Czy Serbia okryła się hańbą?

14 maja Sąd Najwyższy Republiki Serbii zrehabilitował gen. Dragoljuba „Dražę” Mihailovicia (1893-1946), skazanego przez socjalistyczną Jugosławię na karę śmierci w czerwcu 1946 roku i straconego 17 lipca tego roku. Przywrócono mu też pośmiertnie wszystkie prawa obywatelskie, odebrane wyrokiem sądu z 1946 roku. Postępowanie rehabilitacyjne w sprawie dowódcy Wojsk Jugosłowiańskich w Ojczyźnie (tzw. czetników) trwało od 16 września 2010 i było jednym z najważniejszych – budzących największe kontrowersje – wydarzeń politycznych w Serbii ostatnich lat. Propozycja rehabilitacji Dragoljuba Mihailovicia została podniesiona po raz pierwszy w 2006 roku przez jego wnuka Vojislava i grupę profesorów prawa Uniwersytetu Belgradzkiego. Poparli ją m.in. lider Serbskiej Partii Radykalnej Vojislav Šešelj oraz dziedzic serbskiego tronu Aleksander Karadziordziević. Przeciwne rehabilitacji były głównie lewicowe organizacje społeczne, jak Związek Antyfaszystów Serbii.

Sąd Najwyższy Serbii uzasadniając decyzję o rehabilitacji generała stanął na stanowisku, że skazanie Mihailovicia nastąpiło z powodów politycznych i ideologicznych, a oskarżony nie miał możliwości obrony. Takie uzasadnienie wyroku rehabilitującego wywołało oburzenie nie tylko w wielu środowiskach w Serbii, ale także w Chorwacji oraz Bośni i Hercegowinie. Ponownie zostały rozdrapane rany zarówno z okresu drugiej wojny światowej jak i jugosłowiańskich wojen domowych z lat 1991-1995. Stało się oczywiste, że tragiczna historia dzieli nie tylko narody słowiańskie, które kiedyś tworzyły Jugosławię, ale także sam naród serbski.

Gen. Draža Mihailović. Fot. Wikipedia.

Gen. Draža Mihailović. Fot. Wikipedia.

Dragoljub Mihailović był jednym z najzdolniejszych generałów serbskich w pierwszej połowie XX wieku. Brał udział w wojnach bałkańskich (1912-1913) i pierwszej wojnie światowej, ukończył akademię wojskową w Paryżu, zajmował wysokie stanowiska dowódcze, był też attaché wojskowym w Sofii i Pradze. Podczas krótkotrwałej wojny obronnej Jugosławii wobec agresji państw Osi (6-17 kwietnia 1941 roku) dowodził 2. Armią Jugosłowiańską. Po kapitulacji wojsk jugosłowiańskich nie złożył broni i 11 maja 1941 roku powołał ruch partyzancki czetników (Królewskie Wojska Jugosłowiańskie w Ojczyźnie), wierny Piotrowi II Karadziordzieviciowi i jugosłowiańskiemu rządowi na uchodźstwie. W 1943 roku formacje czetnickie liczyły ok. 110 tys. ludzi.

Mihailoviciovi przyszło działać w skomplikowanej sytuacji geopolitycznej. Z jednej strony Niemcy powołali tzw. Niepodległe Państwo Chorwackie (NDH), rządzone przez faszystowski i szowinistyczny ruch ustaszy, oraz kolaboracyjny rząd Serbii gen. Milana Nedicia. Z drugiej strony walkę z okupantami (Niemcami i Włochami) oraz chorwackimi ustaszami rozpoczęła komunistyczna partyzantka, kierowana przez Josipa Broz-Tito (Narodowa Armia Wyzwolenia Jugosławii – NOVJ).

Mihailović jako serbski nacjonalista i antykomunista znalazł się w konflikcie zarówno z chorwackimi ustaszami jak i NOVJ. Tak jak przywódca ustaszy Ante Pavelić wyznawał ideę Wielkiej Chorwacji, tak Mihailović wyznawał ideę Wielkiej Serbii. W imię realizacji idei Wielkiej Chorwacji ustasze dokonali ludobójstwa na Serbach. Odpowiedzią ze strony czetników były nie mniej okrutne ludobójcze czystki etniczne na ludności katolickiej (chorwackiej) i muzułmańskiej (bośniackiej). Nie przeszkadzało to przy tym czetnikom okresowo współpracować z ustaszami przeciwko NOVJ. Ofiary ludobójczych działań ustaszy szacuje się na ok. 370 tys. ofiar, a czetników na od co najmniej 65 tys. do nawet 300 tys. ofiar. Najbardziej krwawe czystki etniczne czetnicy przeprowadzili na terenie Czarnogóry oraz Bośni i Hercegowiny. Dowódca czarnogórskich czetników – Pavle Đurišić – już jesienią 1941 roku rozpoczął kolaborację z Włochami. Podczas procesu w 1946 roku Mihailović twierdził, że nic nie wiedział o kolaboracji czarnogórskich czetników. Jest to o tyle wątpliwe, że w tym czasie sam nawiązał kontakty z kolaboracyjnym rządem Nedicia, a w styczniu 1942 roku podpisał z włoskimi wojskami okupacyjnymi porozumienie o wzajemnym nieatakowaniu. Wcześniej – bo w sierpniu 1941 roku – Mihailović zabronił akcji zaczepnych przeciwko okupantowi niemieckiemu.

Dopiero w 1943 roku czetnicy rozpoczęli akcje dywersyjne przeciw Niemcom z udziałem brytyjskiej misji wojskowej. Uratowali wówczas ok. 600 amerykańskich i brytyjskich pilotów z załóg alianckich bombowców zestrzelonych nad Jugosławią. Fakt ten był podnoszony podczas procesu rehabilitacyjnego Mihailovicia jako argument przemawiający na jego korzyść.

Jednakże to nie Niemcy byli dla czetników najważniejszym wrogiem, ale komunistyczni partyzanci z NOVJ. Po bezowocnym spotkaniu z Tito 27 października 1941 roku Mihailović wydał komunistycznej partyzantce bezwzględną wojnę, którą kontynuował nawet wówczas, kiedy pod koniec wojny większość czetników przeszła na stronę NOVJ. W listopadzie 1941 roku Mihailović prowadził rozmowy z Niemcami, przekonując ich, że jego głównym celem jest walka z komunistami i proponując zawieszenie broni. Do ostatecznego porozumienia nie doszło, ponieważ Niemcy żądali całkowitej kapitulacji czetników. Mimo to czetnicy wzięli udział razem z Niemcami, ustaszami, wojskami NDH i nediciowcami w ofensywie przeciwko partyzanckiej Republice Užičkiej (wrzesień-listopad 1941 roku). Wsparli też niemiecką IV. ofensywę antypartyzancką (tzw. bitwa nad Neretwą, styczeń-kwiecień1943 roku), wystawiając przeciwko NOVJ korpus liczący 18 tys. ludzi.

Prowadzone przez czetników ludobójcze czystki etniczne oraz ich kolaboracja z Niemcami i Włochami były jedną z przyczyn tego, że pod koniec wojny Wielka Brytania i USA odwróciły się do Mihailovicia i postawiły na Titę, wspierając NOVJ uzbrojeniem. Od czetników odciął się także król Piotr II Karadziordziević, uznając na konferencji w Teheranie NOVJ za jugosłowiańską siłę zbrojną. Otworzyło to drogę do porozumienia politycznego, które 17 czerwca 1944 roku zawarł z Tito na wyspie Vis premier jugosłowiańskiego rządu na wychodźstwie Ivan Šubašić. Izolowany politycznie Mihailović, opuszczony przez dużą część zwolenników, prowadził walkę z Tito aż do schwytania 13 marca 1946 roku przez jugosłowiańską służbę bezpieczeństwa.

Współpraca generała Dražy i ruchu czetnickiego z Niemcami i Włochami przeciw komunistom nie przyniosła im nic poza polityczną kompromitacją i utratą dobrego imienia.

W socjalistycznej Jugosławii Dragoljub Mihailović był obok Ante Pavelicia najbardziej wyklętą postacią. Na piedestał przywrócili go dopiero epigoni idei Wielkiej Serbii, którzy ponoszą współodpowiedzialność za rozbicie Jugosławii po 1991 roku. Podczas jugosłowiańskich wojen domowych (1991-1995) do tradycji czetników odwoływały się formacje serbskie odpowiedzialne za zbrodnie wojenne i czystki etniczne, w tym przede wszystkim Serbska Gwardia Ochotnicza Željko „Arkana” Ražniatovicia oraz wojska Republiki Serbskiej, dowodzone przez gen. Ratko Mladicia. Gdy w 2010 roku rozpoczął się proces rehabilitacyjny Mihailovica, serbski publicysta Miloš Vasić zauważył, że nawet gdyby dowódcy czetników wytoczono praworządny proces w demokratycznym kraju, to wyrok sądu nie mógł być inny. Mam nadzieję – powiedział wówczas Vasić – że sąd odrzuci wniosek. Gdyby zrehabilitował Mihailovicia, Serbia okryłaby się hańbą. Okazałoby się, że gdy nasz prezydent przeprasza sąsiadów za serbskie zbrodnie, sąd przywraca cześć zbrodniarzowi.

Czy zatem Serbia okryła się hańbą? Niewątpliwie rehabilitacja Mihailovicia oraz kult czetników w części społeczeństwa serbskiego wpisują się w ten sam nurt tzw. polityki historycznej, motywowanej i rozgrzeszanej antykomunizmem, której wyrazem są kult OUN/UPA i dywizji SS-Galizien na Ukrainie, Litewskiego Korpusu Lokalnego Povilasa Plechavičiusa, łotewskiej i estońskiej dywizji SS, czy kult powojennego podziemia antykomunistycznego w Polsce, krajach bałtyckich i Rumunii. Nie jest to zatem problem wyłącznie serbski. Dragoljub Mihailović – jak nie oceniać jego postaci, bez wątpienia także tragicznej – na pewno nie jest szczęśliwym patronem ani dla serbskiej prawicy ani dla Serbii w ogóle. Jego rehabilitacja świadczy o tym, że nie wszyscy Serbowie wyciągnęli wnioski z tragedii Jugosławii i Serbii po 1991 roku. Rehabilitacja ta przede wszystkim będzie wodą na młyn sił szowinistycznych w Chorwacji i Bośni, które kultywują pamięć o NDH, ustaszach i Ante Paveliciu. Epigoni NDH będą mieli odtąd argument na odparcie oskarżeń o pochwalanie faszyzmu: Serbowie uznają za bohaterów Mihailovicia i czetników, wiec my mamy prawo uważać za bohaterów ustaszy i Pavelicia. Najgorsze jest to, że po obu stronach kultywuje się postacie będące symbolem ludobójczych czystek etnicznych oraz szowinistycznych i fatalnych w skutkach koncepcji politycznych, które legły u podłoża upadku Jugosławii w 1941 i 1991 roku. Wyrok Sądu Najwyższego Serbii oddala zatem perspektywę pojednania Serbów, Chorwatów i Bośniaków, nie mówiąc już o jakiejś perspektywie odbudowy Jugosławii.

http://konserwatyzm.pl/artykul/12987/czy-serbia-okryla-sie-hanba

Bohdan Piętka

Oświęcim, 22 maja 2015 r.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s