Artur Radvanský (1921-2009)

Artur Radvanský, właść. Tüberger (1921-2009), więzień nr 70315. Fot.: http://www.goldenbogenverlag.de/buch/277.php

Artur Radvanský, właść. Tüberger (1921-2009), więzień nr 70315.
Fot.: http://www.goldenbogenverlag.de/buch/277.php

1 listopada 2009 roku – na trzy tygodnie przed rocznicą swoich 88 urodzin – zmarł w Pradze Artur Radvanský, były więzień KL Auschwitz nr 70315. Miałem zaszczyt osobiście poznać go w październiku 2004 roku, kiedy przybył do Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau wraz z niemieckim teologiem ewangelickim Joachimem Raschem, który redagował przygotowywane przez Radvanský’ego wspomnienia. Celem tej wizyty była merytoryczna konsultacja przygotowywanych wspomnień, o którą zostałem poproszony. Uderzyła mnie wielka otwartość i doskonała pamięć Artura Radvanský’ego, a przede wszystkim przejmująca historia jego uwięzienia w pięciu niemieckich obozach koncentracyjnych i tragedii jego rodziny, zgładzonej niemal doszczętnie przez Niemców. Dowiedziałem się również, że od wielu lat aktywnie działał na rzecz upamiętnienia ofiar Holokaustu i edukacji młodzieży, zarówno jako członek gminy żydowskiej w Pradze, jak i współpracownik Akcji Znaku Pokuty i Miejsca Pamięci Buchenewald.

Poniżą recenzją pragnę nie tylko przybliżyć polskiemu czytelnikowi wydane w Niemczech wspomnienia Artura Radvanský’ego, ale także oddać hołd ich bohaterowi oraz 46 tysiącom Żydów deportowanym z Protektoratu Czech i Moraw do KL Auschwitz.

Wspomnienia Artura Radvanský’ego w języku niemieckim Trotzdem habe ich überlebt. Le-bensbericht eines Menschenfreundes. Fot.: http://www.goldenbogenverlag.de/buch/277.php

Wspomnienia Artura Radvanský’ego w języku niemieckim Trotzdem habe ich überlebt. Le-bensbericht eines Menschenfreundes.
Fot.: http://www.goldenbogenverlag.de/buch/277.php

 Artur Radvanský,

Trotzdem habe ich überlebt. Lebensbericht eines Menschenfreundes (Jednak przeżyłem. Relacja przyjaciela ludzi), Aktion Sühnezeichen Friedensdienste (Hrsg.), Dresedn 2006, ss. 108.

Publikacja wspomnień Artura Radvanský’ego (właść. Artur Tüberger) – byłego więźnia KL Buchenwald, KL Ravensbrück, KL Sachsenhausen, KL Auschwitz i KL Mauthausen – jest owocem jego współpracy z Akcją Znaku Pokuty-Służby dla Pokoju (Aktion Sühnezeichen Friedensdienste, ASF) trwającej od przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Organizacja ta została założona w 1958 roku w Berlinie przez prawnika Lothara Kreyssiga jako stowarzyszenie pokojowe, którego celem jest budowanie więzi i wychowywanie młodzieży niemieckiej w duchu pojednania z narodami prześladowanymi przez Trzecią Rzeszę. W Polsce ASF znana jest m.in. z zainicjowania budowy Międzynarodowego Domu Spotkań Młodzieży, który powstał w Oświęcimiu w 1986 roku.

Omawiana publikacja została zredagowana przez działaczy ASF, takich jak ewangeliccy teologowie dr Christian Staffa i Joachim Rasch oraz Friedemann Bringt i Lena Schnabel. Podstawą do jej zredagowania był liczący blisko 20 godzin materiał dźwiękowy ze spotkań A. Radvanský’ego z niemiecką młodzieżą szkolną.

Książka składa się z 14-tu rozdziałów, omawiających dzieciństwo i młodość Autora, następnie jego aresztowanie i pobyt w obozach koncentracyjnych Buchenwald, Ravensbrück, Sachsenhausen, Auschwitz i Mauthausen oraz jego losy powojenne. Jedną z obszerniejszych części wspomnień A. Radvanský’ego stanowi opis jego pobytu w KL Auschwitz stanowi (s. 50-77). W książce wykorzystano źródła, głównie materiał ikonograficzny, plany obozów i niektóre dokumenty, pochodzące ze zbiorów prywatnych Autora, a także archiwów muzeów w Buchenwaldzie, Sachsenhausen i Oświęcimiu, Głównego Archiwum Krajowego Brandenburgii (Brandenburgisches Landeshauptarchiv) w Poczdamie oraz Muzeum Historii Najnowszej w Ebensee (Zeitgeschichte Muzeum Ebensee).

Artur Radvanský urodził się 24 listopada 1921 roku w Radvanicach koło Morawskiej Ostrawy jako Artur Tüberger. Pochodził z rodziny żydowskiej liczącej 28 osób, z której Holocaust przeżył tylko on i wuj Arnold, który w 1927 roku wyemigrował do Palestyny. Nazwisko Radvanský od rodzinnej miejscowości Radvanice przyjął w 1945 roku, kiedy zaraz po wyzwoleniu z KL Mauthausen uznał, że nie chce mieć nic wspólnego z Niemcami i językiem niemieckim, dlatego nie będzie nosił niemiecko brzmiącego nazwiska. Oczywiście ówczesny stosunek A. Radvanský’ego do Niemców uległ z biegiem czasu zmianie, na co istotny wpływ miało zetkniecie się z Niemcami działającymi w ASF.

Jego ojciec był kupcem i właścicielem niewielkiego sklepu. W Radvanicach –będących dzisiaj częścią Ostrawy – mieszkało tylko kilka rodzin żydowskich i z tego powodu miał niewielu żydowskich kolegów. Szkolnymi kolegami Autora byli zatem głównie Czesi, Polacy i Niemcy. Stąd A. Radvanský wyniósł z dzieciństwa biegłą znajomość języków czeskiego, polskiego i niemieckiego, a także wzajemny szacunek dla ludzi odmiennych narodowości, kultur i religii. Jak bowiem podkreśla Czesi, Polacy, Niemcy i Żydzi żyli ze sobą bezkonfliktowo i we wzajemnym poszanowaniu swojej odmienności. Sytuacja zmieniła się dopiero po dojściu do władzy w Niemczech NSDAP, kiedy rozpoczął się proces stopniowej hitleryzacji mniejszości niemieckiej w Czechosłowacji. Pod wpływem przenikającej z Niemiec nazistowskiej propagandy młodzież niemiecka zaczęła się dystansować od swoich czeskich, a zwłaszcza żydowskich kolegów. Wrogość Niemców do państwa czechosłowackiego oraz ludności czeskiej i żydowskiej przybrała szczególnie na sile w okresie tzw. kryzysu sudeckiego w 1938 roku.

Po rozbiorze Czechosłowacji i anektowaniu przez Niemcy tzw. Sudetenlandu rozpoczęły się prześladowania zamieszkałej tam ludności czeskiej i żydowskiej. W następstwie tych prześladowań w okrojonej części państwa czechosłowackiego pojawiła się fala uciekinierów. Ich sytuacja pogorszyła się po ostatecznej likwidacji przez Niemcy Czechosłowacji 15 marca 1939 roku i utworzeniu Protektoratu Czech i Moraw. Wówczas uciekinierzy zaczęli się kierować m.in. do Polski. Znajdowali się wśród nich Żydzi, a także prześladowani politycznie czescy patrioci oraz niemieccy komuniści i socjaldemokraci. Na skutek anektowania przez Polskę Śląska Cieszyńskiego w 1938 roku Radvanice stały się miejscowością pograniczną, leżącą najpierw po czeskiej, a potem po niemieckiej stronie granicy. A. Radvanský i jego ojciec zaangażowali się w pomoc dla uciekinierów, których nielegalnie przeprowadzali na polską stronę granicy. Stało się to powodem ich aresztowania przez placówkę gestapo w Ostrawie w ostatnich dniach sierpnia 1939 roku. Udało im się uciec i przedostać na polską stronę, gdzie wkrótce jednak zastał ich wybuch wojny. Ponownie aresztowano ich w okolicach Jawiszowic koło Oświęcimia – miejsca urodzenia ojca A. Radvanský’ego.

Odtąd rozpoczęła się obozowa gehenna A. Radvanský’ego, która trwała do 6 maja 1945 roku, tzn. do wyzwolenia go w podobozie KL Mauthausen w Ebensee. Po trwającym około miesiąca pobycie w więzieniu w Rawiczu skierowano go wraz z ojcem do KL Buchenwald w transporcie kilkuset więźniów, głównie Polaków. W obozie tym stracił ojca.

Opisując swój pobyt w kolejnych obozach A. Radvanský nie eksponuje własnego cierpienia. Można powiedzieć, że na ten temat mówi raczej skromnie podając same tylko fakty. Jaką wymowę mają te fakty uświadamiamy sobie m.in. po przeczytaniu, że z rąk niemieckich nazistów zginęła prawie cała jego rodzina w liczbie 26 osób, w tym wszyscy najbliżsi krewni – dziadkowie, rodzice i bracia.

Czytelnik jest także świadomy, że droga cierpienia rozpoczęta w niemieckich obozach koncentracyjnych nie skończyła się dla Autora nigdy i to nie ze względu na ciągle powracające wspomnienia. Żona A. Radvanský’ego, która była jedną z wielu więźniarek żydowskich zatrudnionych w charakterze tłumaczek i protokolantek w wydziale politycznym KL Auschwitz, pod wpływem swoich przeżyć zapadła wiele lat po wojnie na chorobę psychiczną, z której nie wyzwoliła się do końca życia.

O Niemcach, z rąk których on osobiście, jego krewni i jego naród doznali nieprawdopodobnych cierpień Autor mówi bez niechęci, a tym bardziej najmniejszego cienia nienawiści. Uważa, że każdy z nich jest odpowiedzialny za to co sam zrobił. Nie istnieje odpowiedzialność kolektywna. Wyraźnie stawia granicę pomiędzy Niemcami-esesmanami i Niemcami-więźniami politycznymi, z których jeden ocalił mu życie w KL Buchenwald. Cały czas stara się też oddzielić zło wynikające z ideologii od człowieka opętanego przez tę ideologię, sprawcę od jego czynu. Potępiać należy zło, a nie człowieka – to fundamentalne przesłanie płynące z książki A. Radvanský’ego. Człowiek w ostateczności musi zawsze odnaleźć dobro i ocalić swoje człowieczeństwo. Dlatego jest przekonany, że nie ma innej drogi poza pojednaniem z narodem niemieckim.

Do KL Auschwitz przywieziono go 25 października 1942 roku w transporcie 454 więźniów-Żydów z KL Sachsenhausen (zarejestrowani pod numerami obozowymi 69879-70332). Otrzymał numer obozowy 70315 i kategorię więźnia politycznego narodowości żydowskiej (Schutzhäftling Jude). Przebywał w KL Auschwitz do jego ewakuacji 18 stycznia 1945 roku. Początkowo pracował w podobozie oświęcimskim Buna (Monowitz) zlokalizowanym przy zakładach IG Farbenindustrie w Monowicach, potem jako sanitariusz w szpitalu więźniarskim w bloku 21 obozu macierzystego, a następnie dostał się do komanda SS-Revier  (szpital dla esesmanów) w charakterze pomocnika sanitariusza i sprzątacza.

Autor określa KL Auschwitz jako najgorszy ze wszystkich przebytych obozów koncentracyjnych. Dokładnie charakteryzuje stosunki panujące w SS-Revier, a także sylwetki niektórych członków załogi obozowej i lekarzy SS. Szczególnie ciekawa jest jego opinia na temat SS-Rottenführera Pery’ego Broada z wydziału politycznego – autora powojennych wspomnień, pełnych ostrego krytycyzmu wobec systemu nazistowskiego i esesmanów z załogi obozowej oraz empatii w stosunku do więźniów[1]. A. Radvanský charakteryzuje go jako niebezpiecznego człowieka (gefährlicher Mensch), złego sadystę (schlimmer Sadist) i najgorszego obok Wilhelma Bogera esesmana z wydziału politycznego (s. 60-61). Powołuje się tutaj na swoją późniejszą żonę, która była świadkiem zamordowania przez P. Broada wielu więźniów podczas przesłuchań. Przytacza również wypowiedź polskiego więźnia, który dowiedziawszy się, że A. Radvanský był przesłuchiwany w wydziale politycznym przez P. Broada powiedział mu, iż nikt jeszcze bez problemu nie wyszedł z jego rąk. A. Radvanský nie jest jedynym więźniem negatywnie oceniającym tego esesmana, który zwłaszcza w kontekście swojej powojennej postawy może uchodzić za postać pozytywną[2].

Pozytywną postacią na tle sylwetek prezentowanych esesmanów, z którą zetknął się Autor w KL Auschwitz, była Maria Stromberger – pochodząca z Austrii pielęgniarka zatrudniona w SS-Revier. Należała ona do NSDAP, jednakże po skonfrontowaniu się z rzeczywistością obozu stanęła po stronie ofiar, pomagając wszelkimi możliwymi sposobami więźniom i współpracując z więźniarskim ruchem oporu. Zapisała się niezwykle chlubnie w pamięci wielu żydowskich i polskich więźniów KL Auschwitz. Oprócz M. Stromberger dobre wspomnienia zachował o esesmanie nazwiskiem Raatz Olschnegger – volksdeutschu z Rumunii – któremu po wojnie wystawił wraz z innymi więźniami pozytywną opinię.

Zupełnie nowa dla badaczy historii KL Auschwitz jest informacja, że w piwnicy bloku SS-Revier składowano cyklon B oraz że więźniowie Sonderkommando regularnie odbierali stamtąd skrzynie z puszkami cyklonu B, które zawożono do Birkenau. W ładowaniu tych skrzyń na samochody pomagali im więźniowie pracujący w SS-Revier, w tym A. Radvanský (s. 56).

Ważny przyczynek do historii KL Auschwitz stanowią podane przez Autora informacje na temat pomocy więźniarskiego ruchu oporu w przygotowaniach do buntu więźniów Sonderkomanndo, który miał miejsce w obozie w Birkenau 7 października 1944 roku. A. Radvanský brał udział w nielegalnym dostarczaniu materiału wybuchowego dla organizacji ruchu oporu w Sonderkommando. Tym materiałem wybuchowym były środki używane przeciw komarom i składowane magazynach SS-Hygiene Institut w Rajsku: proszek siarkowy (Schwefelpulver), proszek z węgla drzewnego (Holzkohlenpulver) oraz nadchloran potasu (Kaliumperchlorat).

Autor współpracował z więźniarskim ruchem oporu, a ściślej z Hermannem Langbeinem i Józefem Cyrankiewiczem – przywódcami lewicowo-międzynarodowej konspiracji więźniarskiej (Grupa Bojowa Oświęcim – Kampfgruppe Auschwitz). W książce pojawia się informacja, że H. Langbein i J. Cyrankiewicz byli przywódcami więźniarskiego ruchu oporu (Beide waren führende Leute des Widerstandes in Auschwitz – s. 65), co jest daleko idącą nadinterpretacją. Obok Kampfgruppe Auschwitz (która nie jest wymieniona z nazwy) istniała w obozie znacznie silniejsza polska konspiracja wojskowa (Związek Organizacji Wojskowej), o której A. Radvanský zapewne nie wiedział i może nawet nigdy nie słyszał. Stanowi to jednak poważne niedopatrzenie zespołu redakcyjnego książki.

Moje zastrzeżenie budzi też akapit rozpoczynający opis pobytu A. Radvanský’ego w KL Auschwitz, który brzmi: Auschwitz war ein Vernichtungslager wie viele andere Lager in Polen auch. Buchenwald, Ravensbrück und Sachsenhausen waren anders. Dort wurden zwar auch Menschen misshandelt, aber es fanden keine Massenexekutionen und Vernich-tungen statt. Auschwitz dagegen war ein Vernichtungslager, vor allem das Nebenlager Auschwitz II in Birkenau. Das war eine Todesfalle (Auschwitz był obozem zagłady, jak też wiele innych obozów w Polsce. Buchenwald, Ravensbrück i Sachsenhausen były odmienne. Tam wprawdzie także dręczono ludzi, ale nie odbywały się tam żadne masowe egzekucje i eksterminacje. Auschwitz natomiast był obozem zagłady, przede wszystkim podobóz Auschwitz II w Birkenau. To była śmiertelna pułapka; s. 50).

Stwierdzenie, że nazistowskie obozy koncentracyjne znajdowały się „w Polsce” – bez sprecyzowania, że chodzi o Polskę okupowaną przez Niemcy hitlerowskie, a w wypadku Auschwitz także ziemie polskie wcielone do Rzeszy Niemieckiej – jest wysoce niefortunne. Zwłaszcza, że w następnych zdaniach pisze się o tym, iż obozy znajdujące się Niemczech były „odmienne” i łagodniejsze od KL Auschwitz, co może sugerować, że wpływ na domniemaną różnorodność tych obozów mogło mieć ich geograficzne usytuowanie.

Ponadto obóz w Birkenau (KL Auschwitz II) nie był podobozem (Nebenlager), ale równorzędną z KL Auschwitz I (obozem macierzystym) oraz KL Auschwitz III (podobozy) częścią kompleksu obozowego KL Auschwitz. Mam także wątpliwości czy rzeczywiście w KL Buchenwald, Ravensbrück i Sachsenhausen nie odbywały się żadne (keine) masowe egzekucje i akcje eksterminacyjne. Myślę, że chciano tu powiedzieć, iż w KL Auschwitz prowadzono eksterminację na znacznie większą skalę niż w tamtych obozach. Wymienione obozy należały jednak tak samo jak KL Auschwitz do systemu głównych obozów koncentracyjnych Rzeszy i to jest tutaj istotne, a nie to, że w KL Buchenwald zginęło 57 000 osób, a w KL Auschwitz 1,1 mln. Wreszcie nie należy nadużywać określenia „obóz zagłady” (Vernichtungslager), chociaż niewątpliwie KL Auschwitz był takim obozem. Jednakże w literaturze naukowej określenie to jest zarezerwowane dla czterech miejsc zagłady bezpośredniej na okupowanych ziemiach polskich, jakimi były Bełżec, Chełmno, Sobibór i Treblinka. KL Auschwitz, niezależnie od prowadzenia w nim na ogromną skalę zagłady bezpośredniej, posiadał tak jak KL Buchenwald czy KL Mauthausen status obozu koncentracyjnego (Konzentrationslager).

Innym, może mniej istotnym błędem, jaki dostrzegłem w książce jest stwierdzenie, że Rawicz znajdował się w województwie leszczyńskim (Rawicz in der Wojewodschaft Leszno, s. 18). Województwo leszczyńskie istniało w latach 1975-1998, natomiast w 1939 roku Rawicz leżał w województwie poznańskim.

Wspomnienia A. Radvanský’ego przede wszystkim znacznie wzbogaciły dotychczasowe ustalenia na temat topografii i wykorzystania poszczególnych pomieszczeń szpitala dla esesmanów w KL Auschwitz (SS-Revier), a także pracującego tam personelu – tak cywilnego jak i lekarzy SS. Poszerzają też wiedzę o działalności więźniarskiego ruchu oporu, w tym przygotowania buntu Sonderkommando 7 października 1944 roku. Mimo wspomnianych błędów należy je traktować jako ważny przyczynek do badań nad historią KL Auschwitz i innych niemieckich obozów koncentracyjnych.

[1] Oświęcim w oczach SS, Rudolf Höss, Pery Broad, Johann Paul Kremer, Oświęcim 1998, s. 91-134.

[2] Hermann Langbein przytacza relacje więźniów wyrażających się o osobie P. Broada pozytywnie, jak i potwierdzających jego udział w torturowaniu więźniów i egzekucjach pod Ścianą Śmierci. Por.: H. Langbein, Ludzie w Auschwitz, Oświęcim 1994, s. 413-415.

Bohdan Piętka

Oświęcim, 9 lipca 2014 r.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s