Szaleństwo bez granic

Słuchając i czytając polskie media zastanawiam się czy są jakieś granice szaleństwa w ich umiłowaniu pomajdanowej Ukrainy i nienawiści do Rosji. Dochodzę każdorazowo do wniosku, że granic takich nie ma, jak nie ma granic Wszechświata. Zachwycają się oto redaktorki i redaktorzy kolumnami wojsk amerykańskich przemieszczających się przez Polskę z zachodu na wschód i odwrotnie. Żadnemu z nich oczywiście nie przyjdzie na myśl skojarzenie z czasami saskimi, gdy przez Polskę maszerowały we wszystkich kierunkach geograficznych a to wojska szwedzkie, a to saskie, pruskie i rosyjskie. Jest rozkaz, żeby się zachwycać, więc się zachwycają oraz pokazują widzom i czytelnikom „supernowoczesny sprzęt” armii USA. W tym zachwycie chyba najdalej poszedł red. Sakiewicz, który pisze: Jak kraj długi i szeroki, robi się zielono na drogach, morzu i w powietrzu. Nad dosyć dawno podupadłymi lotniskami widać helikoptery, samoloty bojowe oraz transportowe. Na drogach jakoś więcej ciężarówek z żołnierzami, ktoś sfotografował kolumnę przewożącą rakiety Patriot. Duch bojowy udzielił się naszej młodzieży. Tysiące z nich zapisują się do strzelców i innych formacji ćwiczących obronę kraju. Serce rośnie. Rusek tu łatwo nie wejdzie (T. Sakiewicz, Szwejk idzie na wojnę, niezależna.pl, 20.03.2015). Czy szef „Strefy Wolnego Słowa” naprawdę nie wie, że w wypadku wojny z Rosją – do której on i jemu podobni szczują na rozkaz USA – Polska zostanie zmieciona jedną salwą pocisków atomowych Iskander z obwodu kaliningradzkiego? Młodzi ludzie, którzy zindoktrynowani rusofobią zapisują się do „strzelców i innych formacji”, nawet nie będą mieli czasu na zastanowienie, że zamieniają się w kupę atomowego popiołu. Żeby postrzelać sobie do czegokolwiek, owi strzelcy po prostu nie zdążą.

Szczególny zachwyt naszych „demokratycznych” mediów wzbudziło odwołanie przez władze Uniwersytetu Jagiellońskiego wykładu ambasadora Rosji. Decyzja ta była rezultatem jawnych nacisków na władze UJ, firmowanych m.in. przez senatora Bogdana Klicha, oraz mniej jawnych pogróżek zakłócenia wykładu ze strony „środowisk patriotycznych”. To raczej powinno wzbudzić troskę tych mediów nad stanem demokracji, wolności słowa i autonomii uniwersytetów w Polsce. Wzbudziło natomiast zachwyt nad udaremnieniem głoszenia „rosyjskiej propagandy”. Rozumiem, że gdyby to był wykład np. ambasadora USA, to żadnej propagandy by na nim nie wygłaszano. Propaganda jest wedle polskich mediów wyłączną domeną Rosji.

Poziom debaty publicznej w Polsce pokazuje wypowiedź Wiktora Rossa – byłego ambasadora RP w Mołdawii i Armenii – dla onet.pl z 28 marca. Przewiduje on, że do końca tego roku Rosja stanie się bankrutem. Ponadto uważa, że w Rosji zapanował „klimat zupełnej faszyzacji kraju”, a system Putina jest w „fazie schyłkowej”. To bardzo ciekawe, że pan ambasador zauważył faszyzację w Rosji, a nie zauważył jej na Ukrainie, gdzie rzeczywiście ma ona miejsce. Czy pan ambasador nic nie wie o państwowym kulcie OUN i UPA oraz dywizji SS-Galizien, uhonorowaniu przez ukraiński parlament dowódcy UPA Romana Szuchewycza i hitlerowskiego zbrodniarza Petro Diaczenki, a także wielu innych przykładach autentycznej faszyzacji tego kraju?

Dlaczego pan Wiktor Ross tego nie chce wiedzieć wyjaśnia nam wypowiedź Adama Szostkiewicza. Ten publicysta „Polityki”, dawniej „Tygodnika Powszechnego”, dał popis wyjątkowej demagogii atakując UJ za zaproszenie ambasadora Rosji na wykład: Czy ktoś zapraszałby ambasadora III Rzeszy na UJ, aby się wypowiedział o polityce Hitlera  w kwestii żydowskiej czy słowiańskiej? Podobnie dobrze wiemy, że ambasador Rosji powtórzy w Krakowie to, co od miesięcy trąbią wszystkie tuby Kremla. Nie ma z tego żadnego pożytku akademickiego (kresy.pl, 25.03.2015). Następnie zaatakował Sojusz Lewicy Demokratycznej za inicjatywę uchwały sejmowej w sprawie kultu UPA na Ukrainie. U nas – stwierdził Szostkiewicz – w ten nurt wpisał się Leszek Miller, kiedyś członek elity PZPR, ale przecież także premier III RP, który podpisał naszą akcesję do Unii Europejskiej. Jaki czort podpowiada teraz Millerowi ataki na Petra Poroszenkę, które brzmią jak z Russia Today? Nie wierzę, by szef SLD nagle dołączył do obozu ks. Isakowicza-Zaleskiego i nie rozumiał, że – czy nam się to w Polsce podoba, czy nie – kult UPA jest Ukrainie potrzebny jako jeden z elementów budowania posowieckiej tożsamości narodowej (kresy.pl, 25.03.2015).

Afirmację nacjonalizmu ukraińskiego, w tym kultu OUN/UPA, głosił już wcześniej inny prominentny przedstawiciel salonu warszawsko-krakowskiego – Kazimierz Wóycicki. Ale dopiero Adam Szostkiewicz wyraził to tak dobitnie. Czy wam (nie nam, bo my już dawno się zbrataliśmy z pogrobowcami UPA) – czy wam się to podoba czy nie, macie uznać kult UPA na Ukrainie, bo taki jest rozkaz salonu warszawsko-krakowskiego i ambasady USA. Kto nie uzna, jest z „obozu ks. Isakowicza-Zaleskiego”, a więc jest „ruskim agentem”. Wypowiedź Szostkiewicza dosłownie współbrzmi z wywiadem, jakiego udzielił „Gazecie Wyborczej” deputowany Werchownej Rady Ukrainy Jurij Szuchewycz – syn dowódcy UPA i organizatora ludobójstwa wołyńsko-małopolskiego, Romana Szuchewycza. Na czym, jeśli nie na UPA mamy budować nasz patriotyzm? Na eposach rycerskich Rusi Kijowskiej? Na życiorysach takich Ukraińców jak Chruszczow i Breżniew? A może na bolszewickiej legendzie Stachanowa? – pyta demagogicznie Szuchewycz, a „Gazeta Wyborcza” to afirmuje (onet.pl, 28.03.2015). Nikt z „Gazety Wyborczej” nie zwrócił uwagi swojemu rozmówcy, że na kulcie formacji odpowiedzialnej za ludobójcze czystki etniczne nie da się zbudować żadnego patriotyzmu, żadnej „tożsamości narodowej”, ale co najwyżej poprowadzić zindoktrynowanych tym kultem Ukraińców do nowego ludobójstwa. Nikt też nie zwrócił Szuchewyczowi uwagi na fałsz jego stwierdzenia o lekceważeniu i dyskryminowaniu Ukraińców w II RP.

Wypowiedź Szostkiewicza oraz publikacja w „Gazecie Wyborczej” wywiadu z kimś takim jak Jurij Szuchewycz świadczą o tym, że postsolidarnościowe elity polityczne i ich media już nie tylko afirmowały faszyzm ukraiński (tzw. „integralny nacjonalizm” ukraiński, szczególnie w wydaniu banderowskim był faszyzmem, a nawet nazizmem), ale go rozgrzeszyły, używając przy tym szantażu moralnego, że kto myśli inaczej jest „trollem Putina”. Rozgrzeszenie faszyzmu ukraińskiego przez środowiska, które na każdym kroku tropią antysemityzm i uprawiają patetyczny kult holokaustu jest ich totalną kompromitacją. Banderowska OUN i jej UPA była bowiem tożsama z NSDAP i SS, chorwackimi ustaszami, litewskimi szaulisami, czy węgierskimi strzałokrzyżowcami. Nie można dla bieżącej polityki jednego faszyzmu (nazizmu) rozgrzeszać, a drugiego potępiać. To jest sprowadzanie tejże polityki do poziomu prostytucji.

Jeżeli postsolidarnościowe elity polityczne koniecznie muszą kochać pomajdanową Ukrainę, bo tak im kazano z Waszyngtonu, to niech ją kochają, ale niech uznają w tym jakieś granice ludzkiego rozsądku i dobrego smaku (o polskiej racji stanu nie wspominam, bo to już w tym gronie pojęcie abstrakcyjne). Ukraińskie szaleństwo (nazywane oficjalnie polityką wschodnią) postsolidarnościowych sił politycznych można podsumować znanym cytatem: to jest miś na miarę naszych możliwości i to nie jest nasze ostatnie słowo.

„Kresowy Serwis Informacyjny” nr 4 (47)/2015, s. 31

Bohdan Piętka

Oświęcim, 29 marca 2015 r.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Szaleństwo bez granic

  1. Na temat Rosji i Ukrainy, pragnę zwrócić uwagę, że jak rządził w ZSRR agent W. Brytanii – Michaił Gorbaczow i swoją „pierestrojką” rozkładał ZSRR, to było dobrze. Był chwalony przez tzw. Zachód. Jak rządził Rosją pijak Jelcyn i żydostwo – w rodzaju Berezowskiego – chciało zawładnąć Rosją, to było dobrze. Nawet jak strzelał z armat do siedziby parlamentu i rozgonił go, to też było dobrze. Jak stary Bush był przed prezydenturą szefem wywiadu CIA, to też było dobrze. Ale jak prezydentem Rosji wybrali W. Putina, mądrego człowieka i wykształconego, który był rezydentem KGB w Berlinie, to już wielkie przestępstwo. A właśnie Putin, zna doskonale wszystkie machlojki obcych wywiadów i nie dał się wykiwać, a uratował Rosje od upadku. Właśnie dlatego rozpętano przeciwko niemu, przez agentów CIA -usadowionych w światowej prasie – i lobby żydowskie, niesamowitą nagonkę. Na Ukrainie – w czasie pokojowej Olimpiady w Soczi – CIA, w raz z banderowską hołotą, zrobili rebelię, którą chcą wciągnąć Rosję do wojny. Taki jest cel polityki amerykańskiej, robionej za miliny dolarów przez CIA, przeciw Rosji. Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko, to jest kukła CIA i robi to, co mu każą i za co płacą.

    Mam jeszcze drugą uwagę do tych wydarzeń. Gdy był prezydentem Ukrainy W. Janukowycz, był spokój. Jeżeli nie podobał się zwolennikom Bandery, to mogli poczekać do wyborów prezydenta w 2015 r. i zmienić go. Banderowcy wraz z faszystowską partią „Swoboda” wiedzieli jednak, że wyborów nie wygrają, bo Juszczenko za swoją pro banderowską politykę, otrzymał w wyborach 2010 r. zaledwie 4% głosów i przegrał. Ta sama ekipa banderowska, która przy pomocy CIA zrobiła pucz w 2004 r., zorganizowała go drugi raz w 2013 r. na Majdanie, przy poparciu UE. Mamy więc widoczne efekty, do czego ta banderowska junta z diaspora OUN i CIA doprowadziła Ukrainę.
    Pragnę przypomnieć, że jak prezydentem Ukrainy był legalnie wybrany W. Janukowycz i powstały na Majdanie w Kijowie zamieszki, to Unia Europejska i USA, w ostrych słowach ostrzegali Janukowycza, by nie używał wojsk wewnętrznych, a tym bardziej armii i Janukowycz nie użył tych sił.
    To było oficjalne stanowisko UE i USA, ale co oni zrobili po cichu. Z tajną misja na Ukrainę pojechał szef CIA – John Brennan. Po co tam był? Ano, pouczył banderowców jak bić Rosjan i użyć do tego wszystkich rodzajów sił. To po jego wyjeździe z Ukrainy, poszły na Donieck czołgi, lotnictwo i tak zwana „Gwardia” , a de facto, poszli banderowcy Dmytra Jarosza i Ołeha Tiahnyboka, którzy najpierw spalili żywcem ponad 40 Rosjan w Odessie. Teraz mordują wszystkich: Ukraińców i Rosjan, bo miasta i wsie ostrzeliwują armatami, rakietami i samolotami. Giną cywile w makabryczny sposób, bo te banderowskie hordy nie mają żadnych zahamowań, a mordują tak, jak na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej , gdzie zamordowali w latach 1942-1947 około 200 tysięcy Polaków. Prasa w Polsce, albo naiwnie, albo za pieniądze daje się łatwo napuszczać nacjonalistom z OUN. Proszę pamiętać, że Piotr Poroszenko w rzeczywistości, jest tylko figurantem na etacie prezydenta, bo tam rządzą nacjonaliści z OUN – UPA i SS „Galizien”, i oni tą wojnę przeciw Rosji prowadzą w Doniecku.
    Sprawa Krymu. Krym, nigdy nie był ukraiński, a Chruszczow (może po pijanemu) zrobił bezprawny gest, za prześladowania, które robił, gdy był I sekretarzem partii na Ukrainie. Najpierw WKP(b), a potem KPZU. Putin nie zajął Krymu, bo nie padł ani jeden strzał i ani jednego trupa nie było. Ludność Krymu tak chciała i zadecydowała o tym w referendum. Wiec jaki to zabór. Czytelnicy dziś mają możliwość czytać informacje z różnych źródeł i ubolewają, gdy media w żywe oczy kłamią i piszą nie prawdę. Komu to jest potrzebne? UKRAINA MA OKOŁO 45 MILIONÓW LUDZI I ICH TRZEBA POPRZEĆ, A NIE KILKA TYSIĘCY WYWROTÓWCÓW JAROSZA I TIAHNYBOKA Z OUN-UPA I SS.”GALIZIEN”.
    Mieszkańcy Krymu mieli stokroć racje, że odłączyli się od Ukrainy. Najlepszym dowodem na to, jest uchwała parlamentu Ukrainy z dnia 09 kwietnia 2015 roku, nadająca banderowcom status ruchu niepodległościowego z Stepanem Banderą na czele. Mieszkańcy Krymu nie chcą mieć za bohatera, sługusa Hitlera i zbrodniarza , któremu podlegała OUN i UPA.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s