Pod banderowskim sztandarem

W numerze 8 (23 lutego-1 marca 2015) tygodnika „wSieci” ukazał się wywiad z Borysem Iwanowiczem Tarasiukiem, który przeprowadzili redaktorzy Jacek i Michał Karnowscy. Podali oni, że ich rozmówca był dwukrotnym (1998-2000 i 2005-2007) ministrem spraw zagranicznych Ukrainy, uczestnikiem „pomarańczowej rewolucji” i „rewolucji godności”, a obecnie jest deputowanym z ramienia partii Batkiwszczyna. Nie podali, że był długoletnim członkiem Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, w latach 1975-1991 pracownikiem radzieckich służb dyplomatycznych, w latach 1987-1990 instruktorem wydziału spraw zagranicznych KC Komunistycznej Partii Ukrainy, a w niepodległej już Ukrainie przywódcą „umiarkowanie nacjonalistycznej partii politycznej” (jak twierdzi Wikipedia) o nazwie Ludowy Ruch Ukrainy oraz twórcą Instytutu Współpracy Euroatlantyckiej. Wywiad – zatytułowany „Wybiliśmy zęby Rosji” – został poświęcony głównie aktualnej sytuacji po podpisaniu drugiego porozumienia mińskiego.

Pozwolę sobie nie komentować ocen bieżącej sytuacji politycznej zaprezentowanych przez Borysa Tarasiuka, w tym refleksji, że „putinowska agresja zjednoczyła naród”. Ale warto zwrócić uwagę na fragment, w którym Tarasiuk mówi, że by walczyć dalej, będziemy potrzebowali realnego wsparcia. I wówczas Niemcy, Francja, USA, ale także Polska będą musiały się zdeklarować oraz że jeżeli obecna próba ustalenia rozejmu się załamie – Zachód będzie miał tylko jedno wyjście: dostarczyć Ukrainie broń, pomoc militarną. Widać tutaj jasno wyartykułowane dążenie do umiędzynarodowienia konfliktu w Donbasie, które stanowi główną strategię pomajdanowych władz Ukrainy od początku tego konfliktu. Ciekawy jest również fragment, w którym Borys Tarasiuk opowiada o „reformach” będących następstwem majdanowej rewolty: zgodnie z porozumieniem z MFW podnieśliśmy czterokrotnie cenę za gaz, odchudzamy administrację o 50 tys. urzędników, zmniejszamy emerytury, świadczenia socjalne, także pensje. Nie mogę też nie zacytować fragmentu, gdzie na pytanie o ocenę narodowych zasobów Ukrainy rozmówca braci Karnowskich mówi: od 23 lat oligarchowie i różne klany rabują Ukraińców, a wciąż mamy sporo. Zapewne na tyle dużo, że wystarczy i dla Poroszenki, i dla Kołomojskiego, i dla Międzynarodowego Funduszu Walutowego, i dla Georga Sorosa. Z kolei na braciach Karnowskich „wrażenie robi dzielność ukraińskich żołnierzy”. Przepowiadają w związku z tym klęskę Rosji, która sąsiednim narodom nie ma nic do zaproponowania poza przemocą, poza nahajką. Przywołują też znane słowa Lecha Kaczyńskiego wypowiedziane w Tbilisi w 2008 roku, by ze swoim rozmówcą dojść do konkluzji, że Zachód musi pomóc Ukrainie bronią i pieniędzmi.

Oczywiście po redaktorach „wSieci” nie można się spodziewać, by zamiast pochwały dla „rewolucji godności” zwrócili swojemu gościowi uwagę, że wszystkie problemy Ukrainy – łącznie z „rosyjską agresją” – wzięły się stąd, że tzw. „majdan” był antydemokratycznym przewrotem, w wyniku którego obalono legalne, konstytucyjne władze. Chociaż z drugiej strony należałoby tego od nich wymagać zważywszy na to, że w stopce tygodnika „w Sieci” znajduje się informacja: „największy konserwatywny tygodnik opinii w Polsce”. Zaś istotą konserwatyzmu – jak mnie uczono dawno temu w komunistycznej szkole – jest legitymizm i kontrrewolucja, a nie aplauz dla rewolucyjnych przewrotów.

Najważniejsza część wywiadu, na której pragnę się skupić, znajduje się jednak na końcu. Bracia Karnowscy zadają swojemu rozmówcy – który postulował uznanie UPA za organizację niepodległościową – pytanie jak w związku z tym, że Polacy nie mogą zaakceptować tradycji UPA „rozwiązać problem pamięci o Ukraińskiej Powstańczej Armii”? Na co Borys Tarasiuk odpowiada: Czas przestać żyć bolesną przeszłością. Mówię to jako polityk, który zajmuje się rozwijaniem relacji ukraińsko-polskich od 1990 r. Zarówno ukraińscy, jak i polscy politycy zrobili bardzo dużo, by zamknąć ten problem. I zaliczam siebie do tej grupy. A jednak wciąż wracacie do tej sprawy, pytacie o to, niektórzy polscy politycy podnoszą tę kwestię. Moim zdaniem to strona polska ponosi większą winę za fakt, że kwesta UPA wciąż dzieli nasze narody.

I tutaj sielanka – która towarzyszyła czytelnikowi przez cały wywiad – nagle się skończyła. Pan Borys Iwanowicz jakby walnął pięścią w stół (chociaż w rzeczywistości pewnie tego nie zrobił). Wciąż wracacie do tej sprawy, a my sobie tego nie życzymy. Winę za to, że sprawa UPA dzieli ponoszą nie ci, którzy gloryfikują jej zbrodnie i stawiają pomniki zbrodniarzom, ale ci, którzy domagają się pamięci i sprawiedliwości dla ofiar. Krótko, jasno, zwięźle. W zasadzie już o nic więcej pytać nie trzeba, dlatego bracia Karnowscy zdobyli się tylko na to, by zauważyć, że ta sprawa jest jednak realnym problemem np. dla Polaków, których przodkowie zginęli na Wołyniu. Na co Borys Iwanowicz dalej wali pięścią (albo butem, jak Nikita Siergiejewicz Chruszczow) po stole: A wiecie, ilu Ukraińców zginęło w czasie Wielkiego Głodu i podczas II wojny światowej? Od siedmiu do ośmiu milionów. W rodzinie mojego ojca, w okolicach Żytomierza, było trzynaścioro dzieci. Siedmioro z nich zginęło. Więc ja mówię: przerzućmy tę kartę z naszej historii, idźmy do przodu, skupmy się na teraźniejszości i przyszłości.

Na tym wywiad się kończy. Należy zatem domniemywać, że redaktorzy „w Sieci” zgodzili się ze swoim gościem, iż należy „przerzucić tę kartę historii” w stosunkach z Ukrainą. Podobnie zresztą jak przerzucono ją w stosunkach z Niemcami. Nie można jej tylko jakoś przerzucić w stosunkach z Rosją, gdzie Katyń jest nieustannie eksploatowany politycznie przez stronę polską, mimo pokajania się za tę zbrodnię kolejnych przywódców ZSRR i Rosji od Gorbaczowa poczynając. W propozycji pana Borysa Tarasiuka, by „przerzucić tę kartę historii” jest zasadniczy mankament. Otóż na „tej karcie historii” budowana jest co najmniej od 2004 roku (z przerwą w latach 2010-2014 na prezydenturę Wiktora Janukowycza) ukraińska świadomość narodowa, polityka historyczna i ideologia państwowa. Propozycja pana Tarasiuka sprowadza się zatem nie tylko do tego, by Polacy milczeli w sprawie pamięci ofiar ludobójstwa wołyńsko-małopolskiego, ale także by uznali fakt gloryfikacji sprawców tego ludobójstwa jako bohaterów domniemanego ruchu niepodległościowego przez ich epigonów na dzisiejszej Ukrainie. Nie można oprzeć się wrażeniu, że znacząca część elit politycznych Polski już ten fakt uznała, stając w istocie pod czerwono-czarnym sztandarem OUN-B. Każdy kto widział migawki z obchodów pierwszej rocznicy przewrotu kijowskiego nie mógł nie zauważyć, że „prezydent Europy” Donald Tusk, prezydent RP Bronisław Komorowski oraz eurodeputowany PiS i wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Ryszard Czarnecki defilowali pod tymi flagami w Kijowie. Tak samo zresztą jak rok wcześniej na spowity czerwono-czarnymi flagami „majdan” pielgrzymowała cała polska „klasa polityczna”.

Należy też z uwagą pochylić się nad pierwszą częścią ostatniego akapitu wywiadu Borysa Tarasiuka. Proponuje on swoistą licytację martyrologii. Nie chce zauważyć, że ludobójstwo jest ludobójstwem bez względu na to czy w jego rezultacie ginie sto tysięcy czy dziesięć milionów ludzi. Powoływanie się na ukraińskie ofiary II wojny światowej przez epigona tzw. integralnego nacjonalizmu ukraińskiego jest cynizmem zważywszy, że wśród tych ofiar były setki tysięcy Żydów, komunistów i zwolenników radzieckiej Ukrainy oraz że część z nich zginęła z ręki UPA, a także ukraińskich formacji wojskowych i policyjnych w służbie niemieckiej. Natomiast odwoływanie się do Wielkiego Głodu, zawyżanie liczby jego ofiar, jak i zawłaszczanie ich martyrologii celem usprawiedliwienia zbrodni UPA jest ulubionym chwytem propagandowym banderowców. Gdyby ktoś nie wiedział po czym można poznać banderowca to właśnie po tym, że na pytanie o zbrodnie UPA odpowie, że komuniści byli gorsi i że podczas Wielkiego Głodu Ukraińcy wycierpieli więcej. Ale to nie byli ci Ukraińcy, którzy należeli do Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Zwolennicy ideologii Doncowa i Bandery nie ginęli podczas Wielkiego Głodu i Wielkiego Terroru stalinowskiego, ale cieszyli się w tym czasie pełnią praw obywatelskich i narodowych w II Rzeczypospolitej Polskiej. Właśnie dzięki temu mogli w ogóle zaistnieć jako ruch polityczny, bo w stalinowskim ZSRR nie mieliby takiej szansy.

Jeżeli pan Borys Tarasiuk potrafi rozmawiać takim tonem w sytuacji, gdy Ukraina jest na krawędzi bankructwa i rozpadu, to należy sobie zadać pytanie jakim językiem będzie rozmawiać Ukraina z Polską, gdy dzięki dostawom broni z Zachodu spacyfikuje Donbas oraz okrzepnie politycznie i gospodarczo? Najprawdopodobniej takim, jaki na facebooku zaprezentował pewien ukraiński student kształcony na koszt polskiego podatnika w Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie. Student ten, podpisujący się jako Iwan Kaniszczuk (Ivan Kanishchuk), prowadził na facebooku dyskusję z polskimi kolegami i w jej trakcie zaproponował program rozbioru Polski i eksterminacji jej ludności. Pozwolę sobie zacytować kilka jego wypowiedzi (pisownia oryginalna): Bandera jest bohaterem, bo zabijał takich jak ty. (…) tak zwaną  „Polskę” trzeba rozdzielić między Rosją, Niemcami, Ukrainą, bo to nie wasza ziemia. A potem uczynić rzeź polską, żeby agresor był zniszczony (…). Już pisałem na facebooku, że popieram rzeź wołyńską i uważam, że zginęło tam za mało okupantów. Taki kraj jak Polska nie ma prawa na istnienie za setki lat okupacji nie tylko ziem ukraińskich. Nie trzeba mi postów wysyłać, bo oni mnie śmieszą (…). Polski nacjonalizm zdechł 2 grudnia 1991 roku, kiedy Polska była pierwszym państwem na świecie i wyznała niepodległość Ukrainy. No a jak coś zdycha, to piszczy w obrazie niedobitków UPA (…). Polska już ciągnie na swoich plecach Ukrainę do Europy, taki macie grzech za swoją okupację, będziecie to robić wiecznie (cyt. za: kresy.pl, 2.03.2015).

Jego wypowiedzi potwierdzają dobitnie to o czym wielokrotnie pisał i mówił Wiktor Poliszczuk (1925-2008), a mianowicie, że integralny nacjonalizm ukraiński (na którym teraz jest budowana pomajdanowa Ukraina) nie zmienił się od lat 30. ubiegłego stulecia. Jest wciąż taki sam, a zoologiczny antypolonizm – obecnie tymczasowo wyciszony ze względów taktycznych – stanowi jego jądro. Elity polityczne obecnej Polski najprawdopodobniej są świadome tego, że to co wyrasta na pomajdanowej Ukrainie jest budowane na fundamencie położonym przez Stepana Banderę, nawet jeżeli ubiera się w kostium „liberalizmu”, „demokracji”, „eurointegracji” i Bóg wie czego jeszcze. Mimo to konsekwentnie realizują politykę dyktowaną z zewnątrz i nawiązującą do koncepcji Jerzego Giedroycia. Wsparcie wojskowe, o którym mówił wicepremier Tomasz Siemoniak (udzieliliśmy pomocy o wartości 4 milionów euro dla armii ukraińskiej i szykujemy następną partię, forsal.pl, 7.02.2015), tworzenie litewsko-polsko-ukraińskiej brygady, zamiar wysłania do Kijowa „misji wojskowej”, pompowanie na Ukrainę pieniędzy z polskiego budżetu, których od 25 lat odmawia się na ważne cele społeczne – to wszystko służy wspieraniu państwa, które prędzej czy później zacznie prowadzić politykę antypolską. Taka jest bowiem logika wynikająca z ideologii, jaką na pomajdanowej Ukrainie uznano za źródło tożsamości ukraińskiej, a zbrodnicze formacje zbrojne odwołujące się do tej ideologii – w tym kolaborujące z Niemcami hitlerowskimi – wyniesiono na piedestał jako „ruch narodowowyzwoleńczy”.

Świadomość tego powinni mieć ci wszyscy, którzy wierzą, że bezkrytyczne popieranie pomajdanowej Ukrainy jest polską racją stanu. Wśród nich moją uwagę zwrócili ostatnio studenci z Mińska Mazowieckiego, którzy zgłosili się na ochotnicze szkolenie wojskowe, ponieważ „mają dość pogróżek rozjuszonego rosyjskiego przywódcy” (Młodzi Polacy szykują się do wojny. Studenci ćwiczą, bo boją się Rosji, fakt.pl, 27.02.2015). Walczyć będą pod sztandarem czerwono-czarnym, nie biało-czerwonym.

http://www.mysl-polska.pl/node/386

„Myśl Polska” nr 11-12 (2025/26), 15-22 marca 2015, s. 8

„Kresowy Serwis Informacyjny” nr 4 (47)/2015, s. 25

Bohdan Piętka

Oświęcim, 3 marca 2015 r.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Pod banderowskim sztandarem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s