Ostatni więźniowie Auschwitz

Odchodzą ostatni więźniowie Auschwitz… Zarówno znani, jak i mniej znani. Można by podać wiele nazwisk. Byłaby piękna galeria. Podam tylko kilka.

Kazimierz Smoleń (nr 1327). Główny twórca Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau. Jego dyrektor przez 35 lat (1955-1990). Służbę pamięci i prawdzie o Auschwitz pełnił do końca. Będąc emerytem nadal pracował nad ocaleniem pamięci. Spotykał się z młodzieżą niemiecką, pisał, publikował. Widywałem go wielokrotnie. Zawsze takiego samego – niezwykle skromnego i życzliwego, ale zarazem dostojnego. Żywy pomnik historii. Odszedł w 67. rocznicę wyzwolenia obozu – 27 stycznia 2012 roku.

August Kowalczyk (nr 6804). 10 czerwca 2012 roku – w 70. rocznicę buntu karnej kompanii w Birkenau i swojej udanej ucieczki z obozu – wygłosił po raz ostatni nieopodal tablicy w byłym obozie Birkenau, upamiętniającej to wydarzenie, swój słynny monodram „6804”. To była ostatnia rola jego życia. Chyba zagrana najlepiej ze wszystkich ról, jakie odtwarzał w swojej karierze aktorskiej. Grał przecież samego siebie ze świadomością, że po raz ostatni. Nie mógł już prawie chodzić, ale mówił pięknie i to co wtedy mówił powinni usłyszeć ci wszyscy mali, podli ludzie, którzy mają czelność profanować to święte miejsce o niemieckiej nazwie Auschwitz politycznymi intrygami, małostkowością lub ignorancją. I mniejsza o to czy są to ci, którzy poprzez używanie określenia „polskie obozy” przypisują Polakom sprawstwo niemieckich zbrodni, czy ci, którzy uparcie negują zagładę Żydów. August Kowalczyk zmarł niespełna dwa miesiące po zagraniu po raz ostatni roli „6804” – 29 lipca 2012 roku.

Bogdan Kolasiński (nr 169682). Urodzony w wielkopolskim Krotoszynie i całe życie z nim związany. Gdy w 1939 roku jego rodzinne miasto stało się częścią Kraju Warty, został z niego wypędzony. Los ten stał się udziałem ponad 600 tysięcy Polaków z Wielkopolski. Chociaż w Niemczech bezczelnie mówi się o „wypędzeniach” Niemców po drugiej wojnie światowej, to polska historiografia mówi o wysiedleniach Polaków z ziem wcielonych do Rzeszy. A to właśnie były prawdziwe wypędzenia, stanowiące w perspektywie realizację planu depopulacji ziem polskich jako „przestrzeni życiowej” dla niemieckiego Herrenvolku. Kolasiński trafił do Generalnego Gubernatorstwa, do Suchedniowa na Kielecczyźnie. Tam pracował w fabryce maszyn rolniczych, wstąpił do AK i został członkiem konspiracyjnego zespołu produkującego pistolety maszynowe Sten. W październiku 1943 roku został aresztowany przez gestapo, a 19 grudnia 1943 roku deportowano go do KL Auschwitz w transporcie 371 polskich więźniów politycznych (310 mężczyzn i 61 kobiet) z dystryktu radomskiego. Spośród więźniów-mężczyzn przywiezionych tym transportem przeżyło prawdopodobnie tylko 77. Z Auschwitz Kolasiński trafił do Sachsenhausen i Buchenwaldu.

W lutym 2007 roku miałem zaszczyt uczestniczyć w promocji wspomnień Bogdana Kolasińskiego pt. „Jakim cudem jeszcze żyję…?” To było wielkie święto w Krotoszynie, bo autor był osobą powszechnie szanowaną w miejscowej społeczności jako jeden z najwyżej cenionych lekarzy-pediatrów w historii Krotoszyna. Odszedł pod koniec września 2014 roku.

5 listopada 2015 roku na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie żegnałem Tadeusza Sobolewicza (nr 23053) – więźnia Auschwitz, Buchenewaldu i Flossenbürga, aktora, długoletniego działacza Towarzystwa Opieki nad Oświęcimiem. We wstępie do swoich wspomnień „Wytrzymałem więc jestem” napisał: „Nadzieja tliła się w niejednym sercu prześladowanego i umęczonego więźnia. Najczęściej – niestety – okazywała się złudzeniem, irracjonalnym odczuciem. Przeżycia i doznania w obozie często przerastały możliwość wytrzymania, przetrwania słabszych więźniów, z mniej odpornymi strukturami psychofizycznymi. Bez wątpienia i ja się do nich zaliczałem. Moja wrodzona wrażliwość i fizyczna słabość właściwie powinny wyeliminować mnie z walki o życie już w pierwszych miesiącach pobytu. A jednak przeżyłem”.

By potem przez 70 lat dawać świadectwo. Przypadek? Wola Boska?

Felicja Wanke-Lutobarska przebywała w Auschwitz pod panieńskim nazwiskiem Felicja Kręglewska (nr 46135). Pochodziła z Wrześni. Aresztowano ją w marcu 1943 roku za napisanie kilku nieostrożnych zdań w liście do brata. Przeszła przez jedno z najcięższych więzień hitlerowskich w Kraju Warty – Fort VII w Poznaniu. Do KL Auschwitz trafiła 12 czerwca 1943 roku w transporcie zbiorowym. Kolejnym etapem jej obozowej drogi był obóz kobiecy w Ravensbrück, skąd została uratowana pod koniec wojny w wyniku akcji Szwedzkiego Czerwonego Krzyża, kierowanej przez hrabiego Folke Bernadotte. Odeszła 31 października 2015 roku w wieku 91 lat. Jej pogrzeb odbył się 9 listopada w Koszalinie. Już nie dążyłem spisać z nią relacji i zapytać jak był formowany transport zbiorowy w więzieniu policyjnym w Poznaniu.

Niedługo nie będzie Ich już wcale. Zostaniemy my, z pamięcią o nich i z ich prawdą o polskiej martyrologii pod okupacją niemiecką. Co zrobimy z tą prawdą? Pokażemy ją w końcu światu, który sobie tego nie życzy, czy w imię jakiejś racji stanu pozwolimy osobom pokroju Grossa i Grabowskiego do końca przepisać polską historię?

http://www.mysl-polska.pl/714

„Myśl Polska” nr 49-50 (2063/64), 6-13.12.2015, s. 18

Bohdan Piętka

Oświęcim, 13 listopada 2015 r.

Advertisements

2 uwagi do wpisu “Ostatni więźniowie Auschwitz

  1. Pingback: Ostatni więźniowie Auschwitz | Pekok Antylichwiarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s