Twórczość Oksany Zabużko

Środowiska uważające się w Polsce za elity polityczne i społeczne w swojej antyrosyjskiej krucjacie i bezkrytycznym popieraniu pomajdanowej Ukrainy stanęły na gruncie mniej lub bardziej jawnej afirmacji banderyzmu. Stwierdzenie to nie jest żadną sensacją. Wystarczy regularnie śledzić publicystykę „Gazety Wyborczej” i „Gazety Polskiej”. Jednym z wielu przejawów afirmacji banderyzmu przez nadwiślański mainstream polityczno-medialny jest nachalna promocja twórczości ukraińskiej pisarki Oksany Zabużko.

Z polskiej Wikipedii możemy się dowiedzieć, ze Oksana Zabużko urodziła się w 1960 roku w Łucku, a więc w samym sercu Wołynia, oraz że w 1987 roku uzyskała tytuł doktora filozofii na Uniwersytecie Kijowskim. Niestety z polskiej Wikipedii nie dowiemy się, że w tym samym 1987 roku wstąpiła do Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego oraz Związku Pisarzy ZSRR. Tego natomiast dowiemy się z Wikipedii niemieckiej, rosyjskiej i ukraińskiej. Dalej polska Wikipedia informuje, że Oksana Zabużko „w swojej twórczości skupia się na zagadnieniach dotyczących ukraińskiej samoidentyfikacji, problemach postkolonializmu oraz feminizmie”. Ani słowa o wątkach dotyczących Ukraińskiej Powstańczej Armii. Bo i po co? Polska Wikipedia informuje jeszcze, że największą sławę przyniosła pisarce książka „Badania terenowe nad ukraińskim seksem” (1996, wyd. pol. 2003), która „opisuje spustoszenia w ludzkiej psychice jako następstwa komunizmu i totalitaryzmu”. W marcu 2006 roku powieść ta została wystawiona jako sztuka w warszawskim teatrze „Polonia” Krystyny Jandy. Reżyserowała Małgorzata Szumowska, a w roli głównej wystąpiła Katarzyna Figura. W Polsce ukazał się jeszcze zbiór opowiadań Zabużko pt. „Siostro, siostro” (2007), zbiór wywiadów „Ukraiński palimpsest” (2013) oraz powieść „Muzeum porzuconych sekretów” (2012), za którą otrzymała Nagrodę Literacką Europy Środkowej „Angelus”.

Fot. merlin.pl

Fot. merlin.pl

Jest to nagroda literacka ufundowana przez miasto Wrocław i przyznawana corocznie za najlepszą książkę prozatorską opublikowaną w języku polskim. Do nagrody „Angelus” mogą być zgłaszani tylko autorzy z byłych krajów komunistycznych od Albanii po Rosję. Zwycięzca otrzymuje 150 tys. złotych i pamiątkową statuetkę. Przewodniczącym jury nagrody „Angelus” jest Mykoła Riabczuk (ur. 1953 r., w Łucku) – ukraiński krytyk literacki, eseista, publicysta i poeta, dawniej związany ze środowiskiem paryskiej „Kultury”, obecnie z „Więzią” i „Tygodnikiem Powszechnym”.

W recenzji powieści „Muzeum porzuconych sekretów”, zamieszczonej na portalu kultura.newsweek.pl (7.11.2013), Sebastian Łupak zachwyca się wyłącznie antykomunistycznymi i antysowieckimi (antyrosyjskimi) wątkami prozy Zabużko, w tym m.in. dotyczącymi KGB i Wielkiego Głodu (ulubiony temat publicystyki i twórczości neobanerowskiej). Świadczy już o tym sam tytuł artykułu S. Łupaka – „Książki Oksany Zabużko antidotum na sowieckość”. Zdaniem S. Łupaka głównym problemem Ukrainy, naświetlonym w powieści Zabużko, jest to, że nie może się ona uporać z „sowiecką przeszłością” (czytaj: nie może się odciąć od związków ze Wschodem, głównie z Rosją). Niepodległa Ukraina nie ma tożsamości i podobno jest poddana „nowej rusyfikacji”. Niestety Sebastian Łupak nie raczył zauważyć, że Ukraina ma zupełnie inny problem, który wyłania się także z kart powieści Zabużko, a jest nim poszukiwanie tożsamości w ideologii i tradycji banderowskiej. Równie infantylnie „Muzeum porzuconych sekretów” reklamuje księgarnia internetowa Merlin.pl: Książka o miłości, pamięci i tożsamości. Epopeja, jakiej Ukraina jeszcze nie miała. (…) Zabużko zabiera nas w podróż w czasie i przestrzeni – od wschodu Ukrainy po Galicję, od międzywojnia aż do współczesności. Kijowska dziennikarka Daryna Hoszczynska, pochodzący ze Lwowa antykwariusz Adrian Watamaniuk oraz żołnierz UPA Adrian Ortynski to postacie, które jako główne (choć nie jedyne) poprowadzą nas przez zakamarki pamięci narodowej, zbiorowej i indywidualnej, mało tego – podzielonej jeszcze na damską i męską, emocjonalną i faktograficzną. Będą przekonywać, że historię można interpretować wielorako i że nikt nie ma monopolu na prawdę.

Historię można rzeczywiście interpretować wielorako, ale to nie znaczy, że można ją interpretować kłamliwie. Co do monopolu na prawdę, to najwyraźniej w Polsce zaczynają mieć go banderowcy, o czym świadczy m.in. promowanie powieści Zabużko. Jako jedyny w Polsce poważnie i uczciwie zrecenzował tę powieść prof. Grzegorz Motyka – historyk, którego bardzo trudno posądzić o jakąkolwiek antyukraińskość. Wręcz przeciwnie. Przez wiele lat prof. G. Motyka był posądzany przez środowiska kresowe o proukraińskość i relatywizm w badaniach nad ludobójstwem wołyńsko-małopolskim. Tym bardziej więc wypowiedź prof. G. Motyki zasługuje na przytoczenie.

Po raz pierwszy na temat powieści Zabużko prof. Grzegorz Motyka wypowiedział się w 2012 roku. Stwierdził wówczas: Bardzo uważnie, z piórem w ręku, czytałem książkę Oksany Zabużko „Muzeum porzuconych sekretów” i z przykrością muszę przyznać, że te fragmenty, które dotyczą stosunku UPA do Polaków oraz Żydów są po prostu historycznie fałszywe. Zresztą w ogóle w tej powieści Polacy zostali ukazani w sposób karykaturalny. Nie znalazłem tam bodajże jednego zdania, które pokazywałoby Polaków w pozytywnym świetle, a rzeź wołyńska została przedstawiona w sposób co najmniej zadziwiający (cyt. za: A. Zińczuk (red.), Pojednanie przez trudną pamięć. Wołyń 1943, Lublin 2012, s. 19-20).

Szerzej prof. G. Motyka wypowiedział się o tej powieści w 2013 roku, poświęcając jej odrębną recenzję. Napisał w niej m.in.: W powieści o tej ponurej, zbrodniczej karcie wymordowania (zapewne 1-2 tys.) Żydów przez UPA nie znajdziemy nawet słowa. W swoich wywiadach prasowych Zabużko przyznaje, że kreśląc obraz sanitariuszki [Żydówki w UPA – BP], oparła się na „autentycznej relacji” uratowanej przez UPA Żydówki Stelli Krencbach, którą to rzekomo złożyła po przedostaniu się na Zachód (potem jakoby wyjechała do Izraela i tam żyła… pod fałszywym nazwiskiem).

Wszystko wskazuje jednak na to, że cała ta historia została całkowicie zmyślona. „Relacja Stelli Krencbach” jest niczym więcej niż fałszywką spreparowaną przez banderowców w celu ukrycia popełnionych przez nich zbrodni. Poważni historycy nawet do tego „dokumentu” się nie odwołują, tak nieudolnie został on skonstruowany – aż dziw bierze, iż ktoś może się na niego nabrać. Tak mocne wyeksponowanie przez autorkę historii żydowskiej sanitariuszki sprawia, że zwyczajnie służy złej sprawie i dołącza do nurtu nacjonalistycznej propagandy, próbującej zanegować fakt odpowiedzialności ukraińskiego podziemia za zabójstwa Żydów. Choć autorka zakłada feministyczno-liberalną maskę, to przedstawiona przez nią wizja przeszłości (co w tych właśnie fragmentach powieści można najlepiej zauważyć) jest do szpiku kości nacjonalistyczna, wręcz archaiczna. Mówiąc jeszcze inaczej, gdyby szukać dla postawy Zabużko analogii w Polsce, to bynajmniej nie znajdziemy jej wśród twórców próbujących zmierzyć się z problemem Jedwabnego, lecz wśród tych osób, które polskiej odpowiedzialności czy współodpowiedzialności za tę zbrodnię zdecydowanie zaprzeczają (mamy tu do czynienia z odwrotnością „Naszej klasy” i „Pokłosia”). (….) Znaleźć „dobrego Polaka” u Zabużko nie sposób. Ale czy Zabużko zdaje sobie sprawę, że nakreślony przez nią kuriozalny obraz Polaków nie jest niczym więcej niż specyficzną mieszanką nacjonalistycznych i komunistycznych antypolskich stereotypów? (…) Taki opis ówczesnych wydarzeń nie ma nic wspólnego z prawdą. (…) Powieściowy Adrian tak oto widzi przyczynę i generalny zarys konfliktu: Spuścizna Polski – to ona swoim dwudziestoleciem rządzenia nami z pogardliwą przez zęby cedzoną pewnością, że „Rusini” to nie ludzie, a „kabany” [świnie – GM] wyhartowała nas jak „dobrą siekierę”, wyuczyła „odpowiadać symetrycznie tym samym”…. (s. 408).

Warto chwilę zastanowić się nad tymi słowami. Nie ma oczywiście sensu w tym miejscu przypominać, że choć II RP sporo zawiniła wobec mniejszości narodowych, to jednak nie można jej władzom zarzucić, by jakiejkolwiek grupie mniejszościowej odmawiano prawa do bycia ludźmi. Znacznie ważniejsze jest to, że w powieści faktycznie uznano mordowanie całych wsi, od dopiero co urodzonych malców po staruszków, za symetryczną odpowiedź na przedwojenną polską politykę. Adrian (niech będzie, że tylko on) przecież myśli: traktowaliście nas jak świnie, więc zarąbaliśmy was tak, jak to od stuleci robiono (najczęściej w okolicy świąt) z kabanami. Chcąc nie chcąc, rzeź wołyńska w ten sposób została przedstawiona – jako coś w rodzaju wielkiego świniobicia! Przyznam, że dawno żaden ukraiński tekst nie zrobił na mnie tak przygnębiającego wrażenia jak wspomniany cytat. Nie twierdzę, że intencja Zabużko była taka, jak przedstawiłem to wyżej. Upierałbym się jednak, że wielu zwykłych czytelników tak właśnie odbierze – i ma do tego pełne prawo – wspomniany tekst. (…) Tworzy zmitologizowaną wersję ukraińskiej partyzantki, przedstawiając jej uczestników jako bohaterów bez skazy, jednocześnie przemilczając popełnione przez nich w czasie wojny mordy na Żydach i Polakach. Zamiast otworzyć przysłowiową szafę ze szkieletami, woli owinąć ją w nowe, niby-modernistyczne, ale w rzeczywistości dalej czerwono-czarne sreberka” (G. Motyka, Sekrety odtajnione czy dalej wypierane ze świadomości? Wokół książki Oksany Zabużko „Muzeum porzuconych sekretów”, (w:) G. Motyka, Cień Kłyma Sawura. Polsko-ukraiński konflikt pamięci, Gdańsk 2013, s. 71-77).

Zatem w świetle recenzji prof. Grzegorza Motyki – jeszcze raz przypominam, człowieka, którego trudno posądzić o jakąkolwiek antyukraińskość – powieść Oksany Zabużko „Muzeum porzuconych sekretów” jest w swoim wymiarze antypolska i operuje słownictwem typowym dla banderowskiej propagandy historycznej. Taka właśnie powieść doczekała się w Polsce prestiżowej nagrody i rozbudowanej pod względem marketingowym promocji. Spotkanie z autorką odbyło się m.in. na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie pod koniec października 2014 roku wygłosiła ona prelekcję pt. „Taras Szewczenko – wieszcz ukraiński. Z perspektywy Majdanu”. Organizatorem spotkania z Oksaną Zabużko, pod honorowym patronatem rektora Uniwersytetu Warszawskiego, był Związek Ukraińców w Polsce oraz Komitet Obywatelski Solidarności z Ukrainą, w szeregach którego działają ludzie dawnej Unii Demokratycznej vel Wolności, dawnej Konfederacji Polski Niepodległej oraz Prawa i Sprawiedliwości (m.in. Bogumiła Berdychowska, Czesław Bielecki, Zbigniew Bujak, Mirosław Czech, Władysław Frasyniuk, Krzysztof Król, Danuta Kuroń, Bogdan Lis, Jan Lityński, Leszek Moczulski, Zofia Romaszewska, Agnieszka Romaszewska-Guzy, Henryk Wujec, Przemysław Żurawski vel Grajewski). Szczególnie środowisko dawnej UD/UW – jak jeszcze raz widać na przykładzie książki Zabużko – promuje w wypadku Ukraińców poglądy i postawy, które u Polaków od 25 lat zajadle zwalcza, określając je mianem nacjonalizmu, szowinizmu i mowy nienawiści.

Nagroda „Angelus”, przyznana książce „Muzeum porzuconych sekretów”, jest fundowana z budżetu miasta Wrocławia. W tym właśnie mieście, na Uniwersytecie Wrocławskim, do 30 stycznia 2015 roku wykładał prof. Bogusław Paź – jeden z nielicznych polskich naukowców mających odwagę upominać się o prawdę historyczną odnośnie ludobójstwa wołyńsko-małopolskiego. Właśnie 30 stycznia 2015 roku prof. Bogusław Paź został zawieszony jako wykładowca Uniwersytetu Wrocławskiego za prywatny wpis na facebooku, który „Gazeta Wyborcza” i „Gazeta Polska” zgodnie zakwalifikowały jako „mowę nienawiści” i „rosyjską propagandę”. Faktyczną przyczyną ataku tych mediów na wykładowcę Uniwersytetu Wrocławskiego stało się jednak opublikowanie kilkanaście dni wcześniej poszerzonego wydania pracy zbiorowej pod redakcją prof. B. Pazia, „Prawda historyczna a prawda polityczna w badaniach naukowych. Ludobójstwo na Kresach południowo-wschodniej Polski w latach 1939-1946”. Publikacja ta okazała się bardzo niewygodną dla elit politycznych, które w odniesieniu do historii i współczesności stosunków polsko-ukraińskich chcą narzucić Polakom zupełnie inną narrację niż ta, którą proponuje prof. Bogusław Paź. W tych sprawach Polacy mają przyjąć narrację zawartą w nachalnie promowanej powieści Oksany Zabużko, „Muzeum porzuconych sekretów”, czyli narrację banderowską.

Fot. e-aureus.pl

Fot. e-aureus.pl

„Kresowy Serwis Informacyjny” nr 2 (45)/2-15, s. 15-16

http://www.ksi.kresy.info.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=53:wydanie-nr-022015-45&catid=7:ksi-2015

„Myśl Polska”, nr 7-8 (2021/22), 15-22.02.2015, s. 10-11

http://www.mysl-polska.pl/node/361

Bohdan Piętka

Oświęcim, 31 stycznia 2015 r.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Twórczość Oksany Zabużko

  1. As you can see, in all cases, the total broke costs are very high, ranging from $40K around $88K over Seven years.
    I liked this set up because it suitable there was no a person kicking the rear of my seat or
    reclining into my personal lap!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s