmu?

Zamachy terrorystyczne w Paryżu – tak jak wcześniej podobne im zamachy w Nowym Jorku (2001), Madrycie (2004) i Londynie (2005) – są skutkiem polityki sterowanej z Białego Domu i afirmowanej przez blok zachodni (atlantycki). Ofiary tych zamachów bezpośrednio, a społeczeństwa dotkniętych zamachami krajów pośrednio, zapłaciły cenę za amoralną i cyniczną politykę swoich przywódców politycznych. Nie można też nie zauważyć drugiego dna wykreowanego przez Zachód „międzynarodowego terroryzmu”. Tzw. „wojna z terroryzmem” jest dla przywódców zachodnich nie tylko wygodną przykrywką dla tego, co w XIX wieku nazywano podbojem kolonialnym, ale także dla dalszego ograniczania swobód demokratycznych i wolności swoich społeczeństw. Chodzi o kreowanie tzw. polityki strachu, która prowadzi do rozbudowy tajnych służb, powszechnej inwigilacji i kontroli, cenzury oraz terroru tzw. poprawności politycznej. Gdyby robiono to tak po prostu, byłby to zamach na demokrację. Ale gdy robi się to w ramach „wojny z terroryzmem”, to już nie jest zamach na demokrację, ale podobno jej obrona.

Zamachy w Paryżu będą miały zatem ciąg dalszy, ponieważ „wojna z terroryzmem” i sam terroryzm są Zachodowi potrzebne do budowy Nowego Ładu Światowego, który będzie miał oblicze imperialistyczne i totalitarne.

Polska – będąca pionkiem Zachodu używanym głównie do działań antyrosyjskich – została wpisana w Nowy Ład Światowy już u zarania swojej „niepodległości” po 1989 roku. Dlatego w przekazie tzw. wiodących mediów w Polsce rzeczywisty obraz przyczyn krwawego chaosu bliskowschodniego i jego europejskich reperkusji jest dalece zdeformowany.

[1] N. Neggaz, al-Qaeda, (w): G. Bowering, P. Crone, K. Wadad, D. J. Stewart, M. Q. Zaman, M. Mirza, The Princeton Encyclopedia of Islamic Political Thought. Princeton 2012, s. 442-443; P. L. Heck, Bin Laden, Osama (1957-2011), tamże, s. 69-71.

[2] T. Meyssan, Kolonizacja wsteczna. Dlaczego Francja chce obalenia Arabskiej Republiki Syrii?, tłum.: Euzebiusz Budka, Sieć Voltaire, http://www.voltairenet.org, 14.10.2015.

[3] Twórca WikiLeaks: To USA stoją za Państwem Islamskim i konfliktem na Ukrainie, strona internetowa tygodnika „Polska Niepodległa”, http://www.polskaniepodlegla.pl, 7.07.2015.

[4] L. T. Wood, Russia embarrasses Obama into getting a little more serious about ISIS, strona internetowa „The Washington Post”, http://www.washingtonpost.com, 13.11.2015.

[5] „You Can Still See Their Blood”. Executions, Indiscriminate Shootings, and Hostage Taking by Opposition Forces in Latakia Countryside, http://www.hrw.org/report (raport Human Rights Watch), 6.10.2013; „NYT”: ISIL twierdzi, że dokonało masakry 1700 irackich żołnierzy. To najkrwawsza zbrodnia w regionie?, http://www.wiadomosci.gazeta.pl (wydanie internetowe „Gazety Wyborczej”), 16.06.2014; ISIS take over Syria army base, behead soldiers: Activists, http://www.dailystar.com.lb (wydanie internetowe „The Daily Star Lebanon”), 27.06.2014; ISIS executed second Lebanese soldier, http://www.dailystar.com.lb (wydanie internetowe „The Daily Star Lebanon”), 6.08.2014.

[6] Strzały z kałasznikowa i uderzenia młotem. Dżihadyści pokazują jak niszczą starożytną Hatrę, http://www.tvn24.pl, 4.04.2015.

[7] A. Zagner, Rzeź jazydów. Państwo Islamskie przeszło do czynów, http://www.zagner.blog.polityka.pl, 10.08.2014; W Iraku trwa eksterminacja jazydów, http://www.polskieradio.pl, 16.08.2014; Holokaust chrześcijan, http://www.mpolska24.pl, 11.08.2014; Masowa egzekucja chrześcijan w Libii, http://www.zmianynaziemi.pl, 16.02.2015; Dżihadyści z Państwa Islamskiego mordują chrześcijan. Tymczasem świat bezradnie patrzy…, http://www.pl.blastingnews.com, 27.03.2015.

[8] Putin: Państwo Islamskie finansowane z 40 krajów. Zamieszani niektórzy członkowie G-20, http://www.wprost.pl, 17.11.2015; Putin: PI otrzymuje wsparcie finansowe z 40 państw, w tym członków G-20, http://www.pl.sputniknews.com, 16.11.2015.

[9] Where Islamic State gets its money, http://www.economist.com (wydanie internetowe „The Economist”), 4.02.2015; Kto kupuje ropę z Państwa Islamskiego? Wśród klientów kraje z UE, http://www.energetyka.defence24.pl, 16.11.2015; Były dowódca NATO: Turcja może kupować ropę naftową od PI, http://www.pl.sputniknews.com, 25.11.2015.

[10] K. Nadolski, M. Lis, Miliardy dżihadystów. Skąd Państwo Islamskie bierze pieniądze?, http://www.wprost.pl, 15.11.2015.

[11] Syryjska opozycja oskarża ekstremistów o zbrodnie przeciw ludzkości, http://www.konplikty.wp, 11.10.2013; Nowy front dżihadu. Państwo Islamskie już jest na Kaukazie, http://www.tvn24.pl, 3.07.2015.

[12] Odwrócony antyterrorysta „poszukiwany listem gończym”, http://www.tvn24.pl, 3.06.2015; Wyszkolili go Amerykanie, dołączył do islamistów. „Nie jestem wariatem”, http://www.tvn24.pl, 22.06.2015.

[13] Syria: bojownicy wyszkoleni przez USA dołączyli do Al-Kaidy, http://www.kresy.pl, 28.09.2015.

[14] Wywiad: 70 proc. Belgów, którzy wyjechali do Syrii, dołączyło do IS, http://www.wiadomosci.onet.pl, 15.05.2015; Setki Brytyjczyków i Belgów przyłączają się do Państwa Islamskiego, http://www.tvn24.pl, 15.05.2015.

[15] Bałkany na celowniku Państwa Islamskiego; http://www.wiadomosci.onet.pl, 16.07.2015.

[16] Państwo Islamskie ma w Gazie zaledwie „garstkę zwolenników”; http://www.tvn24.pl, 14.05.2015.

[17] Hamas popiera przeciwników el-Asada, http://www.tvp.info, 2.03.2012.

[18] E. Bartlett, Deconstructing the NATO Narrative on Syria, dziennik internetowy „Dissident Voice (a radical newsletter in the struggle for peace and social justice)”, http://www.dissidentvoice.org, 10.10.2015.

[19] Rosja zbombardowała turkmeńskie wioski w Syrii. Turcja wezwała rosyjskiego ambasadora, http://www.telewizjarepublika.pl, 20.11.2015.

[20] „Polityka Polska” nr 7/2015.

[21] A. Cartalucci, US Planned Syrian Civilian Catastrophe Since 2007, http://www.landdestroyer.blogspot.com, 4.09.2013; K. M. Pollack i in., Which Path to Persia?, Washington D.C. 2009.

[22] S. Gowans, New York Times Complicit in Spreading False Syria Allegations, portal Syria Solidarity Movement, http://www.syriasolidaritymovement.org, 24.05.2015.

[23] E. Schmitt, C.I.A. Said to Aid in Steering Arms to Syrian Opposition, strona internetowa „The New York Times”, http://www.nyitimes.com, 21.06.2012.

[24] G. O. Colmáin, Former French Foreign Minister: The War against Syria was Planned Two years before „The Arab Spring”, portal Centre for Research and Globalization-Global Research, http://www.globalresearch.ca, 15.03.2015.

[25] E. Draitser, Journalists under attack, hypocritical Western media remains silent, portal Russia Today-RT, http://www.rt.com, 24.10.2014.

[26] Syria militants confess to receiving training in Turkey, portal Press TV, http://www.presstv.com, 6.07.2015.

[27] E. Bartlett, Scoundrels and gangsters at UN: Silencing the Syrian narrative, portal Russia Today-RT, http://www.rt.com, 4.02.2015.

[28] Przywódca komórki PI: Ukraina dostarczała broń islamistom w Syrii, http://www.pl.sputniknews.com, 22.11.2015.

[29] Bojownicy z Rosji wierni „kalifatowi”. „Projekt pt. Emirat Kaukaski najwyraźniej się wyczerpał”, http://www.tvn24.pl, 24.06.2015; przykładem penetracji przez Państwo Islamskie muzułmańskich narodów Północnego Kaukazu jest zwerbowanie 19-letniej Dagestanki, pracującej i studiującej w Moskwie. Por.: Rzuciła pracę w luksusowym butiku w Moskwie, wstąpiła w szeregi islamistów, http://www.tvn24.pl, 19.06.2015.

[30] R. Kozicki, Abu Omar al-Sziszani – kaukaski dowódca stojący za sukcesami dżihadystów w Syrii, http://www.wiadomosci.wp.pl, 16.01.2014; W. Jagielski, Tarchan Batiraszwili – Gruzin, który stał się wojennym emirem Państwa Islamskiego, http://www.polskatimes.pl, 19.10.2014.

[31] W. Jagielski, tamże.

[32] Por.: W. Jagielski, Wieże z kamienia, Kraków 2012.

[33] O. Górzyński, Zapowiadał inwazję Państwa Islamskiego na Rosje, został zabity, http://www.rp.pl (wydanie internetowe „Rzeczypospolitej”), 13.11.2014.

[34] Drugim obok Tarchana Batiraszwielego znanym gruzińskim Czeczenem w szeregach IS jest Murat Margoszwili – weteran wojen czeczeńskich i dowódca oddziału terrorystycznego Emiratu Kaukaskiego, który operował w Dagestanie. Por.: Od pasania owiec do dżihadu. Czeczeni ciągną na „święta wojnę”, http://www.tvn24.pl, 18.10.2014; Czeczeni ponownie przypomnieli się światu nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale także na Ukrainie, gdzie walczyli po obu stronach konfliktu w Donbasie. Czeczenami w służbie majdanowej Ukrainy dowodził Isa Munajew (1965-2015) – weteran wojen czeczeńskich i członek Emiratu Kaukaskiego, przebywający jako uchodźca w Polsce i Danii. Por.: Pod Debalcewem zginął czeczeński komendant, „walczył za Ukrainę”, http://www.tvn24.pl, 2.02.2015.

[35] Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko o Syrii, 11.10.2012 (wywiad dla BBC), http://www.youtube.com, 30.05.2013.

[36] Prasa we Francji: jesteśmy w stanie wojny, http://www.wiadomosci.onet.pl, 15.11.2015.

http://www.prawica.net/2800

„Polityka Polska” nr 8 (grudzień 2015), Warszawa 2015, s. 62-74

Bohdan Piętka

Oświęcim, 25 listopada 2015 r.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Skąd się wzięło Państwo Islamskie?

  1. Pingback: Bohdan Piętka: Skąd się wzięło Państwo Islamskie? | Pekok Antylichwiarz

  2. Pingback: Tureckie służby zamordowały już dwie dziennikarki! | Ripsonar

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s