Historia Stanisławy Olewnik i rodziny Mławskich

Wśród około 150 tysięcy Polaków deportowanych do KL Auschwitz znajdowali się również tacy, których „winę” stanowiło udzielanie w różnej formie pomocy Żydom. Świadczą o tym wpisy w zachowanych kartach więźniarskich oraz zachowane akta śledcze gestapo, których uwierzytelnione kopie znajdują się w archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau.

Te ostatnie umożliwiają m.in. poznanie przyczyn aresztowania i deportacji do KL Auschwitz czterech kobiet skierowanych w transporcie z rejencji ciechanowskiej w dniu 16 grudnia 1943 roku. Transportem tym kierownicza placówka gestapo dla rejencji ciechanowskiej z siedzibą w Płocku wysłała do obozu Auschwitz zaledwie osiem więźniarek (numery 70505 – 70512). Wspomniane cztery więźniarki – to Polka Stanisława Olewnik oraz trzy Żydówki: Ruchla Mławska i jej córki Hanka i Henia. W nakazie skierowania do obozu (tzw. Schutzhaftbefehl), gestapo podało identyczną przyczynę odnośnie osadzenia w nim każdej z trzech Żydówek: w listopadzie 1942 r. zbiegła z getta w Makowie Mazowieckim i następnie wałęsała się po okolicy. Żeby nie zostać rozpoznana jako Żydówka usunęła ze swojej odzieży oznakę żydowską.Natomiast w wypadku Stanisławy Olewnik napisano: udzieliła schronienia kilku zbiegłym Żydom i uniemożliwiła ich ujęcie policji.

Józef i Ruchla Mławscy oraz ich dzieci Basia, Hanka, Henia, Abraham i Jan mieszkali przed 1939 rokiem w miejscowości Mierzeniec w powiecie pułtuskim, gdzie posiadali średniej wielkości gospodarstwo rolne. Niemcy odebrali im je w grudniu 1939 roku, a następnie wysiedlili do Makowa Mazowieckiego, gdzie gromadzili Żydów z wielu miejscowości północnego Mazowsza. Ostatecznie w 1941 roku utworzono w Makowie zamknięte getto. Jesienią 1942 roku władze niemieckie zaczęły je stopniowo likwidować, wysyłając jego mieszkańców na zagładę, prawdopodobnie do pobliskiego obozu w Treblince.

W sprawozdaniu końcowym ze śledztwa gestapo podało, że Mławscy uciekli z getta gdy stało im się wiadome, że mają zostać odtransportowani. Byli więc niewątpliwie świadomi grożącego im niebezpieczeństwa.

Ukrywali się następnie w lasach w pobliżu rodzinnego Mierzeńca. Najprawdopodobniej zwrócili się najpierw o pomoc do swojego dawnego sąsiada Piotra Niesłuchowskiego. On przypuszczalnie początkowo dostarczał im żywność, co wynika ze wspomnianego sprawozdania gestapo.

Przez prawie rok żydowska rodzina ukrywała się w lasach na pograniczu powiatów pułtuskiego i makowskiego, otrzymując od czasu do czasu drobną pomoc ze strony Polaków. Świadczy o tym ten fragment sprawozdania ze śledztwa, gdzie jest napisane, że o artykuły żywnościowe, które potrzebowali do utrzymania, starali się przez żebraninę i kradzieże.

Wedle ustaleń gestapo jesienią 1942 roku Henia Mławska zetknęła się po raz pierwszy ze Stanisławą Olewnik (ur. 27 września 1917 roku), mieszkanką miejscowości Krzemień w powiecie makowskim, zatrudnioną tam jako robotnica rolna. Wtedy żydowska rodzina przez jakiś czas przebywała w tej okolicy. Z kolei w marcu 1943 roku Henia Mławska kilka dni ukrywała się w domu Stanisławy Olewnik w Krzemieniu. Nie mogąc jednak dalej jej ukrywać ze względu na to, że policja niemiecka poszukiwała szwagra Olewnik, ta dała Żydówce swój dowód tożsamości, by w razie policyjnej kontroli mogła uchodzić za Polkę. Był to tzw. Einwohnererfassungschein (zaświadczenie ewidencyjne) – dokument poświadczający tożsamość osoby i zameldowanie dla celów ewidencji policyjnej. Następnie zgłosiła w urzędzie gminy w Karniewie rzekome zgubienie tego dokumentu i otrzymała nowy.

Dokument poświadczający miejsce zameldowania (tzw. Einwohnererfassungsschein – świadec-two ewidencji ludności) wystawiony na nazwisko Stanisławy Olewnik, który Stanisława Olewnik dała ukrywającej się Żydówce Heni Mławskiej.  Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau

Dokument poświadczający miejsce zameldowania (tzw. Einwohnererfassungsschein – świadectwo ewidencji ludności) wystawiony na nazwisko Stanisławy Olewnik, który Stanisława Olewnik dała ukrywającej się Żydówce Heni Mławskiej. Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau

Czy Polka była świadoma tego, co ryzykuje? Najprawdopodobniej tak. Sądziła jednak być może, iż nawet w wypadku aresztowania Heni Mławskiej ta nie powie skąd ma jej dokument tożsamości, który przecież Olewnik teoretycznie mogła zgubić. Nie można wykluczyć, że ukrywała ona też innych członków rodziny Mławskich, na co wskazuje sentencja wspomnianego nakazu osadzenia jej w obozie mówiąca, że udzieliła schronienia kilku Żydom.

Pierwsza tragedia na rodzinę Mławskich spadła 20 maja 1943 roku. Wtedy wedle ustaleń gestapo zamordowany został przez polskiego rolnika Józef Mławski. W sprawozdaniu ze śledztwa czytamy: Żyd Józef Mławski już nie żyje. 7.10.1943 r. zgłosił się do żandarmerii w Gzach Polak Kazimierz Długołeński, zamieszkały w Grochach, gmina Kozłowo, powiat Pułtusk i zameldował, że 20.5.1943 r. zabił kijem Żyda Mławskiego. Żyd ten ciągle pojawiał się u niego w gospodarstwie i próbował wymusić od niego artykuły żywnościowe i części odzieży. Groził mu nawet, że podpali gospodarstwo, jeśli ten tego nie da. Ponieważ nie mógłby się on od niego uwolnić, zaciągnął go 20.5.1943 r. na pole, żeby pomógł wpędzać bydło. Gdy był oddalony z Żydem wystarczająco daleko od wsi, powalił go z nóg uderzeniem kija. Żyd zginął na miejscu. Polak zagrzebał go w pobliżu miejsca śmierci. Czynności dochodzeniowe przeprowadzone przez posterunek żandarmerii w Gzach potwierdziły zeznania Polaka. Nadprokurator zostawił zwłoki, a ściganie na okoliczność sprawy nie zostało przeprowadzone, ponieważ nie istniało zainteresowanie ze strony nadprokuratora. Polak został zwolniony. Dotychczas Polak ten dlatego to przemilczał, ponieważ obawiał się, że mógłby zostać zabity przez krewnych Żyda Mławskiego. Ale skoro teraz Żydzi zostali aresztowani, natychmiast złożył doniesienie.

W sprawozdaniu jednoznacznie stwierdzono, że Mławski próbował wymusić (erpressen) na Długołeńskim jedzenie i ubranie groźbą. Oczywiście nie usprawiedliwia to zbrodni Długołeńskiego. Z jednej strony mamy tu do czynienia z determinacją spowodowaną długotrwałym ukrywaniem się oraz krytyczną sytuacją egzystencjalną Mławskiego i jego rodziny, a z drugiej strony – z mniej lub bardziej uzasadnionym w przypadku Długołeńskiego poczuciem zagrożenia. W tle tej tragedii stoi jednak okupant oraz demoralizujący i dehumanizujący wpływ warunków okupacyjnych na społeczeństwo tak polskie, jak i żydowskie.

5 października 1943 roku polski sołtys Mierzeńca zawiadomił niemiecki posterunek policji granicznej w Pułtusku, że w pobliżu tej miejscowości ukrywają się Żydzi. Trudno dziś ocenić dlaczego sołtys ten tak postąpił. Formalnie rzecz biorąc do złożenia takiego meldunku był zobowiązany, w przeciwnym razie groziłyby mu surowe konsekwencje. Mógł jednak po prostu milczeć i udawać, że o niczym nie wie. Albo więc był świadomym kolaborantem i antysemitą, albo też, co chyba bardziej prawdopodobne, został powiadomiony o pobycie Żydów przez jednego z mieszkańców i postawiony w ten sposób w sytuacji przymusowej.

Obława policyjna doprowadziła do schwytania matki, dwóch córek i syna Abrahama. Jan Mławski zdołał zbiec i został uratowany przez Polaków. Ocalona została też najmłodsza córka – Basia Mławska (ur. 1932 r.) – którą do końca wojny ukrywała nieznana polska rodzina. We wspomnianej obławie uczestniczyli także mieszkańcy Mierzeńca, ale udział ich prawdopodobnie nie był dobrowolny. Wiadomo bowiem, że polska ludność wiejska była zobowiązana do dostarczania podwody (środków transportowych z zaprzęgiem konnym) na każde żądanie władz niemieckich, w tym żandarmerii i policji. Mogła też być zmuszana do innych czynności pomocniczych, np. przy pościgu policyjnym.

Zdjęcie Jana Mławskiego w mundurze ułana Wojska Polskiego, członka żydowskiej rodziny Mławskich, który nie został ujęty przez gestapo i którego uratowali Polacy. Zdjęcie załączono do akt śledztwa w sprawie Stanisławy Olewnik, więźniarki nr 70508, która udzielała pomocy rodzinie Mławskich. Fot. Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau

Zdjęcie Jana Mławskiego w mundurze ułana Wojska Polskiego, członka żydowskiej rodziny Mławskich, który nie został ujęty przez gestapo i którego uratowali Polacy. Zdjęcie załączono do akt śledztwa w sprawie Stanisławy Olewnik, więźniarki nr 70508, która udzielała pomocy rodzinie Mławskich. Fot. Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau

Ze względu na to, że Mławscy ukrywali się na pograniczu należącej do Rzeszy rejencji ciechanowskiej i Generalnego Gubernatorstwa śledztwo w ich sprawie prowadziła wspomniana placówka Grenzpolizei w Pułtusku, podlegająca służbowo kierowniczemu urzędowi gestapo dla rejencji ciechanowskiej w Płocku. Na przesłuchaniu 6 października 1943 roku Henia Mławska najprawdopodobniej na skutek tortur załamała się i powiedziała oprawcom, kto dał jej dowód tożsamości. Świadczy o tym fragment sprawozdania ze śledztwa mówiący, iż Mławska najpierw wyjaśniła, że znalezione przy niej zaświadczenie ewidencyjne znalazła wcześniej w lesie. Dopiero, gdy zwrócono jej uwagę na niewiarygodność jej zeznań, raczyła mówić prawdę.

Olewnik aresztowano następnego dnia w miejscu pracy. Także jej „zwracano uwagę”, by mówiła prawdę. W sprawozdaniu ze śledztwa gestapowiec napisał: Polka mówiąc gubiła się w sprzecznościach i w ogóle już nie wiedziała, co jeszcze powinna powiedzieć. W końcu wyjaśniła, że trzecie zaświadczenie, a więc te znalezione przy Żydówce, przechowywała w szufladzie i na początku kwietnia br. stwierdziła, że zginęło. Zeznania Polki Olewnik muszą zostać określone jako wierutne kłamstwo.

W chwili aresztowania była ona matką dwojga dzieci w wieku 5 lat i 6 miesięcy, które wychowywała samotnie. Po jej aresztowaniu i deportacji do obozu dzieci zostały sierotami. Dorastały w bardzo ciężkich warunkach. Przeżycia te negatywnie odbiły się na ich dalszym życiu.

Nakaz objęcia aresztem ochronnym (Schutzhaftbefehl), czyli deportacji do obozu koncentracyjnego, Stanisławy Olewnik, więźniarki nr 70508. Jako przyczynę deportacji do obozu podano, że „udzieliła schronienia kilku zbiegłym Żydom i uniemożliwiła ich ujęcie policji” („mehreren Flüchtigen Juden Unterschlupf gewährte und sie dem Zugriff der Polizei entzog”). Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau

Nakaz objęcia aresztem ochronnym (Schutzhaftbefehl), czyli deportacji do obozu koncentracyjnego, Stanisławy Olewnik, więźniarki nr 70508. Jako przyczynę deportacji do obozu podano, że „udzieliła schronienia kilku zbiegłym Żydom i uniemożliwiła ich ujęcie policji” („mehreren Flüchtigen Juden Unterschlupf gewährte und sie dem Zugriff der Polizei entzog”). Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau

Wszystkich aresztowanych wysłano do KL Auschwitz 16 grudnia 1943 roku z więzienia sądowego w Pułtusku. Abraham Mławski otrzymał numer obozowy 168140, Stanisława Olewnik numer 70508, Ruchla Mławska – 70511, Hanka Mławska – 70509, a Henia Mławska – 70510.

Dzięki spisom więźniów, którzy zginęli w KL Auschwitz, sporządzonym przez konspirację więźniarską, znane są daty śmierci Stanisławy Olewnik oraz Ruchli i Hanki Mławskich. Polka poniosła śmierć 20 kwietnia 1944 roku, Ruchla Mławska 9 lutego 1944 roku, a jej młodsza córka 2 marca 1944 roku. W nieznanych okolicznościach i czasie zginął także Abraham Mławski. Natomiast Henia Mławska przeżyła i po wojnie osiedliła się w Izraelu, a następnie w USA. Ocaleni przez Polaków Jan i Basia Mławscy osiedlili się w Izraelu. Wszyscy troje założyli rodziny.

Taki był finał jednej z wielu wspólnych tragedii Polaków i Żydów pod okupacją niemiecką. Nie znamy i już nie poznamy wszystkich szczegółów tej historii. Obrazuje ona jak trudna i ryzykowna była jakakolwiek pomoc dla ludności żydowskiej w okupowanej przez Niemców Polsce oraz to, że los Polaków i Żydów często prowadził do tych samych obozów. Mamy w tej historii przede wszystkim okupanta niemieckiego, koszmar stworzonych przez niego warunków oraz brutalność metod prowadzonej przez niego zbrodniczej polityki wobec Żydów i Polaków, dalej mamy dramat ukrywających się i walczących o przetrwanie Żydów oraz różne postawy Polaków, z którymi zetknął ich wspólny okupacyjny los.

Wśród tych postaw nie ma jednak takich, o których pisze Jan T. Gross. Stwierdza on mianowicie, że popularniejszym zachowaniem w polskim społeczeństwie (…) było tropienie i wskazywanie ukrywających się Żydów (a więc i Polaków, którzy dawali im schronienie), nie zaś niesienie prześladowanym Żydom pomocy. (…) Wspomnienia Żydów, którzy przeżyli wskazują, że wachlarz zachowań w takiej sytuacji najczęściej oscylował między obojętnością i agresją, a nie między obojętnością i gotowością pomocy (J. T. Gross, Złote żniwa. Rzecz o tym, co się działo na obrzeżach zagłady Żydów, Kraków 2011, s. 194). W innym miejscu natomiast stwierdza, iż z relacji ocalonych Żydów wynika, że mordowanie Żydów w czasie okupacji było sprawą publiczną, przedmiotem zainteresowania ogółu. Brali w nim udział zwykli członkowie lokalnej społeczności, a nie żadni ludzie marginesu (tamże, s. 91). Zupełnie zaś do opisanej historii nie przystaje twierdzenie Grossa, że część autochtonicznej ludności aktywnie włączyła się w proces grabieży; większość z satysfakcją rejestrowała, że takowa ma miejsce (tamże, s. 179).

W przedstawionej historii mamy polskiego chłopa popełniającego zbrodnię na ukrywającym się Żydzie, ale nie z chciwości i chęci obrabowania go, lecz z obawy spowodowanej groźbą podpalenia gospodarstwa przez tegoż Żyda, jeśli nie otrzyma on środków potrzebnych do przeżycia. Mamy polskiego sołtysa, który nie potrafi przeciwstawić się obowiązkom nałożonym na niego przez okupanta i zastraszoną ludność wiejską biorącą przymusowo udział w policyjnej obławie na Żydów. Mamy Polaka Niesłuchowskiego, który prawdopodobnie pomagał ukrywającej się rodzinie żydowskiej, ale gestapo nie potrafiło mu tego udowodnić. Mamy wreszcie Stanisławę Olewnik, prostą wiejską kobietę, której czyn musi się jawić jako heroiczny dlatego, że doprowadził nie tylko do poświęcenia jej życia, ale także losu jej dzieci, które zostały sierotami. Za swój czyn Stanisława Olewnik została pośmiertnie uhonorowana w 2005 roku tytułem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata. To zaszczytne odznaczenie odebrali jej potomkowie w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów 4 grudnia 2012 roku.  Nie otrzymali go natomiast nieznani do dzisiaj Polacy, którzy uratowali Basię i Jana Mławskich. Jak tysiące innych, których poświęcenie jest nieznane i być może już nigdy nie zostanie poznane, pozostali cichymi i anonimowymi bohaterami. Jednak to właśnie ci bohaterowie tworzyli polską historię podczas najstraszliwszej wojny w dziejach, a nie pojedyncze zdemoralizowane jednostki, chętnie eksponowane m.in. przez J. T. Grossa.

Medal Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata, przyznany Stanisławie Olewnik w 2005 r. przez Instytut Yad Vashem. Fot. Bohdan Piętka

Medal Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata, przyznany pośmiertnie Stanisławie Olewnik w 2005 r. przez Instytut Yad Vashem. Fot. Bohdan Piętka

Byłoby dobrze gdyby J. T. Gross i jego zwolennicy zamiast opierać się na „relacjach ocalonych” oparli się na dokumentach policji niemieckiej i rzetelnie je cytowali. Z nich czasem wyłania się zupełnie inny obraz niż z powojennych relacji Żydów składanych niejednokrotnie po dłuższym czasie i nie bez wpływu różnych okoliczności.

Wiele rozgrywających się podczas okupacji dramatów wynikało nie tyle z niezaprzeczalnego antysemityzmu cząstki społeczeństwa polskiego, czego negować nie można, ale przede wszystkim z obezwładniającego terroru okupanta niemieckiego. Tezę o powszechnym zagrożeniu dla ukrywających się Żydów ze strony polskiego otoczenia, chociażby na przykładzie sprawy Olewnik i Mławskich, należy uznać za bezpodstawną.

„Tygodnik Ciechanowski” nr 19 (1637), 10.05.2011, s. 15-16

http://histmag.org/Polacy-ratujacy-Zydow-Stanislawa-Olewnik-i-rodzina-Mlawskich-10383

Bohdan Piętka

Oświęcim, 10 maja 2011 r.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Historia Stanisławy Olewnik i rodziny Mławskich

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s