Dwa powstania

W sierpniu przypada nie tylko 70. rocznica Powstania Warszawskiego (1.08-2.10.1944), ale także niemal równorzędna rocznica Słowackiego Powstania Narodowego (Slovenské národné povstanie – SNP, 29.08-28.10.1944). To drugie jest w Polsce mało znane i jakby przemilczane. Domyślam się, że co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że było „komunistyczne”. Po drugie natomiast, jeśli przeprowadzimy stosowaną w naukach historycznych analizę porównawczą obu powstań, lansowana przez polską politykę historyczną teza o wiarołomstwie i cynizmie Stalina jako głównej przyczynie upadku Powstania Warszawskiego staje się niewygodna do obrony. Warto zatem przyjrzeć się okolicznościom wybuchu i przyczynom klęski dwóch powstań mających miejsce niemal w tym samym czasie, ale jednak różniących się od siebie diametralnie.

Okoliczności wybuchu Powstania Warszawskiego

Czesław Łuczak (1922-2002) – jeden z najwybitniejszych znawców historii Polski okresu drugiej wojny światowej – podkreślił, że powstanie w Warszawie włączono do planu „Burza” dopiero w drugiej połowie lipca 1944 roku, co zrodziło szereg negatywnych konsekwencji i skazywało ten zryw z góry na klęskę. „Do tego bowiem czasu – pisze prof. Łuczak – żaden z planów wojskowych, opracowywanych w sztabie Naczelnego Wodza w Londynie, nie przewidywał wzniecenia przez podziemie walk zbrojnych w stolicy Polski. Z taką inicjatywą wystąpiła Komenda Główna AK 21 VII 1944 r., a więc już w okresie trwania kolejnej dużej ofensywy wojsk radzieckich i towarzyszącego jej przekonania, że doprowadzi ona również do wyzwolenia Warszawy. Dowództwo AK postanowiło wyprzedzić to oczekiwane wydarzenie przez wcześniejsze zbrojne opanowanie stolicy Polski, by umożliwić ujawnienie się dotychczasowym cywilnym i wojskowym władzom konspiracyjnym, które wobec wkraczających do Warszawy wojsk radzieckich wystąpiłyby już w roli jej gospodarza oraz oficjalnych przedstawicieli polskiego rządu na emigracji. (…) Ustalona data powstania nie znajdowała uzasadnienia w wytworzonej wokół Warszawy sytuacji militarnej. 31 VII 1944 r. do stolicy Polski przybyły bowiem: niemiecka 19. dywizja pancerna i 4. korpus pancerny i stąd też nastąpiły na Pradze ruchy czołgów. Zawiódł, na ogół dobrze pracujący, wywiad AK, który nie zauważył tego wydarzenia. Nadto w pobliże Warszawy dotarły świetnie uzbrojone jednostki dywizji pancernej „Hermann Göring”. Te wymienione siły zbrojne rozpoczęły 31 VII 1944 r., wraz z innymi stacjonującymi w rejonie Warszawy niemieckimi jednostkami wojskowymi, przeciwnatarcie zmierzające do zatrzymania ofensywy radzieckiej, której tempo marszu – po przesunięciu frontu o 600 km – zaczęło powoli słabnąć. (…) O ruszeniu tego niemieckiego przeciwnatarcia powiadomił gen. Bora-Komorowskiego płk Kazimierz Pluta-Czachowski bezpośrednio po wyjściu z wieczornej odprawy Komendy Głównej AK (31 VII 1944 r.). Przekazana tak ważna informacja, i to przez wysokiego rangą i doświadczonego oficera AK, zasługiwała na sprawdzenie jej wiarygodności. Bór-Komorowski natomiast zlekceważył tę wiadomość i w natychmiastowej odpowiedzi na nią oświadczył, że na odwołanie powstania jest „już za późno”. Argument ten nie był przekonujący, gdyż rozpoczęcie powstania miało nastąpić od tego momentu dopiero za 20 godzin, a więc było jeszcze dość dużo czasu na cofnięcie wydanego rozkazu wszczęcia walki. Rozpoczęcie niemieckiej kontrofensywy i odniesienie w początkowym jej stadium sukcesów militarnych odsunęło na nieokreślony czas termin wyzwolenia Warszawy, a tym samym podważyło celowość podjęcia w takich warunkach walki w stolicy Polski 1 VIII 1944 r.” (Czesław Łuczak, „Polska i Polacy w drugiej wojnie światowej”, w: Jerzy Topolski (red.), „Polska. Dzieje narodu, państwa i kultury”, t. V, Poznań 1993, s. 407-409).

Z faktami podanymi przez prof. Łuczaka współbrzmi ocena Andrzeja Micewskiego (1926-2004): „Ofiara Warszawy, jej zaplanowane samobójstwo, nie mogło zmienić polityki Zachodu. Racjonalne było powstanie i ofiara Żydów w getcie warszawskim, bo i tak byli skazani na zagładę, więc wybrali śmierć z honorem. Cała Warszawa nie musiała umrzeć w sierpniu i wrześniu 1944 r. Skazali ją na zagładę politycy i wojskowi, którzy pomieszali mistykę i politykę, ludzie obozu niepodległościowego, którzy wykazanie podłości innych przedłożyli nad interes narodowy. Polska miała szansę na odzyskanie niepodległości dopiero 45 lat po Powstaniu Warszawskim. I – niestety – nie powstanie, ale początek końca komunizmu to umożliwił” (Andrzej Micewski, „Samobójstwo z premedytacją”, „Wprost” nr 6/1992, s. 55).

Okoliczności wybuchu SNP

SNP podobnie jak Powstanie Warszawskie wybuchło przedwcześnie, w momencie gdy ofensywa radziecka utknęła w Karpatach Wschodnich. Utworzona z woli Hitlera 14 marca 1939 roku, a rządzona przez ks. Jozefa Tisę i partię ludacką Słowacja była satelickim sojusznikiem III Rzeszy. Brała udział w agresji na Polskę (1939) oraz w agresji na ZSRR i walkach na froncie wschodnim (1941-1944). Uczestniczyła też w zagładzie Żydów. Ruch oporu wobec reżimu ludackiego zaczął narastać po klęsce pod Stalingradem. Tworzyli go głównie komuniści, ale także politycy powiązani z emigracyjnym rządem czechosłowackim. Trzeci element ruchu oporu stanowiła opozycja wojskowa. Te trzy siły na mocy tzw. Umowy Bożonarodzeniowej powołały 25 grudnia 1943 roku Słowacką Radę Narodową, na której czele stanęli komunista Karol Šmidke (1897-1952) i prof. Vavro Šrobár (1867-1950). Rada za cel postawiła sobie wywołanie powstania celem obalenia reżimu Tisy, restytucji Czechosłowacji i przystąpienia do walki po stronie koalicji antyhitlerowskiej. Powstanie było przygotowywane w porozumieniu z emigracyjnym rządem Edwarda Benesza. Ze względu na udział w Słowackiej Radzie Narodowej komunistów uzyskało też polityczną akceptację Józefa Stalina. Przygotowań nie udało się jednak całkowicie ukryć. Zaniepokojony możliwością wybuchu powstania reżim ludacki wprowadził 12 sierpnia 1944 roku stan wyjątkowy. Nielojalności dotychczasowego sojusznika obawiali się też Niemcy, którzy wymogli na Tisie zgodę na wejście swoich wojsk do Słowacji. Nastąpiło to w nocy z 28 na 29 sierpnia 1944 roku. W tej sytuacji 29 sierpnia wyznaczony na dowódcę powstania ppłk. Jan Golian, by nie dopuścić do rozbrojenia przez Niemców armii słowackiej, wydał rozkaz wybuchu powstania. Był on świadomy, że jest to decyzja przedwczesna, ale w przeciwieństwie do gen. Bora-Komorowskiego znalazł się w sytuacji przymusowej – nie miał możliwości manewru. Część jednostek słowackich została rozbrojona, co było m.in. zasługą proniemieckiej postawy gen. Jozefa Turanca (1892-1957) i niezdecydowania gen. Ferdinanda Čatloša (1895-1972). Jednakże 47 tys. żołnierzy słowackich przystąpiło do walki i opanowało znaczny – obejmujący 20 tys. km kw. oraz 1,7 mln ludności – obszar środkowo-zachodniej Słowacji z centrum w Bańskiej Bystrzycy, gdzie ujawniła się Słowacka Rada Narodowa. Armię słowacką wsparło ok. 18 tys. komunistycznych partyzantów. Siły powstańcze utworzyły 1. Armię Czechosłowacką. Na opanowanym przez wojska powstańcze terenie pomiędzy Bańską Bystrzycą a Zwoleniem znajdowało się strategicznie ważne lotnisko Trzy Dęby  (Tri Duby, obecnie Silač), które umożliwiało komunikację zarówno z ZSRR jak i z aliantami zachodnimi.

gen. Jan Golian

gen. Jan Golian

W szeregach słowackich sił powstańczych walczyli przedstawiciele 27 narodowości. Najwięcej było partyzantów radzieckich (ok. 3000), Czechów (ok. 2000), Węgrów (ok. 800) i Francuzów (ok. 400). Liczbę polskich uczestników SNP szacuje się na ok. 200 osób.

W SNP w przeciwieństwie do Powstania Warszawskiego walczyła regularna armia, uzbrojona m.in. w artylerię, broń pancerną i lotnictwo. Jej dowódcą był początkowo Jan Golian (1906-1945), mianowany generałem, a od 6 października 1944 roku przerzucony z Londynu słowacki generał Rudolof Viest (1890-1945), który via Moskwa wylądował na lotnisku Tri Duby z częścią skierowanej z frontu wschodniego 2. Czechosłowackiej Samodzielnej Brygady Desantowej.

gen. Rudolf Viest

gen. Rudolf Viest

Klęska Powstania Warszawskiego a klęska SNP

W wypadku Powstania Warszawskiego inicjatywa strategiczna znajdowała się w rękach powstańców przez pierwsze cztery dni. Potem była to już tylko rozpaczliwa obrona poszczególnych dzielnic miasta. SNP – w przeciwieństwie do polskiego powstania – wydawało się mieć wszelkie atuty na osiągnięcie sukcesu. Niestety szybko znalazło się w trudnym położeniu strategicznym. Niemcy skierowali do tłumienia powstania słowackiego 50 tys. świetnie uzbrojonych żołnierzy pod dowództwem SS-Obergruppenführera i generała Waffen-SS Gottlieba Bergera (1896-1975), a od 19 września 1944 roku SS-Obergruppenführera Hermanna Höfle (1911-1962). Ten drugi do pomocy w pacyfikacji SNP ściągnął z Warszawy osławioną brygadę Dirlewangera, która brała udział w rzezi Woli (5-7.08.1944), oraz odtworzoną po klęsce pod Brodami ukraińską dywizję Waffen-SS „Galizien” („Hałyczyna”). Jednakże los SNP nie rozstrzygnął się w Bańskiej Bystrzycy, Zwoleniu, Martinie, Telgárcie, czy Żylinie, ale na wschodnich rubieżach Słowacji, gdzie przebiegała linia frontu wschodniego.

Front w Karpatach zatrzymał się w lipcu 1944 roku na linii biegnącej od Krosna na południe mniej więcej wzdłuż obecnej wschodniej granicy słowackiej. Plan powstania zakładał otwarcie Armii Czerwonej drogi w głąb Słowacji przez dwie dywizje słowackie, które miały obsadzić Przełęcz Dukielską. Niestety plan ten się nie powiódł. Na skutek kunktatorstwa gen. Augustina Malára (1894-1945) dywizje wschodniosłowackie zostały rozbrojone przez Niemców, co już na wstępie przekreśliło szanse powstania.

Dowództwo niemieckie ściągnęło na linię frontu w Karpatach znaczne siły. Była to tzw. Grupa Armii Heinrici, w skład której wchodziły m.in. 1. Armia Pancerna, XXIV Korpus Pancerny, 17. Armia i 1. Armia węgierska. Niemcy i Węgrzy umocnili teren tworząc tzw. Twierdzę Karpaty (Karpatenfestung), opartą głównie o zbudowaną przez Węgrów w latach 1943-1944 sieć okopów i bunkrów (tzw. Linia Arpada).

31 sierpnia 1944 roku Jan Masaryk (1886-1948) – minister spraw zagranicznych czechosłowackiego rządu emigracyjnego – zwrócił się z apelem do Wielkiej Trójki o uznanie powstańców słowackich za siłę sprzymierzoną i udzielenie im pomocy. Tego samego dnia ambasador czechosłowacki w Moskwie zwrócił się o pomoc do Stalina.

Zarówno ZSRR jak i alianci zachodni nie pozostali głusi na te prośby. 17 września 1944 roku na lotnisku Tri Duby wylądowały cztery amerykańskie superfortece B-17, które przywiozły amerykańską misję wojskową, amunicję i broń przeciwpancerną. Tego samego dnia na Trzech Dębach lądowało 20 myśliwców z 1. czechosłowackiego pułku myśliwskiego. 26 września przybyła do Bańskiej Bystrzycy brytyjska misja wojskowa. Na początku października wysłano na pomoc powstańcom wspomnianą 2. Czechosłowacką Samodzielną Brygadę Desantową. Kolejnych sześć amerykańskich B-17 z zaopatrzeniem lądowało na Trzech Dębach 7 października.

2 września 1944 roku dowódca I. Frontu Ukraińskiego, marszałek Iwan Koniew (1897-1973), otrzymał od Stalina rozkaz udzielenia pomocy powstaniu słowackiemu. Koniew wyznaczył do operacji dukielsko-preszowskiej część jednostek I. i IV. Frontu Ukraińskiego, w tym I. Czechosłowacki Korpus Armijny dowodzony przez gen. Ludwika Svobodę (1895-1979). Główne zadanie przełamania Linii Arpada na Przełęczy Dukielskiej wyznaczono 38. Armii gen. Kiryła Moskalenki. Od 8 września do 10 października 1944 roku w rejonie Dukli trwały jedne z najkrwawszych walk na froncie wschodnim. O zaciekłości tych walk świadczy chociażby nazwa Dolina Śmierci pomiędzy Iwlą a Chyrowem, gdzie w dniach 11-14 września rozegrała się niezwykle krwawa bitwa pancerna o drogę Dukla-Nowy Żmigród. Wojska radzieckie i czechosłowackie zdobyły ostatecznie Przełęcz Dukielską, ale wykrwawione nie zdołały posunąć się dalej do przodu. To przypieczętowało los powstania słowackiego. Straty radzieckie wyniosły ok. 21 tys. zabitych i 88 tys. rannych, czechosłowackie ok. 6 tys., a niemieckie i węgierskie ok. 52 tys. zabitych, rannych i zaginionych. O rozmiarach strat poniesionych w operacji dukielskiej przez wojska radzieckie i czechosłowackie daje pojęcie chociażby ogromny cmentarz-mauzoleum w Vyšným Komárniku, niedaleko przejścia granicznego w Barwinku.

Pomnik w okolicach Svidnika, upamiętniający operację dukielską

Pomnik w okolicach Svidnika, upamiętniający operację dukielską

W polskim Internecie można się spotkać z opiniami, że Stalin celowo kazał wykrwawić swe wojska w operacji dukielskiej, by nie mogły przyjść z pomocą SNP, albo że wojska te celowo nie przełamały niemieckiego frontu i pozostawiły powstańców słowackich samych sobie. W opiniach tych – pisanych przez młodych, zindoktrynowanych ludzi – pobrzmiewa echo polskiej polityki historycznej, dla której niepodważalnym dogmatem jest twierdzenie, że Stalin celowo nie udzielił pomocy Powstaniu Warszawskiemu. W związku z tym per analogiam nie mógł inaczej potraktować SNP. Żaden jednak poważny historyk słowacki i czeski nie podziela takich opinii.

Wojskom powstańczym udawało się do połowy października 1944 roku spowalniać postępy armii niemieckiej na Słowacji. 18 października 1944 roku wojska niemieckie, wspomagane przez słowacką Gwardię Hlinki, rozpoczęły z czterech stron generalną ofensywę przeciw powstaniu. Uderzenie na słabo bronioną południową flankę wyszło z okupowanych Węgier, gdzie Niemcy zainstalowali reżim Ferenca Szálasiego. 27 października 1944 roku Niemcy zdobyli Bańską Bystrzycę, a następnego dnia w miejscowości Donovaly Słowacka Rada Narodowa i sztab 1. Armii Czechosłowackiej podjęły decyzję o przejściu do działań partyzanckich. Trwały one do marca i kwietnia 1945 roku, kiedy cała Słowacja została wyzwolona przez wojska radzieckie i czechosłowackie. Głównym ogniskiem partyzantki popowstaniowej były masywy górskie Niżnych Tatr oraz Małej i Wielkiej Fatry.

Tereny objęte Słowackim Powstaniem Narodowym (pomarańczowy kolor)

Tereny objęte Słowackim Powstaniem Narodowym (pomarańczowy kolor)

SNP podobnie jak Powstanie Warszawskie pokazuje, że z militarnego punktu widzenia organizowanie powstania w sytuacji, gdy następowało powstrzymanie odwrotu i umocnienie wojsk niemieckich było przedsięwzięciem bardzo ryzykownym. Tego typu przedsięwzięcia mogły się powieść tylko w obliczu całkowitej klęski i rozkładu wojsk niemieckich, czego przykładem są powstanie paryskie (19-25.08.1944) i powstanie praskie (5-9.05.1945).

SNP w przeciwieństwie do Powstania Warszawskiego nie było jednak hekatombą, na co wpływ miał niewątpliwie fakt, że uczestniczyła w nim regularna i nieźle uzbrojona armia a walki nie toczyły się w wielkim mieście. O ile w Powstaniu Warszawskim zginęło ok. 220 tys. Polaków, to w SNP nie więcej niż kilkanaście tysięcy Słowaków. Straty regularnych jednostek 1. Armii Czechosłowackiej wyniosły 1720 zabitych, a straty oddziałów partyzanckich 12 tys. zabitych i zaginionych. Kilka tysięcy ofiar pochłonął też niemiecki terror w czasie powstania i po jego stłumieniu. W niemieckich obozach koncentracyjnych zginęli m.in. generałowie Golian, Viest i Málar. Niemcy przy tłumieniu powstania stracili 4200 zabitych i ok. 5 tys. rannych.

Powstanie Warszawskie było po prostu niepotrzebne – stanowiło dla narodu polskiego niewyobrażalną wręcz klęskę polityczną, militarną, demograficzną i materialną. SNP natomiast było konieczne po to, żeby na osiem miesięcy przed zakończeniem wojny Słowacja mogła w glorii chwały przeskoczyć z obozu sojuszników III Rzeszy i współsprawców holokaustu do obozu zwycięskiej koalicji antyhitlerowskiej. Te kilkanaście tysięcy ofiar nie stanowiło wysokiej ceny, jaką za to zapłaciła.

SNP i Powstanie Warszawskie w polityce historycznej

W okresie socjalistycznej Czechosłowacji (1948-1989) SNP otaczano wielkim kultem, a 29 sierpnia obchodzono jako święto narodowe. Jednym z bohaterów SNP był Gustáv Husák (1913-1991) – wiceprzewodniczący Słowackiej Rady Narodowej (1944), ostatni prezydent CSRS (1975-1989) i sekretarz generalny Komunistycznej Partii Czechosłowacji (1969-1987). Zapewne miało to wpływ na fałszowanie historii powstania, które przedstawiano jako wyłączną zasługę komunistów. Sytuacja zmieniła się po aksamitnej rewolucji (1989), rozpadzie Czechosłowacji i powstaniu z dniem 1 stycznia 1993 roku niepodległej Słowacji. Słowacka prawica zdeprecjonowała SNP, likwidując święto 29 sierpnia i zarzucając powstaniu, że było rzekomo komunistyczne oraz przyczyniło się do komunizacji i sowietyzacji Słowacji. Był to zarzut absurdalny zważywszy, że komunizacja i sowietyzacja Czechosłowacji nastąpiła dopiero po przewrocie z 25 lutego 1948 roku.

Rehabilitacja SNP rozpoczęła się po 2006 roku, kiedy do władzy na Słowacji doszła socjaldemokratyczna partia SMER z charyzmatycznym liderem Robertem Fico (oskarżanym przez „Gazetę Wyborczą” o „populizm”). Ten zdolny, a chyba mało znany w Polsce polityk, zainicjował na Słowacji wiele istotnych reform, w tym zmianę polityki historycznej. Przywrócono pamięć o SNP jako o zrywie ogólnonarodowym, 29 sierpnia ponownie stał się świętem państwowym, co roku organizowane są obchody i rekonstrukcje historyczne.

Pomnik SNP w Bańskiej Bystrzycy

Pomnik SNP w Bańskiej Bystrzycy

Polska polityka historyczna eksponuje to, co było w dziejach drugiej wojny światowej antyrosyjskie (antysowieckie) i antykomunistyczne. Temu właśnie wyłącznie służy kult Powstania Warszawskiego, które jest jakże wygodnym narzędziem do bicia w Rosję – spadkobierczynię ZSRR. W świetle tej optyki największa tragedia narodowa zaczęła się nie w 1939, ale w 1945 roku – Polska bynajmniej nie wygrała tylko przegrała wojnę, a najsłuszniejszą walkę toczyli po wojnie żołnierze wyklęci. Tak oto Polska, która jako pierwsza stawiła zbrojny opór hitlerowskiemu szaleństwu, walczyła na wszystkich frontach i w 1945 roku miała czwartą co do wielkości armię koalicji antyhitlerowskiej dzięki swej polityce historycznej sytuuje się dzisiaj poza tą koalicją (czyli gdzie – po stronie III Rzeszy?). No bo przecież nie wypada być w koalicji z Rosją. Nawet w koalicji już historycznej.

Tymczasem Słowacja, która do sierpnia 1944 roku wiernie stała przy Hitlerze ze wszystkimi tego haniebnymi i zbrodniczymi konsekwencjami, a do koalicji antyhitlerowskiej trafiła niemal w ostatniej chwili dzięki SNP, rozumie znaczenie bycia w tej koalicji. Dały temu wyraz władze słowackie zapraszając na obchody 70. rocznicy SNP Władimira Putina w sytuacji poważnego bojkotu Rosji na arenie międzynarodowej. 1 sierpnia odbyły się w Warszawie tradycyjne jasełka o podtekście antykomunistycznym i antyrosyjskim, których sensu poza Polską nikt nie pojmuje, połączone z tradycyjnym już wygwizdywaniem obecnych władz polskich. 29 sierpnia w Bańskiej Bystrzycy odbędą się poważne uroczystości międzynarodowe, dzięki którym Słowacja jeszcze raz awansuje do grona zwycięskiej koalicji antyhitlerowskiej. A o tych 67 tys. Żydów i kilku tysiącach Romów deportowanych przez władze słowackie na zagładę do niemieckich obozów koncentracyjnych nikt nie będzie przy tej okazji przypominał.

Literatura

Pavel Bosák, Z bojových operácii na fronte SNP, Bratislava 1979.

Milan Stanislav Ďurica, Dejiny Slovenska a Slovákov, Bratislava 2003.

Roman Heck, Marian Orzechowski, Historia Czechosłowacji, Warszawa-Wrocław 1969.

Ivan Kamenec, Tragedia polityka, księdza i człowieka (Jozef Tiso 1887-1947), Warszawa 2001.

Charles K. Kliment, Boleslav Nakládal, Slovenská armáda 1939-1945, Praha 2003.

Martin Lacko, Slovenské národné povstanie 1944, Bratislava 2008.

Martin Lacko, Dwuramienny krzyż w cieniu swastyki. Republika Słowacka 1939–1945, Lublin 2012.

Marek Syrný (red.), Powstanie Warszawskie i Słowackie Powstanie Narodowe – paralele i różnice. Materiały z międzynarodowej konferencji naukowej, Banská Bystrica, 14-15 października 2008 r., Banská Bystrica 2009.

Anton Špiesz, Ilustrované dejiny Slovenska, Bratislava 2002.

http://www.mysl-polska.pl/node/193

Bohdan Piętka

Oświęcim, 20 sierpnia 2014 r.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s